piątek, 19 lutego 2016

"Królowe przeklęte" Cristina Morató

(...) Zmierzyłam cenę cierpienia, jaką płaci się za wysoką pozycję i powiedziałam sobie, że dobra tej ziemi nie są warte wysiłków, których dokonujemy, aby je zachować.







Tytuł: Królowe przeklęte
Autor: Cristina Morató
Wydawnictwo: Świat Książki








Małe dziewczynki często przybiegają w za dużych szpilkach mamy i przydługich sukienkach, wycinają z papieru żółte korony, obwieszają się biżuterią i komunikują rozbawionym rodzicom, że mają pod dachem przyszłą królewnę! Dziś czasy wielkich dynastii, potężnych monarchów, małżeństw politycznych mamy już za sobą, a "księżniczki" kojarzą się z postaciami z bajek lub pięknymi kobietami o nienagannych manierach, którym podlega dużo majątków ziemskich, klejnotów i innych bogactw.

Czy ogromny dwór, duża rodzina i liczna służba może dać szczęście? Jeśli dodamy do tego niewyobrażalne pieniądze, wspaniałą biżuterię, brylanty, piękne ubrania i najróżniejsze zamki, zameczki i zamczyska, możemy stwierdzić, że to raj na ziemi. Jednak Cristina Morató spróbowała przybliżyć nam historię sześciu kobiet, które miały wszystko, a jednak ich życie nie było bajką. Elżbieta Bawarska – słynna cesarzowa Sissi, Maria Antonina, Krystyna Wazówna, Eugenia de Montijo, królowa Wiktoria i Aleksandra Romanow to kobiety znane zapewne nie tylko miłośnikom historii. W książce Królowe przeklęte opisane jest życie każdej z wymienionych historycznych postaci i ludzi z ich otoczenia, możemy wniknąć w skomplikowane umysły, a także poznać z bardziej ludzkiej strony wiele powierzchownie znanych nam sytuacji, jak np. abdykacja Napoleona III i zjednoczenie Niemiec, prowadzenie polityki w Wielkiej Brytanii podczas panowania królowej Wiktorii oraz po śmierci jej małżonka Alberta czy słynna Krwawa Niedziela i zmierzch potężnej dynastii Romanowów w Rosji. W szkołach ponadgimnazjalnych wszystkie wydarzenia tego okresu są przedstawiane jako suche fakty, jednak dzięki przytaczanym przez autorkę listom możemy poznać "kulisy" życia najpotężniejszych rodzin Europy.
Bardzo kocham cesarza... ale żałuję, że nie jest zwykłym krawcem!
Cristina Morató nadaje swojej książce wiarygodności dzięki podawaniu konkretnych nazwisk i relacji rodzinnych, nazw ulic i poszczególnych rezydencji, a także dzięki datom i wyżej wspomnianym listom. Wiele z nich zostało zniszczonych, wydane pamiętniki królowej Wiktorii starannie przeredagowane, co na szczęście nie spowodowało dużych braków w historii. Ponadto ostatnie strony książki zajmuje bibliografia, dzięki czemu czytelnik może być pewien, że historia została dokładnie przeanalizowana na potrzeby powstania książki. Jest pisana jak opowieść, bez konkretnych dialogów, jednak z przytoczeniem faktycznych sytuacji i korespondencji między ważnymi ludźmi Europy, której dwory w opisywanych czasach tworzyły jedną wielką rodzinę. 

Co łączy te sześć kobiet, oprócz – oczywiście, jak być powinno i jak się wydaje – posiadania ogromnej władzy, życia w przepychu i wśród najznamienitszych ludzi oraz często koligacji rodzinnych? Przede wszystkim każda z nich czuła, kochała, nienawidziła i musiała udawać. Życie potężnych władczyń i władców tamtych czasów było teatrem, a gdy uciążliwa rola spadała wraz z płaszczem, ci stawali się normalnymi ludźmi z problemami rodzinnymi i zdrowotnymi. Na kartach książki w kilku przypadkach spotykamy się z porównaniem dworu do sceny i stwierdzeniem, że wszystko wkoło jest niczym innym, jak tylko "złotą klatką", w której trzeba ściśle przestrzegać etykiety i zasad. Jednym z przywilejów było podróżowanie, często traktowane jako sposób na chwilę ucieczki, relaksu i uporządkowania własnej psychiki. Cristina Morató pokazuje też tragiczne skutki niewyobrażalnej odpowiedzialności i presji otoczenia, na przykład choroby psychiczne, nieprawidłowości w rozwoju i inne szczegóły, o których zbyt często historia milczy.
Szybko zostanę tutaj sama, bez przyjaciół. Każdy los ma swoją smutną stronę: na przykład ja, która miałam obsesję na punkcie wolności, nakładam kajdany na moje życie – nigdy sama, nigdy wolna, z całą tą dworską etykietą, której stanę się główną ofiarą. Moja wiara w fatalizm jest coraz silniejsza.
Osobiście jestem zafascynowana Królowymi przeklętymi, przeczytałam je z zainteresowaniem, jakiego już dawno żadna lektura we mnie nie wzbudziła. Myślę, że jest to książka dla każdego, czyta się ją bowiem jak opowieść, zupełnie jakby słuchało się bajarza. Można wczuć się w sytuację bohaterek i ich rodzin, kobiet i ludzi z krwi i kości, mimo iż nikt z żyjących nie ma tak ogromnej władzy. Przy okazji Cristina Morató uczy historii, przytaczając dokładne daty i wydarzenia, co na pewno przyda się nie tylko na maturze. Dziś wiemy, że czasy książąt i księżniczek już za nami, a gdy dzieci oznajmią, że w przyszłości chcą zostać jednymi z nich, pomyślimy z uśmiechem na twarzy "te czasy już minęły". Na szczęście?

Oceńcie sami, jestem ciekawa waszej opinii!

5 komentarzy:

  1. Kurcze, ogólnie nie sięgam po takie książki, ale jestem w sumie ciekawa tych faktów, o których się na lekcjach historii najczęściej nie mówi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem na etapie czytania Królów Przekletych, więc jeśli ta książka jest tak fascynująca jak mówisz, to z pewnością będzie to kolejna pozycja po która sięgnę :) bardzo dobrze i wyczerpująco poruszylas temat. Super :)

    Http://zaczytana-karola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam dużo o tych pozycjach - wydają się ciekawe. Zwłaszcza po Twojej recenzji :)

    Pozdrawiam,
    Turkusowa Sowa

    OdpowiedzUsuń
  4. Historia zawsze jest ciekawa. Jakoś nie mogę się zebrać aby przeczytać taką książkę. Przyznam, że mnie zachęciłaś :) Dzisiaj akurat w Biedronce miałam okazję dotknąć tej książki. Okładka robi wrażenie :) Myślę, że sięgnę po nią jak się z innymi uporam ;) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam już ten książkę na swojej liście, mam nadzieje, że mi się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń