sobota, 27 lutego 2016

"Pod Wędrownym Aniołem" Joanna M. Chmielewska







Tytuł: Pod Wędrownym Aniołem
Autor: Joanna Maria Chmielewska
Wydawnictwo: MG







– Dłużej tego nie wytrzymam!
(...) Słońce świeci, liście złocą się na drzewach, buczyny chrupią pod kołami roweru, między mną a Jurkiem wszystko jest OK (...), więc o co mu chodzi? 
– Nie chcę do końca życia patrzeć na betonową ścianę za oknem! Mam dość szkoły i papierologii! (...) Zmieńmy coś, zanim będzie za późno!
W życiu każdego człowieka przychodzi kiedyś gwałtowna myśl, że potrzebuje zmian. W moim również, dlatego sięgnęłam po książkę Pod Wędrownym Aniołem. Co w tym dziwnego – zapytacie. Otóż nigdy nie lubiłam autobiografii. Bo co może mnie interesować w życiu człowieka, którego nie znam i nigdy nie poznam? Tak sobie myślałam, ale w nowym roku postanowiłam spróbować "czegoś nowego". I wiecie co? To nie jest zwykła autobiografia. Joanna Maria Chmielewska nie rozczula się nad sobą, nie poświęca kilku stron na opisanie miejsca swojego urodzenia czy zamieszkania. Przeciwnie – tworzy z własnego życia niepowtarzalną i wyjątkową historię, którą czyta się jak interesującą powieść. W znakomity sposób pokazuje swoją drogę przez życie, całkowitą rewolucję codzienności. 

Joanna i Jurek – małżeństwo z wieloletnim stażem. Mają córkę Olę, studentkę, syna Alka, licealistę, i najmłodszą córkę, czteroletnią Julkę. Rodzina jest szczęśliwa i zgrana. Wszyscy mieszkają na północy Polski i może nie zwróciliby uwagi na pewne braki w swoim życiu, gdyby za oknem z dnia na dzień nie wyrosło centrum handlowe, którego ściana zasłania słońce i widoki na świat. Co robić? Żyć za murem? Znosić ciemności i hałas? Mało kto chciałby nagle przeżyć taką zmianę. Jednak w życiu małżeństwa szykuje się większa i poważniejsza rewolucja, która zmieni sytuację o sto osiemdziesiąt stopni.

Impulsem, który powodował kolejne myśli, kolejne zmiany i kolejne próby, było stwierdzenie przez Jurka, że dłużej nie wytrzyma tego życia. Ma stałą pracę w szkole, która go jednak nie satysfakcjonuje. Joanna pracuje w poradni pedagogicznej, Alek chodzi do szkoły, a Ola studiuje. Życie jest stateczne. Zwykłe. Dopiero to jedno zdanie sprawia, że Joanna otwiera powoli oczy, a pomysł przeprowadzki w góry i zajęcia się turystyką powoli w niej kiełkuje. Jedno słowo wypowiedziane niby przypadkowo stało się celem małżeństwa. Przeprowadzają się do Szklarskiej Poręby, gdzie planują zajęcie się noclegami turystycznymi. Na początku jest oczywiście ciężko i wątpliwości nie opuszczają Joanny, Jurek zaś zastanawia się, czy to był na pewno dobry pomysł...

Gdy mija pierwszy szok związany z przeprowadzką, nowym miejscem i nowymi ludźmi, a małżeństwo zaczyna rozwijać swój mały interes i życie towarzyskie, Joanna wpada w wir interesujących informacji na temat przeszłości Szklarskiej Poręby i jej historycznych, jakże wybitnych mieszkańców. Czy to przypadek, że akurat tutaj znalazła "swoje miejsce", czy przeznaczenie?
Jestem zaskoczona jej dziecięcą wersją modlitwy: Boże, daj mi pogodę ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagę do zmiany tego, co zmienić mogę i mądrość, żeby odróżnić jedno od drugiego.
Wyjątkowości i magii książce Pod Wędrownym Aniołem niezaprzeczalnie dodaje język. Autorka wprost czaruje słowem i z rzeczy zwykłych tworzy coś interesującego i wciągającego. Na pierwszy rzut oka widać, że Joanna jest bohaterką o artystycznej duszy i indywidualnym stylu bycia. Kobieta pełna sprzeczności i wątpliwości, myśląca, że nie ma marzeń. Jest to postać, która udowadnia czytelnikowi, że każdy ma marzenia, jedynie czasami może nie zdawać sobie sprawy z ich istnienia. Gdy wzięła do ręki swoją pierwszą książkę, poczuła, że jedno z nich właśnie zaczyna się spełniać. Joanna Maria Chmielewska (Maria, podkreślam!) opisuje w autobiografii pracę nad kolejnymi bajkami dla dzieci i powieściami (Poduszka w różowe słonieMąż zastępczy), której towarzyszy wiele zabawnych sytuacji, pokazujących wyjątkowość i pewną nienormalność charakteru artystki-pisarki. Na przykład podczas pisania Męża zastępczego Joanna musiała doświadczyć wiercenia, by wczuć się w kreowaną przez siebie postać bohatera... albo poznać bohatera, który kreuje się sam, bez kontroli autora. To nie koniec humoru w tej bogatej historii, od pierwszych stron poczułam bowiem sympatię do czteroletniej Julki, która na rozpaczliwe pytanie rodziców: Co my będziemy jedli? odpowiada: Korę i szyszki. Będziemy jedli korę i szyszki. Kolejne sytuacje, które nie wymuszają śmiechu czytelnika, a powodują naturalne rozbawienie, pojawiają się bardzo często – czy to w wykonaniu Joanny, której pomysły czasami przechodzą ludzkie pojęcie, czy w wykonaniu Julki, która jako dziecko zawsze znajdzie mądre rozwiązanie problemu .

Nie obracamy się jednak tylko w środowisku domu rodzinnego, i pensjonatu jednocześnie, Joanny, ale poznajemy niepowtarzalne charaktery Szklarskiej Poręby i jej okolic. Autorka opisuje ciekawe historie nowych znajomych i zgłębia tajemnice przeszłości, dzięki czemu dowiadujemy się więcej o dawnych mieszkańcach. Czy to może być ciekawe – zapytacie. Otóż może! Nie dostajemy suchych faktów na temat wielkich osobistości, ale wraz z autorką dowiadujemy się wiele na temat ich życia codziennego, uczuć, problemów i rozterek. Wszystko to autorka przybliża nie tylko opowiadaniami, ale też własnymi wyobrażeniami, domysłami i uczuciami, jakie dane przeżycia wywołały. Jest to dowód znakomicie rozwiniętego warsztatu, nie każdy autor potrafi bowiem tak czytelnika wciągnąć w historię własnego życia i zachęcić do zapoznania się z przeszłością danego regionu. Mamy do czynienia z lekkimi i plastycznymi opisami miejsc, zdarzeń, ludzi i wyobrażeń Joanny. Z książki Pod Wędrownym Aniołem klimat niepowtarzalnego miejsca aż wypływa, dzięki czemu rodzi się ochota zorganizowania wakacji Pod Wędrownym Aniołem i zapoznania się z architekturą i przeszłością Szklarskiej Poręby. Wszystko to zostało spotęgowane dzięki umieszczeniu na kilku stronach czarno-białych zdjęć z tego turystycznego miasteczka i jego przeszłości. 
Nie oddaje się wszystkiego mężczyźnie, który nie umie tego docenić. Który bierze to wszystko bez skrupułów, uważając, że mu się należy. Bo jest artystą i myśli, że to go rozgrzesza i stawia ponad zasadami moralnymi i uczuciami innych. Bo sztuka jest najważniejsza. Ponadczasowa. To niebezpieczne uczynić słońcem swego życia kogoś, kto nie rozgrzewa, ale parzy, spopiela. To niebezpieczne znaleźć się za blisko.
Chociaż... Tak się zastanawiam, czy to autorka czy Duch Gór przywołuje do siebie kolejnych nieświadomych ludzi. Może dzięki słowom zapisanym przez Joannę Marię Chmielewską Duch Gór dociera do tych, którzy są za daleko, by mogli go poczuć? Może to właśnie on przywołał do miasta malarzy, poetów, pisarzy... artystów! Joannę wraz z rodziną? Polecam wszystkim przeczytać książkę Pod Wędrownym Aniołem i indywidualnie odpowiedzieć na te pytania. Sami oceńcie, czy istnieje przeznaczenie.

Najlepsze historie pisze życie. Mnie Pod Wędrownym Aniołem zachwyciło, rozbawiło i zmotywowało do działania. Może właśnie dlatego, że jest to historia prawdziwa, tak motywuje? "Zacząć życie od nowa" wydaje się czasami niemożliwe, bo tak wiele trzyma akurat w tym miejscu i przy tych ludziach, jednak czasami warto podjąć ryzyko, rzucić wyzwanie samemu sobie. Bohaterowie tej książki poradzili sobie znakomicie z przeciwnościami losu, które jeszcze się nie skończyły, bo życie toczy się dalej. W mojej ocenie jest to jedna z lepszych książek, jakie miałam okazję czytać, i tylko czekam na możliwość przeczytania kolejnych, o których była mowa w autobiografii. 


2 komentarze:

  1. Raczej nie sięgam postacie publikacje, ale ta wydaje się mocno intrygująca. Będę miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam mieszane uczucia, co do tej pozycji, ponieważ z jednej strony wydaje mi się interesująca, ale z drugiej boję się, że się zawiodę. Muszę się poważnie zastanowić.

    OdpowiedzUsuń