poniedziałek, 29 lutego 2016

"Silmarillion", czyli Ziemia kołem się toczy







Tytuł: Silmarillion
Autor: J.R.R Tolkien
Wydawnictwo: Amber







Jestem fanem fantasy. Myślę, że warto od tego zacząć. Wątki fantastyczne płyną w mojej krwi wartko jak rzeka, nieprzerwanym nurtem od wielu, wielu lat. Nie mógłbym jednak nazwać się fanem fantastyki jeśli nie przeczytałbym pewnych kanonicznych książek, który każdy, właśnie taki jak ja, fan powinien przeczytać. Mój wybór padł na Silmarillion, czyli dzieło J.R.R. Tolkiena, autora, którego prawdopodobnie nikomu nie muszę przedstawiać, gdyż jest to postać tak znana i tak wybitna w środowisku nie tylko pisarskim, że nie dopuszczam myśli, że ktoś może go nie kojarzyć.

sobota, 27 lutego 2016

"Pod Wędrownym Aniołem" Joanna M. Chmielewska







Tytuł: Pod Wędrownym Aniołem
Autor: Joanna Maria Chmielewska
Wydawnictwo: MG







– Dłużej tego nie wytrzymam!
(...) Słońce świeci, liście złocą się na drzewach, buczyny chrupią pod kołami roweru, między mną a Jurkiem wszystko jest OK (...), więc o co mu chodzi? 
– Nie chcę do końca życia patrzeć na betonową ścianę za oknem! Mam dość szkoły i papierologii! (...) Zmieńmy coś, zanim będzie za późno!
W życiu każdego człowieka przychodzi kiedyś gwałtowna myśl, że potrzebuje zmian. W moim również, dlatego sięgnęłam po książkę Pod Wędrownym Aniołem. Co w tym dziwnego – zapytacie. Otóż nigdy nie lubiłam autobiografii. Bo co może mnie interesować w życiu człowieka, którego nie znam i nigdy nie poznam? Tak sobie myślałam, ale w nowym roku postanowiłam spróbować "czegoś nowego". I wiecie co? To nie jest zwykła autobiografia. Joanna Maria Chmielewska nie rozczula się nad sobą, nie poświęca kilku stron na opisanie miejsca swojego urodzenia czy zamieszkania. Przeciwnie – tworzy z własnego życia niepowtarzalną i wyjątkową historię, którą czyta się jak interesującą powieść. W znakomity sposób pokazuje swoją drogę przez życie, całkowitą rewolucję codzienności. 

Joanna i Jurek – małżeństwo z wieloletnim stażem. Mają córkę Olę, studentkę, syna Alka, licealistę, i najmłodszą córkę, czteroletnią Julkę. Rodzina jest szczęśliwa i zgrana. Wszyscy mieszkają na północy Polski i może nie zwróciliby uwagi na pewne braki w swoim życiu, gdyby za oknem z dnia na dzień nie wyrosło centrum handlowe, którego ściana zasłania słońce i widoki na świat. Co robić? Żyć za murem? Znosić ciemności i hałas? Mało kto chciałby nagle przeżyć taką zmianę. Jednak w życiu małżeństwa szykuje się większa i poważniejsza rewolucja, która zmieni sytuację o sto osiemdziesiąt stopni.

Impulsem, który powodował kolejne myśli, kolejne zmiany i kolejne próby, było stwierdzenie przez Jurka, że dłużej nie wytrzyma tego życia. Ma stałą pracę w szkole, która go jednak nie satysfakcjonuje. Joanna pracuje w poradni pedagogicznej, Alek chodzi do szkoły, a Ola studiuje. Życie jest stateczne. Zwykłe. Dopiero to jedno zdanie sprawia, że Joanna otwiera powoli oczy, a pomysł przeprowadzki w góry i zajęcia się turystyką powoli w niej kiełkuje. Jedno słowo wypowiedziane niby przypadkowo stało się celem małżeństwa. Przeprowadzają się do Szklarskiej Poręby, gdzie planują zajęcie się noclegami turystycznymi. Na początku jest oczywiście ciężko i wątpliwości nie opuszczają Joanny, Jurek zaś zastanawia się, czy to był na pewno dobry pomysł...

Gdy mija pierwszy szok związany z przeprowadzką, nowym miejscem i nowymi ludźmi, a małżeństwo zaczyna rozwijać swój mały interes i życie towarzyskie, Joanna wpada w wir interesujących informacji na temat przeszłości Szklarskiej Poręby i jej historycznych, jakże wybitnych mieszkańców. Czy to przypadek, że akurat tutaj znalazła "swoje miejsce", czy przeznaczenie?
Jestem zaskoczona jej dziecięcą wersją modlitwy: Boże, daj mi pogodę ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagę do zmiany tego, co zmienić mogę i mądrość, żeby odróżnić jedno od drugiego.
Wyjątkowości i magii książce Pod Wędrownym Aniołem niezaprzeczalnie dodaje język. Autorka wprost czaruje słowem i z rzeczy zwykłych tworzy coś interesującego i wciągającego. Na pierwszy rzut oka widać, że Joanna jest bohaterką o artystycznej duszy i indywidualnym stylu bycia. Kobieta pełna sprzeczności i wątpliwości, myśląca, że nie ma marzeń. Jest to postać, która udowadnia czytelnikowi, że każdy ma marzenia, jedynie czasami może nie zdawać sobie sprawy z ich istnienia. Gdy wzięła do ręki swoją pierwszą książkę, poczuła, że jedno z nich właśnie zaczyna się spełniać. Joanna Maria Chmielewska (Maria, podkreślam!) opisuje w autobiografii pracę nad kolejnymi bajkami dla dzieci i powieściami (Poduszka w różowe słonieMąż zastępczy), której towarzyszy wiele zabawnych sytuacji, pokazujących wyjątkowość i pewną nienormalność charakteru artystki-pisarki. Na przykład podczas pisania Męża zastępczego Joanna musiała doświadczyć wiercenia, by wczuć się w kreowaną przez siebie postać bohatera... albo poznać bohatera, który kreuje się sam, bez kontroli autora. To nie koniec humoru w tej bogatej historii, od pierwszych stron poczułam bowiem sympatię do czteroletniej Julki, która na rozpaczliwe pytanie rodziców: Co my będziemy jedli? odpowiada: Korę i szyszki. Będziemy jedli korę i szyszki. Kolejne sytuacje, które nie wymuszają śmiechu czytelnika, a powodują naturalne rozbawienie, pojawiają się bardzo często – czy to w wykonaniu Joanny, której pomysły czasami przechodzą ludzkie pojęcie, czy w wykonaniu Julki, która jako dziecko zawsze znajdzie mądre rozwiązanie problemu .

Nie obracamy się jednak tylko w środowisku domu rodzinnego, i pensjonatu jednocześnie, Joanny, ale poznajemy niepowtarzalne charaktery Szklarskiej Poręby i jej okolic. Autorka opisuje ciekawe historie nowych znajomych i zgłębia tajemnice przeszłości, dzięki czemu dowiadujemy się więcej o dawnych mieszkańcach. Czy to może być ciekawe – zapytacie. Otóż może! Nie dostajemy suchych faktów na temat wielkich osobistości, ale wraz z autorką dowiadujemy się wiele na temat ich życia codziennego, uczuć, problemów i rozterek. Wszystko to autorka przybliża nie tylko opowiadaniami, ale też własnymi wyobrażeniami, domysłami i uczuciami, jakie dane przeżycia wywołały. Jest to dowód znakomicie rozwiniętego warsztatu, nie każdy autor potrafi bowiem tak czytelnika wciągnąć w historię własnego życia i zachęcić do zapoznania się z przeszłością danego regionu. Mamy do czynienia z lekkimi i plastycznymi opisami miejsc, zdarzeń, ludzi i wyobrażeń Joanny. Z książki Pod Wędrownym Aniołem klimat niepowtarzalnego miejsca aż wypływa, dzięki czemu rodzi się ochota zorganizowania wakacji Pod Wędrownym Aniołem i zapoznania się z architekturą i przeszłością Szklarskiej Poręby. Wszystko to zostało spotęgowane dzięki umieszczeniu na kilku stronach czarno-białych zdjęć z tego turystycznego miasteczka i jego przeszłości. 
Nie oddaje się wszystkiego mężczyźnie, który nie umie tego docenić. Który bierze to wszystko bez skrupułów, uważając, że mu się należy. Bo jest artystą i myśli, że to go rozgrzesza i stawia ponad zasadami moralnymi i uczuciami innych. Bo sztuka jest najważniejsza. Ponadczasowa. To niebezpieczne uczynić słońcem swego życia kogoś, kto nie rozgrzewa, ale parzy, spopiela. To niebezpieczne znaleźć się za blisko.
Chociaż... Tak się zastanawiam, czy to autorka czy Duch Gór przywołuje do siebie kolejnych nieświadomych ludzi. Może dzięki słowom zapisanym przez Joannę Marię Chmielewską Duch Gór dociera do tych, którzy są za daleko, by mogli go poczuć? Może to właśnie on przywołał do miasta malarzy, poetów, pisarzy... artystów! Joannę wraz z rodziną? Polecam wszystkim przeczytać książkę Pod Wędrownym Aniołem i indywidualnie odpowiedzieć na te pytania. Sami oceńcie, czy istnieje przeznaczenie.

Najlepsze historie pisze życie. Mnie Pod Wędrownym Aniołem zachwyciło, rozbawiło i zmotywowało do działania. Może właśnie dlatego, że jest to historia prawdziwa, tak motywuje? "Zacząć życie od nowa" wydaje się czasami niemożliwe, bo tak wiele trzyma akurat w tym miejscu i przy tych ludziach, jednak czasami warto podjąć ryzyko, rzucić wyzwanie samemu sobie. Bohaterowie tej książki poradzili sobie znakomicie z przeciwnościami losu, które jeszcze się nie skończyły, bo życie toczy się dalej. W mojej ocenie jest to jedna z lepszych książek, jakie miałam okazję czytać, i tylko czekam na możliwość przeczytania kolejnych, o których była mowa w autobiografii. 


środa, 24 lutego 2016

As na stronie #15

 
Bardzo kocham cesarza... ale żałuję, że nie jest zwykłym krawcem!
Piszę do Pani z mojej wanny, gdzie przed chwilą weszłam, żeby zadbać przynajmniej o swój komfort. Nic nie mogę powiedzieć o stanie mojej duszy; istniejemy, to wszystko.
Królowa bez królestwa, władczyni bez poddanych, dobroczyńca bez pieniędzy, polityk bez celu, chrześcijanka bez wiary, mistrzyni własnej ruiny (...)
powiedzenie określające Krystynę Wazówną
(...) Co za pułapka nas rozdziela? (...) Czas biegnie do przodu, my pozostajemy w tyle i mamy coraz mniej czasu, żeby się uścisnąć.
Nie mam przyjaciółek, ponieważ madryckie dziewczyny są tak ograniczone, że tylko potrafią rozmawiać o modzie, a dla urozmaicenia czasu krytykują siebie nawzajem.
Szybko zostanę tutaj sama, bez przyjaciół. Każdy los ma swoją smutną stronę: na przykład ja, która miałam obsesję na punkcie wolności, nakładam kajdany na moje życie – nigdy sama, nigdy wolna, z całą tą dworską etykietą, której stanę się główną ofiarą. Moja wiara w fatalizm jest coraz silniejsza.
Wszystko się we mnie rozpadło i stopniowo pogrążyłam się w otchłani, z której wychodzi się tylko, uprzednio podeptawszy serce. Zmierzyłam cenę cierpienia, jaką płaci się za wysoką pozycję i powiedziałam sobie, że dobra tej ziemi nie są warte wysiłków, których dokonujemy, aby je zachować.
Napoleon nie chciał wojny, był jednak więźniem swojego nazwiska. Jak sam powiedział: "Bonaparte nigdy nie może wycofać się z wojny, której żąda naród".
Mówi się, że Bóg zechciał mi podarować wszystkie rzeczy, jakich można pragnąć na tym świecie, żeby następnie mi je odebrać, jedna po drugiej, i pozostawić tylko wspomnienia.
Chcą mnie widzieć jako wyniosłą, władczą, mściwą i fanatyczną... można dodć dumną, do tego stopnia, że nie mogłam się zdecydować na obronę, kiedy byłoby to takie łatwe, ponieważ wolę kalumnie od zniżania się do poziomu moich oszczerców.

poniedziałek, 22 lutego 2016

The Games Book BEREK

Dawno temu, w listopadzie, Aleksandra nominowała mnie do tagu The Games Book BEREK. Odpowiadam dopiero teraz, za co przepraszam. Lepiej późno niż wcale!




1. GRAND THEFT AUTO - książka z dużą ilością akcji



2. THE SIMS - autor, który napisał wiele książek

Agata Christie

3. FIFA - książka, w której mowa o sporcie

4. WIEDŹMIN - książka o pięknej okładce

5. SYMULATORY - świat książkowy, w którym chciałabym żyć

6. MINECRAFT - książka o opiniach albo bardzo dobrych, albo bardzo złych
Brak

7. COUNTER STRIKE - książka, przy której czytaniu trzeba się skupić

8. MASS EFECT - książka, której akcja dzieje się w przyszłości

9. MORTAL KOMBAT - wielotomowa seria

10. MONOPOLY - książki, na które nie szkoda pieniędzy
Łatwiej byłoby mi powiedzieć, na które szkoda pieniędzy.

11. ZGADNIJ KTO TO - książka, w której szybko domyśliłeś się zakończenia

12. KOLEJKA - książka, której akcja działa się w innej epoce


Moje nominacje:

piątek, 19 lutego 2016

"Królowe przeklęte" Cristina Morató

(...) Zmierzyłam cenę cierpienia, jaką płaci się za wysoką pozycję i powiedziałam sobie, że dobra tej ziemi nie są warte wysiłków, których dokonujemy, aby je zachować.







Tytuł: Królowe przeklęte
Autor: Cristina Morató
Wydawnictwo: Świat Książki








Małe dziewczynki często przybiegają w za dużych szpilkach mamy i przydługich sukienkach, wycinają z papieru żółte korony, obwieszają się biżuterią i komunikują rozbawionym rodzicom, że mają pod dachem przyszłą królewnę! Dziś czasy wielkich dynastii, potężnych monarchów, małżeństw politycznych mamy już za sobą, a "księżniczki" kojarzą się z postaciami z bajek lub pięknymi kobietami o nienagannych manierach, którym podlega dużo majątków ziemskich, klejnotów i innych bogactw.

Czy ogromny dwór, duża rodzina i liczna służba może dać szczęście? Jeśli dodamy do tego niewyobrażalne pieniądze, wspaniałą biżuterię, brylanty, piękne ubrania i najróżniejsze zamki, zameczki i zamczyska, możemy stwierdzić, że to raj na ziemi. Jednak Cristina Morató spróbowała przybliżyć nam historię sześciu kobiet, które miały wszystko, a jednak ich życie nie było bajką. Elżbieta Bawarska – słynna cesarzowa Sissi, Maria Antonina, Krystyna Wazówna, Eugenia de Montijo, królowa Wiktoria i Aleksandra Romanow to kobiety znane zapewne nie tylko miłośnikom historii. W książce Królowe przeklęte opisane jest życie każdej z wymienionych historycznych postaci i ludzi z ich otoczenia, możemy wniknąć w skomplikowane umysły, a także poznać z bardziej ludzkiej strony wiele powierzchownie znanych nam sytuacji, jak np. abdykacja Napoleona III i zjednoczenie Niemiec, prowadzenie polityki w Wielkiej Brytanii podczas panowania królowej Wiktorii oraz po śmierci jej małżonka Alberta czy słynna Krwawa Niedziela i zmierzch potężnej dynastii Romanowów w Rosji. W szkołach ponadgimnazjalnych wszystkie wydarzenia tego okresu są przedstawiane jako suche fakty, jednak dzięki przytaczanym przez autorkę listom możemy poznać "kulisy" życia najpotężniejszych rodzin Europy.
Bardzo kocham cesarza... ale żałuję, że nie jest zwykłym krawcem!
Cristina Morató nadaje swojej książce wiarygodności dzięki podawaniu konkretnych nazwisk i relacji rodzinnych, nazw ulic i poszczególnych rezydencji, a także dzięki datom i wyżej wspomnianym listom. Wiele z nich zostało zniszczonych, wydane pamiętniki królowej Wiktorii starannie przeredagowane, co na szczęście nie spowodowało dużych braków w historii. Ponadto ostatnie strony książki zajmuje bibliografia, dzięki czemu czytelnik może być pewien, że historia została dokładnie przeanalizowana na potrzeby powstania książki. Jest pisana jak opowieść, bez konkretnych dialogów, jednak z przytoczeniem faktycznych sytuacji i korespondencji między ważnymi ludźmi Europy, której dwory w opisywanych czasach tworzyły jedną wielką rodzinę. 

Co łączy te sześć kobiet, oprócz – oczywiście, jak być powinno i jak się wydaje – posiadania ogromnej władzy, życia w przepychu i wśród najznamienitszych ludzi oraz często koligacji rodzinnych? Przede wszystkim każda z nich czuła, kochała, nienawidziła i musiała udawać. Życie potężnych władczyń i władców tamtych czasów było teatrem, a gdy uciążliwa rola spadała wraz z płaszczem, ci stawali się normalnymi ludźmi z problemami rodzinnymi i zdrowotnymi. Na kartach książki w kilku przypadkach spotykamy się z porównaniem dworu do sceny i stwierdzeniem, że wszystko wkoło jest niczym innym, jak tylko "złotą klatką", w której trzeba ściśle przestrzegać etykiety i zasad. Jednym z przywilejów było podróżowanie, często traktowane jako sposób na chwilę ucieczki, relaksu i uporządkowania własnej psychiki. Cristina Morató pokazuje też tragiczne skutki niewyobrażalnej odpowiedzialności i presji otoczenia, na przykład choroby psychiczne, nieprawidłowości w rozwoju i inne szczegóły, o których zbyt często historia milczy.
Szybko zostanę tutaj sama, bez przyjaciół. Każdy los ma swoją smutną stronę: na przykład ja, która miałam obsesję na punkcie wolności, nakładam kajdany na moje życie – nigdy sama, nigdy wolna, z całą tą dworską etykietą, której stanę się główną ofiarą. Moja wiara w fatalizm jest coraz silniejsza.
Osobiście jestem zafascynowana Królowymi przeklętymi, przeczytałam je z zainteresowaniem, jakiego już dawno żadna lektura we mnie nie wzbudziła. Myślę, że jest to książka dla każdego, czyta się ją bowiem jak opowieść, zupełnie jakby słuchało się bajarza. Można wczuć się w sytuację bohaterek i ich rodzin, kobiet i ludzi z krwi i kości, mimo iż nikt z żyjących nie ma tak ogromnej władzy. Przy okazji Cristina Morató uczy historii, przytaczając dokładne daty i wydarzenia, co na pewno przyda się nie tylko na maturze. Dziś wiemy, że czasy książąt i księżniczek już za nami, a gdy dzieci oznajmią, że w przyszłości chcą zostać jednymi z nich, pomyślimy z uśmiechem na twarzy "te czasy już minęły". Na szczęście?

Oceńcie sami, jestem ciekawa waszej opinii!

środa, 17 lutego 2016

As na stronie #14


W tym tygodniu cytaty z książek 


(...) jestem dziś tym, kim chcę, i być może wykażę ci, że jestem tobą samym, a ty nie jesteś niczym. Ale czy wznoszę się do gwiazd, czy zstępuję do otchłani, nie przestaję być nigdy sobą i to, co dostrzegam, jest zawsze tylko moją własną myślą (...).
Świat naprawdę jest jedynie tym, co odczuwamy, nie da się od niego uciec.
Wszystko ode mnie wychodzi i do mnie powraca.
Wszyscy mamy wątpliwości, czy życie jest czymś innym niż snem, złym snem, gdyż bez tego pasma cierpień i udręk moglibyśmy się obejść...
Świat... och! Jestem znużony serwowaniem sobie wciąż tej samej zupy. Już jej nie trawię, to trucizna, fetor. Ach! Gdzież jest czyste powietrze absolutu, życie, w którym byłbym wyłącznie ja i ja...
Ja istnieję na zewnątrz tego, co postrzegam, albo tworzę. Jestem mną, to jest pełne, to jest całkowite, ja to jest coś.

Otwórzcie oczy i popatrzcie na to, co możecie zobaczyć, nim zamkniecie je na zawsze.
Ulicami w dole krąży na koniu Śmierć, zatrzymuje od czasu do czasu rumaka i zagląda do okien. Jeździec ma ogniste rogi, z jego nozdrzy sączy się dym i trzyma w dłoni złożonej z samych kości nową listę adresatów.
Prawie wszystkie gatunki, jakie kiedykolwiek żyły, wymarły, Laurette. Nie ma powodu sądzić, że ludzkość będzie wyjątkiem
O kształcie historii decydują zwycięzcy. To ważna nauka. Zwycięzcy piszą historię.
Krocz ścieżkami logiki. Każdy skutek ma przyczynę, istnieje wyjście z każdej sytuacji. Do każdego zamka można dopasować klucz.
Jak cudownie bezsensowne jest budowanie pięknych budowli, komponowanie muzyki, śpiewanie piosenek, drukowanie ogromnych ksiąg pełnych kolorowych rycin ptaków wobec straszliwej, wszechogarniającej obojętności świata – jakież pretensje mają ludzie! Po co komponować muzykę, skoro Cisza i wiatr są znacznie potężniejsze? Po co zapalać lampy, skoro w nieunikniony sposób pochłonie je ciemność?

poniedziałek, 15 lutego 2016

Liebster Blog Award #5 i #6

Dzisiaj zapraszam na podwójne LBA! Odpowiadam na nominację od Książka od kuchni i Sebastian Czyta.

Pytania od Sebastiana, który Czyta


1. Skąd pomysł na taką nazwę bloga?
(J)As Kier, As – ktoś świetny, najlepszy w tym co robi... No i lubię serduszka.

2. Priorytetowa książka, jaką musisz przeczytać w nowym roku?
Królowie przeklęci Tom III. Kupiłam w dniu premiery i wciąż gonią mnie inne terminy, dni uciekają... I do tej pory nie zdążyłam przeczytać. W dodatku książki dzielące mnie od KP wciąż się mnożą, jak na razie są to: Tajemnica lady AudleyChcę Cię usłyszećSukienka z mgieł i Posiadacz, po czym mam nadzieję już na spokojnie usiąść do moich Królów...!

3. Jak jest twoja największa pasja? 
Pisanie. Piszę od dziecka. Najwięcej wierszy, ale uwielbiam opowiadania, historyjki. Odkąd prowadzę bloga, uwielbiam pisać recenzje i posty. Kocham pisać z ludźmi, których nie znam bądź znam tylko dzięki Internetowi. 

4. Jak jest według Ciebie największa wada bycia blogerem?
Na razie nie widzę żadnej, chyba za krótko prowadzę bloga. Może te goniące terminy... Ale to wszystko przez moją zachłanność. Albo przez wydawnictwa, które kuszą wspaniałymi książkami!

5. Jakie wydarzenie związane z blogowaniem wspominasz najmilej i najgorzej?
Najmilej wspominam dni zawarcia moich pierwszych współprac: z autorką Małgorzatą Marią Borochowską i Wydawnictwem HarperCollins, najgorzej – jeszcze brak.

6. Jaką książkę polecasz na zimowy wieczór?
Wszystko zależy od tego, na jaką książkę ktoś ma ochotę. Osobiście zimą nie lubię się stresować, więc polecam całą serię Dawcy Lois Lowry, którą czyta się tak lekko i przyjemnie, że świat przestaje istnieć.

7. Typ sowy czy skowronka?
Zdecydowanie sowy. 

8. Do czego masz słabość?
Do oryginalnych i pięknych okładek, do ludzi, do starych rzeczy – maszyny do pisania, pióra, kaligrafia, zabytkowe budowle...

9. Twoje najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa? 
Od jednego chłopczyka w podstawówce dostałam słonika na szczęście jako prezent na Walentynki! Byliśmy nierozłączni, och. Stare dobre czasy.

10. Co sądzisz o ludziach, którzy krzywdzą lub porzucają swoich pupili?
No przecież nie będę głaskać ich po główce i mówić "to nic, to nic". Nie szanuję, wiadomo.

11. Jakie jest twoje ulubione słowo, bądź słowo którego nadużywasz?  
Nadużywam słowa prawda, a ulubione słowo to fascynujące!.

Pytania od Agi z Książki od kuchni:


1.Ulubiony kryminał.
Jak na razie brak.

2. Ile stron dziennie starasz się czytać?
Sto albo więcej.

3. Jaki film możesz mi polecić?
Incepcja! Mój ulubiony.

4. Masz jakieś ulubione seriale?
Wikingowie, Gra o tron, Dexter

5. Czy twój ulubiony autor kiedyś cię rozczarował?
Nie.

6. Masz ulubioną zakładkę? Pokaż.

7. Ulubiona seria książkowa.
źródło

8. Pierwszy tytuł z listy „muszę mieć”.
źródło

9. Na którą książkę czekałeś, ale cię rozczarowała?

10. Kawa czy herbata?
Zimą herbata, latem kawa – mrożona najlepiej.

11. Gdybyś mógł pojechać na wakacje w dowolne miejsce znane z książek, które by to było?
Barcelona.


NOMINUJĘ:

Pytania dla nominowanych:
1. Lubisz sceny erotyczne w książkach?
2. Dlaczego czytasz książki?
3. Z jakim zwierzęciem się utożsamiasz i dlaczego?
4. Która pora dnia jet Twoją ulubioną?
5. Co jest Twoją pasją (niezwiązanego z książkami)?
6. Pamiętasz, od której książki zaczęła się Twoja miłość do czytania?
7. Jaką książką przekonasz siedmiolatka do czytania?
8. Kim chciałbyś być, gdyby wszystko było możliwe?
9. Czego nie lubisz w ludziach?
10. Kto jest Twoim autorytetem/inspiracją?
11. Czytasz poezję? Jaką?

piątek, 12 lutego 2016

"Skrawki błękitu" Lois Lowry







Tytuł: Skrawki błękitu
Cykl: Dawca, t. 2
Autor: Lois Lowry
Wydawnictwo: Galeria Książki







Po znakomitej przygodzie z Dawcą przenosimy się do zupełnie innego świata, w którym wszelkie niedoskonałości są eliminowane, a społecznością rządzą oszustwa i dzikość. Skrawki błękitu to druga część kwartetu Dawcy, której akcja została umieszczona w zupełnie innym, lecz bardzo podobnym świecie i specyficznej społeczności. Spotykamy się z niesprawiedliwością, brakiem tolerancji odmienności i zazdrością, a także z nowymi bohaterami, starającymi się walczyć z rzeczywistością, w której zmuszeni są żyć. Ludzie funkcjonują w codzienności przepełnionej zasadami i schematami. Przede wszystkim z wiekiem każda osoba dostaje kolejną sylabę do imienia, więc im człowiek starszy, tym jego imię jest bardziej rozwinięte – po tym można określić wiek postaci pobocznych. Życie społeczności polega głównie na pracy, która jest dopasowana do płci i wieku. Niestety, wśród ludzi trudno spotkać jakiekolwiek więzy rodzinne, uczucia matek do dzieci czy do mężów. Wszystko opiera się na pracy, dlatego każda niedoskonałość jest natychmiast eliminowana, najczęściej przez wysłanie danej osoby na Pole Pożegnań. Tam czuwają nad nią najbliżsi, aż zakończy swoją wędrówkę.
Bądź dumna ze swego bólu. Jesteś silniejsza od tych, którzy go nie zaznali.
Główną bohaterką jest Kira, wkraczająca dopiero w dorosłość. Dziewczyna jest wyjątkowa, bowiem jako jedyna niepełnosprawna żyje z innymi i wykonuje lekką pracę w szwalni. Od dziecka ma wykręconą nogę, przez co z trudem się porusza. Przy porodzie matka walczyła, by zachować ją przy życiu, a inne  kobiety uważają, że dziewczynkę udało się ocalić tylko dlatego, że była córką ważnego mężczyzny, członka miejscowego zarządu. Kira nie wie nic na temat swojego ojca, zginął rzekomo podczas polowania rozszarpany przez... bestie, które wedle wierzeń miejscowych kryją się w lesie kreowanym na miejsce niebezpieczne i odgradzające wioskę od reszty świata. 
Gdy umiera matka Kiry, wszyscy przestają tolerować jej obecność. Chcą, aby została wygnana, gdyż do niczego się nie nadaje i nie będzie mogła zapracować na swoje utrzymanie. Jedna z potężniejszych kobiet chce odebrać jej dom i ziemię, by na to miejsce wybudować zagrodę dla rozrabiających dzieci i zwierząt. Kira przeciwstawia się tym żądaniom, a kobieta posuwa się do czynu ostatecznego... Na szczęście jedna z zasad regulujących życie mówi, że konflikt, który może zakończyć się śmiercią, musi zostać przedstawiony przed sądem. Kirę postanawia bronić jego członek, dawny znajomy jej ojca... 
Okazuje się, że dziewczyna ma dar – dary w społeczności nie są powszechne, posiada je tylko kilka osób i, jak później się dowiemy, ich istnienie ma znaczący dla całej serii cel. Matka hafciarka nauczyła Kirę wyszywać, dzięki czemu w jej dłoniach pojawia się magia, która może uratować życie kalekiej dziewczynki.

Kira zaczyna nowe życie i ciężko pracuje, poprawiając szatę Śpiewaka na coroczne święto, podczas którego cała społeczność nie pracuje i zbiera się w jednym miejscu, by posłuchać "Pieśni o Ruinie" (podobnie jak w Dawcy święto grudniowe, prawda?), czyli długiej historii ludów i świata. Dziewczyna żyje samotnie, nie licząc fałszywego przyjaciela, który bronił ją w trakcie procesu, rzeźbiarza, który także jako dziecko został powołany do poprawienia "laski Śpiewaka", tajemniczej dziewczynki i odwiedzającego Kirę Matta. Jednosylabowy chłopiec jest tak zabawny i sympatyczny, że zżyłam się z nim bardziej niż z Kirą, czekałam z niecierpliwością na jego odwiedziny i śmiałam się ze stylu jego wypowiedzi, przypominającego wiejską mowę bądź gwarę. Pochodzi z Moczarów, gdzie mieszkają ludzie biedni i niezajmujący się swoimi dziećmi w ogóle, Matt chodzi ciągle brudny, a okazji na zaspokojenie głodu szuka odwiedzając Kirę. Gdy Matt niespodziewanie znika, martwię się, co takiego Lois Lowry wymyśliła i jak potoczą się jego losy. Wyrusza na poszukiwania błękitu, w podróż niebezpieczną i pełną niespodzianek.
Pochodzą zewsząd ci, którzy odnieśli rany, czasami nie tylko ciała, lecz także inne.
Druga część Dawcy jest napisana tak lekko, że podczas jej czytania człowiek się odpręża i relaksuje. Bohaterowie książki są ciekawi, a ich relacje z Kirą interesują czytelnika i zachęcają do dalszej lektury. Skrawki błękitu są jednak typową środkową częścią serii, w której nie dzieje się nic specjalnego i zaskakującego. Wprowadzają one tylko w nowy świat, pokazują realia zbliżone do społeczności Jonasza, który niestety ani razu na kartach powieści się nie pojawia. Byłam tym zawiedziona, bowiem miałam przed sobą wizję kolejnej wspaniałej lektury, równie mocno angażującej, co Dawca. Świat jest prosty i, mimo kilku szczegółów, jak najbardziej normalny. Czytamy o życiu zwykłych ludzi i tylko tyle. Autorka znowu (albo nadal) porusza temat dobra i zła, zadaje pytania dotyczące sensu życia. Jest to jednak książka warta przeczytania, zwłaszcza, gdy żyje się w ciągłym stresie. Wystarczy jeden wieczór, by ją pochłonąć, jest pisana tak lekko i płynnie, że nie można się od niej oderwać. Fakt, w Skrawkach błękitu brakuje "tego czegoś", co było w Dawcy, jednak wierzę, że autorka jeszcze zaskoczy mnie w kolejnych częściach. Opis na okładce Posłańca, trzeciej części kwartetu, zapowiada kontynuację przygód Kiry i Matty'ego (tak, Matt staje się już dwusylabowcem) i to właśnie chłopiec staje się głównym bohaterem. Dlatego myślę, że czas poświęcony na Skrawki błękitu nie był stracony, a autorka tylko powoli wprowadziła w inny, nowy świat, który doprowadzi mnie do Jonasza, za którym tak tęsknię.

środa, 10 lutego 2016

As na stronie #13


Po tygodniu oczekiwań na kolejną dawkę cytatów zapraszam na chwilę do świata dwóch książek: 


Zaczyna się optymistycznie, ale te światy, które dla siebie stworzyliśmy, to tylko zamki na piasku, znikające z wieczornym przypływem.
(...) jestem o wiele mądrzejszy niż pozostali (...). Po prostu ci bardziej inteligentni nie cieszą się popularnością, tak z zasady. Budzą podejrzenia. Nie pasują. Czasami oczywiście okazują się przydatni (...), ale większość traktuje ich z nieufnością, jakby te same cechy, które sprawiają, że są niezbędni, oznaczały także, że mogą być niebezpieczni.
(...) choć śmiech to najlepsze lekarstwo, niektórzy są nieuleczalnie chorzy.
Małżeństwo oznacza niezgodę (...). O wiele łatwiej jest skłócić małżeństwo niż szczęśliwych singli.
Zbyt często spotykamy przeznaczenie, usiłując przed nim uciec.
Tylko głupiec albo pijak może twierdzić, że imię nie ma mocy. Wszystkie słowa mają moc, to jasne, ale imiona mają moc największą, i dlatego bogowie mają ich tak wiele. Nadając czemuś imię, zyskujesz władzę (...).
Kara jest daremna. Nie powstrzyma przestępcy, nie zmaże przeszłości, nie zmusi winnego do żalu. Kara to tylko marnowanie czasu i niepotrzebne cierpienie.
Ilekroć coś idzie nie tak, tylekroć ludzie obwiniają Chaos, ale w rzeczywistości Chaos wcale nie musi wkraczać do akcji. Jeśli chodzi o przemoc, ludzie doskonale radzą sobie sami. Najgorsze zbrodnie – morderstwa, gwałty, ofiary z dzieci – robili to sami, choć oskarżali o to ciemne niebo. A przecież mrok już był, był w ich sercach.

Jeśli nosisz w sobie magię, powinieneś chronić ją przez całe życie, bo kiedy raz pozwolisz jej zniknąć, już nigdy nie powróci.
– Wyboru dokonuje los (...). Okrutny los. Ale nie popełnij tego samego błędu co ja. Nie zadowalaj się byle czym. Nie obniżaj standardów.
Zasady dają poczucie bezpieczeństwa. Ale niektórzy mylą je z wydawaniem osądów. Łatwo jest kogoś potępić, Vaughn. Miłość to trudniejsza opcja (...).
(...) ludzie nie muszą pamiętać, jak to było kiedyś, kiedy czuli się szczęśliwi i bezpieczni. Powinni mieć nadzieję, że poczują się tak w przyszłości. A czasami jedyne, czego potrzebują, to, powiedzmy, dość pieniędzy, żeby uciec.