środa, 24 lutego 2016

As na stronie #15

 
Bardzo kocham cesarza... ale żałuję, że nie jest zwykłym krawcem!
Piszę do Pani z mojej wanny, gdzie przed chwilą weszłam, żeby zadbać przynajmniej o swój komfort. Nic nie mogę powiedzieć o stanie mojej duszy; istniejemy, to wszystko.
Królowa bez królestwa, władczyni bez poddanych, dobroczyńca bez pieniędzy, polityk bez celu, chrześcijanka bez wiary, mistrzyni własnej ruiny (...)
powiedzenie określające Krystynę Wazówną
(...) Co za pułapka nas rozdziela? (...) Czas biegnie do przodu, my pozostajemy w tyle i mamy coraz mniej czasu, żeby się uścisnąć.
Nie mam przyjaciółek, ponieważ madryckie dziewczyny są tak ograniczone, że tylko potrafią rozmawiać o modzie, a dla urozmaicenia czasu krytykują siebie nawzajem.
Szybko zostanę tutaj sama, bez przyjaciół. Każdy los ma swoją smutną stronę: na przykład ja, która miałam obsesję na punkcie wolności, nakładam kajdany na moje życie – nigdy sama, nigdy wolna, z całą tą dworską etykietą, której stanę się główną ofiarą. Moja wiara w fatalizm jest coraz silniejsza.
Wszystko się we mnie rozpadło i stopniowo pogrążyłam się w otchłani, z której wychodzi się tylko, uprzednio podeptawszy serce. Zmierzyłam cenę cierpienia, jaką płaci się za wysoką pozycję i powiedziałam sobie, że dobra tej ziemi nie są warte wysiłków, których dokonujemy, aby je zachować.
Napoleon nie chciał wojny, był jednak więźniem swojego nazwiska. Jak sam powiedział: "Bonaparte nigdy nie może wycofać się z wojny, której żąda naród".
Mówi się, że Bóg zechciał mi podarować wszystkie rzeczy, jakich można pragnąć na tym świecie, żeby następnie mi je odebrać, jedna po drugiej, i pozostawić tylko wspomnienia.
Chcą mnie widzieć jako wyniosłą, władczą, mściwą i fanatyczną... można dodć dumną, do tego stopnia, że nie mogłam się zdecydować na obronę, kiedy byłoby to takie łatwe, ponieważ wolę kalumnie od zniżania się do poziomu moich oszczerców.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz