niedziela, 7 lutego 2016

Strata czasu


Każdy człowiek zmienia się z dnia na dzień. Budzimy się tak naprawdę w towarzystwie osoby, której wczoraj nie znaliśmy. Przyglądamy się oczom w lustrze, ale nie wiemy, czy to rzeczywiście te same tęczówki. Tępo patrzymy w jeden punkt z przymrużonymi oczami i zastanawiamy się, czy rzeczywiście wstawanie codziennie prawą nogą ma sens. Niestety, tracimy coś każdego dnia, a nie każdego coś zyskujemy. Częściej idziemy do pracy/szkoły w humorze godnym współczującego westchnięcia, co często słyszymy stojąc na przystanku, jadąc autobusem...
– Łolaboga, jak ci młodzi mają teraz ciężko. W tych tornistrach to jakby cegły nosili, ani się to nie uśmiechnie ani nic. Nawet miejsca nie ustąpią, a jak już, to z łaską.
Oni jednak nie wiedzą, że to nie ciężki bagaż jest naszym problemem. Mamy ich więcej. Przede wszystkim brak perspektyw, poczucie bezsensowności naszej egzystencji i głębokie niedocenienie, wręcz zobojętnienie. Jak pogodzić się ze stratą ważnych dla nas rzeczy?

STRATA CZASU

Nikt nie zwróci nam niewykorzystanych lat stagnacji. Nikt nie zwróci nam godzin zmarnowanych na bezsensowny film czy nudną książkę. Przykra prawda jest taka, że czasu dla siebie mamy niewiele, a jego strata jest nieodwracalna. Ten błąd ludzie popełniają nagminnie, jednak każdy grzech można odpokutować. Jak? W tym przypadku nie powinniśmy znów marnować czasu na rzeczy bezsensowne, zbędne i zupełnie niepotrzebne. Starożytni Rzymianie uważali, że oddając się lenistwu, ludzie uczą się źle czynić*, więc każdą chwilę zwaną otium wykorzystywali na szlifowanie talentów, rozwijanie zainteresowań czy zacieśnianie więzów rodzinnych... Pomińmy fakt, że uwielbiali uczestniczyć w przedstawieniach walk gladiatorów czy walk ludzi ze zwierzętami... Może przemoc ich rozwijała, kto wie. Jak pogodzić się ze stratą czasu? Czy można jakoś przeciągnąć ją na swoją stronę i czerpać z niej korzyści? Znów zapraszamy na scenę Leona...

– Co za beznadziejna książka – westchnął Leon, przewracając kolejną stronę "Ferdydurke". – Czyste szaleństwo, marnowanie mojego cennego czasu, który mógłbym przeznaczyć na naprawdę ciekawą książkę... Mógłbym się zrelaksować, odpocząć, a tutaj serwują mi bezsensowne wariactwo. Szkoła jak żywa! – rozprawiał kolejny raz mówiąc do siebie. Wstał powoli z łóżka, by zmienić pozycję. Położył się na podłodze twarzą w stronę sufitu, później przewrócił się na bok, usiadł, poobserwował muchę uwięzioną w żyrandolu... Odwlekał powrót do lektury w nieskończoność, aż wpadł na znakomity pomysł. – Jeśli przeczytam tę lekturę do końca, kupię sobie stos ciekawych i interesujących mnie książek, które wniosą cokolwiek do tego szarego życia. 
Dzień wstawał powoli. Dużymi krokami zbliżała się bezlitosna jesień, niosła ze sobą lenistwo i przygnębienie, a jedynym rozwiązaniem na poprawę humoru byłaby wycieczka do parku przyozdobionego złocistymi liśćmi, czerwonymi krzakami i brązowymi kasztanami. Jak to jest, że w człowieku rodzi się melancholia, a przyroda pięknieje u schyłku życia? – myślał Leon, wyglądając przez okno na malujące się w oddali krajobrazy. Do późnego wieczoru czytał "Ferdydurke" i był z siebie dumny. W ten sposób pozbył się odrobiny znienawidzonej przez siebie cechy: lenistwa. Był krok bliżej do osiągnięcia ideału.
–Tak... – zamruczał do siebie. – Marnowanie czasu też może być kształcące i twórcze. Trzeba go marnować tylko w sposób balansujący na granicy niemarnowania. W sumie obejrzałbym sobie jakiś film... A nóż przyda mi się któryś wątek na maturze ustnej – zaśmiał się. Uwielbiał wymyślać różnorodne wymówki, byle tylko nie robić ciągle tego, co każą mu inni.

Czy jest coś złego w stracie czasu, jeśli sposób, w jaki się go traci, sprawia przyjemność i relaksuje? Albo – jak w przypadku Leona – skutkiem jego "marnowania" będzie zapewnienie sobie chwili rozrywki, samorozwoju i przyjemności? Tracić czas też należy z głową, jednak pamiętajmy o jednym... Czasu nikt nam nie zwróci, wykorzystujmy go tak, by nie żałować i nie zostawiać pustki we własnym życiorysie.

Poprzednio:
UTRATA MOTYWACJI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz