poniedziałek, 1 lutego 2016

TeaBook BEREK

Dziś nominacja od Kasi z bloga Kitty Candy. Zapraszam na "herbaciany poniedziałek"!


Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam
Bez zastanowienia: Dżuma. Książka dobra, ale nie mogłam powiedzieć, że mnie ciekawi. Zasnęłam przy niej dosłownie, w połowie 78 strony.

Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają
Lawendowy pokój Niny George, w której główny bohater postanowił wypłynąć w podróż za straconą miłością. Książka piękna, którą trudno zapomnieć. Cały czas ją wspominam. 

Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi
Zaklinacz czasu Mitch Albom

Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna
Zdecydowanie 50 twarzy Greya

Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła
Złe dziewczyny nie umierają Katie Alender

Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano mi na dobranoc, gdy byłam mała
Dużo ich było, ale najbardziej pamiętam Kopciuszka i Alicję w Krainie Czarów.

Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka
Mroki Jarosława Borszewicza – tematyka książki może lekka nie jest, ale uwielbiam do niej wracać, gdyż czyta się lekko i przyjemnie. Za każdym razem dostrzegam coś innego.

Iced tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach
Na chwilę obecną brak.

Rozlana herbata, czyli kogo taguję:
http://czytamboczytam.blogspot.com

2 komentarze:

  1. No nareszcie ktoś, to w pytaniu o białej herbacie umieścił "50 twarzy Greya". Książkę czytałam, właściwie to nawet nie w całości, znudziłam się mniej więcej w połowie, zakończenie przewidywalne, otworzyłam więc ostatnią stronę i przekonałam się, że miałam rację. Nie znam większości z tytułów, o których wspomniałaś, ale zweryfikuję, czy umieściłabym je w tych samych kategoriach ;)

    Pozdrawiam, Kat de Wolf
    http://katdewolf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dżuma?! Jako książka przy której się śpi? Dla mnie Dżuma to najlepsza lektura. W sumie jedna z niewielu które w Liceum przeczytałam od początku do końca. Byłam nią zafascynowana. Ach, że też nie dostałam jej na maturze... Muszę ją przeczytać jeszcze raz! :D
    Pozdrawiamy
    Jadwiga i Zając
    Zajęcza Nora

    OdpowiedzUsuń