środa, 16 marca 2016

As na stronie #16

Przez kilka dni obawy nie dają mi spokoju. I podczas gdy lewa półkula mózgu waży argumenty, prawa podsuwa obraz morskiego dna, na którym spoczywa stary zardzewiały kuter. Ja też tam jestem; kurczowo trzymam się burty. Wrak leży na dnie już bardzo długo. Nawet jeśli było tu kiedyś coś wartościowego, to dawno uległo zniszczeniu (...) z całej siły zaciskam zsiniałe palce na burcie. I wtedy przychodzi myśl: dlaczego to robię? Przecież to wrak. Jeśli go nie puszczę, uduszę się! Rozluźniam palce, wypływam na powierzchnię, wciągam głęboko powietrze. Nade mną niebieskie niebo. I słońce. Jestem wolna!
Jestem zaskoczona jej dziecięcą wersją modlitwy: Boże, daj mi pogodę ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagę do zmiany tego, co zmienić mogę i mądrość, żeby odróżnić jedno od drugiego.
Niedzielę wykorzystujemy na zakupy. (...) Przy panelach w Nomi omal nie dochodzi do rozwodu, przy lampach do łazienki dzwonię do przyjaciółki po radę, przy zakupie naczyń w Tesco mam wrażenie, że consensus jest niemożliwy, przy widelcach prawie poszło na noże, ale godzą nas kosze do śmieci (plastikowe, sztuk osiem, w pięknym i bardzo niepraktycznym kolorze ecru).
A było to tak: otóż Weronika – drugoplanowa bohaterka Poduszki w różowe słonie, zakochała się w Brazylijczyku. Zakochała się, to zakochała, trudno. Jej problem. Do czasu. Bo potem okazało się, że problem jest i mój. Kiedy pisałam Poduszkę, nie miałam pojęcia, że kiedykolwiek napiszę opowieść o Weronice.Gdybym to przewidziała, może udałoby się nie dopuścić do jej związku z Brazylijczykiem, ale niestety, nie przewidziałam, więc teraz ponoszę konsekwencje.
Nie oddaje się wszystkiego mężczyźnie, który nie umie tego docenić. Który bierze to wszystko bez skrupułów, uważając, że mu się należy. Bo jest artystą i myśli, że to go rozgrzesza i stawia ponad zasadami moralnymi i uczuciami innych. Bo sztuka jest najważniejsza. Ponadczasowa. To niebezpieczne uczynić słońcem swego życia kogoś, kto nie rozgrzewa, ale parzy, spopiela. To niebezpieczne znaleźć się za blisko.
– Dłużej tego nie wytrzymam!
(...) Słońce świeci, liście złocą się na drzewach, buczyny chrupią pod kołami roweru, między mną a Jurkiem wszystko jest OK (...), więc o co mu chodzi?
– Nie chcę do końca życia patrzeć na betonową ścianę za oknem! Mam dość szkoły i papierologii! (...) Zmieńmy coś, zanim będzie za późno!


Kto nie był albo nie będzie szalony w jakiejś samotnej godzinie życia? Kto może czuć się całkiem bezpieczny, że to zachwianie równowagi nie przydarzy się jemu?
Z pewnością błędem jest oceniać to, co jest w stanie zrobić człowiek, po tym, co zrobił do tej pory.
Gdy ludzie zaczynają faworyzować niektórych, często padają ofiarą oszustwa z ich strony (...).
(...) Jakże cudownym rozwiązaniem zagadki życia są rzędy spódnic! Mężczyzna mógłby leżeć na słońcu i żywić się kwiatem lotosu, i myśleć, że życie to wieczna fiesta, gdyby tylko pozwoliła mu na to jego żona! (...)
(...) Bóg jest dla nas bardzo dobry, nie zsyła na nas nieszczęść, których nie jesteśmy w stanie unieść. Widzę wszystko, być może, w nazbyt pesymistycznych barwach, ponieważ długa monotonia życia dała mi zbyt dużo czasu na rozmyślanie o smutkach.
Jest przytulnie, ale czuję się okrutnie samotny dzisiaj wieczorem. (...) gdy człowiek przeżył samotnie osiem czy dziesięć lat, powoli staje się marnym towarzyszem.

Dłuższe bonusy dla ciekawskich (kliknij, by powiększyć) 


1 komentarz:

  1. Piękne cytaty! :)
    Zapraszam, http://magda-ola.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń