środa, 30 marca 2016

Polacy nie czytają książek


Ostatnie badania czytelnictwa w Polsce wstrząsnęły środowiskiem medialnym, miłośników książek i ludzi za pan brat z kulturą. W przeciągu kilku tygodni pojawiło się wiele artykułów, postów blogowych, deklaracji... Być może jest to już temat obgadany, opisany i oklepany, jednak ja postanowiłam również się wypowiedzieć. 

W raporcie Biblioteki Narodowej możemy wyczytać, że "czytanie jest praktyką społeczną": ludzie czytający książki spotykają innych czytających – i odwrotnie. Jest to sprawa oczywista (posłużę się tutaj Facebookiem jako jednym z najpopularniejszych komunikatorów) – ja, jako osoba czytająca, jeszcze przed założeniem bloga szukałam kontaktu z osobami, które również pasjonują się książkami. Oczywiście znalazłam ich mnóstwo, nie tylko blogerów. Między kilkudziesięcioma osobami wytworzyła się więź, która wychodzi poza ramy Facebooka – ci, którzy mają możliwość, spotykają się  "w realu", z innymi utrzymując wciąż kontakt internetowy. Stworzyliśmy grupę, na której dzielimy się przemyśleniami, ba! nawet problemami życia codziennego... Czytanie było impulsem do stworzenia grupy osób, z czasem okazało się, że mamy ze sobą trochę więcej wspólnego... PuA (których serdecznie pozdrawiam) jest grupą kameralną, z rodzinną atmosferą, jednak istnieją również takie, gdzie w jednym miejscu są tysiące osób czytających (przykładowo Klub (nie) Anonimowych Książkoholików – ponad 14 tysięcy osób)! Całkiem niedawno, również na Facebooku, powstała Wymienialnia książek, licząca niecałe 5 tysięcy osób (przy czym ta liczba wciąż rośnie), które wymieniają się książka – książka, książka – koszt wysyłki, książka – słodycze, książka – kosmetyki... Nie wspomnę już o grupach, na których książki są po prostu sprzedawane, bo ich właściciel już danych egzemplarzy nie potrzebuje, nie ma miejsca na półkach, nie chce być posiadaczem akurat tej pozycji... 

Wyszukiwarka portalu, którym posługuję się jako głównym przykładem, kipi aż od mniejszych i większych społeczności czytających, stron propagujących czytanie, fan page'y wydawnictw, autorów, księgarni... Postanowiłam wpisać frazę "nie czytam książek" i wyskoczyły mi zaledwie dwie pozycje. Ciekawa zaglądam na strony (bo grup żadnych nie znalazłam) i... okazuje się, że ostatnia aktywność miała miejsce w 2012 i 2014 roku, i nie była to aktywność czytelników, a administratorów stron. Myślałam, że źle szukam, więc wpisałam kilka innych fraz... 



Po przeszukaniu Facebooka pod kątem "nie lubię czytać" dokopałam się do dwóch stron Nie lubię czytać książek... I znowu ta sama sytuacja, którą opisywałam wyżej. Zero reakcji, aktywność kilka lat temu... Znalazłam również grupę Nie lubię czytać lektur szkolnych -,- i, nie zgadniecie... liczy sobie zaledwie ośmiu członków.

Jeśli już przy liczbach jesteśmy, pamiętajmy, że Biblioteka Narodowa prowadziła badania na GRUPIE Polaków...


... a w internecie trafiam na tytuły i komunikaty:

źródło
źródło
Chcę zasygnalizować pewną rzecz: nagłówki głoszą jak głoszą, a w obu podanych przeze mnie przypadkach w treści artykułów jest wyraźnie napisane o procentach badanych. Nie zapominajmy, że "badani" to ok. 3 tysiące Polaków. Dlatego bardzo zdziwiły mnie cyfry i wypowiedzi, które możecie znaleźć pod tym linkiem: Polacy nie czytają książek. Dla zachęty przytoczę fragment tekstu: Przerażające dane o polskim czytelnictwie - a raczej jego braku. Aż 10 mln Polaków nie ma w domu ani jednej książki. 60 proc. z nas żadnej w zeszłym roku nie przeczytało (...).
Pamiętam, że jak byłam młodsza, pytałam mamy: "ale skąd oni to wiedzą, skoro mnie nie zapytali, czy czytam i czy mam w domu przynajmniej jedną książkę?". Odpowiedzi niestety nie pamiętam, jednak jako dziecko bardzo się martwiłam, że ktoś mnie pominął, że pewnie spałam podczas tego badania. Co by było, gdybyśmy wzięli osoby z grup na Facebooku, o których wspomniałam wyżej? Czy mielibyśmy stuprocentowe czytelnictwo?

Nie ukrywam, że jestem świadoma, iż nieczytanie jest powszechne. Najczęściej w rozmowie z innymi ludźmi słyszę, że "mają na to niewiele czasu". Na pytanie, kiedy ten czas znajdują, słyszę różne odpowiedzi:
"jak się dobrze schowam przed dziećmi",
"... w każdym możliwym miejscu i przy każdej okazji – w autobusie, w szkole, w łóżku, przy obiedzie, u lekarza"
"to zależy..."...
Widzę po moich rodzicach, że z tym czasem u osób dorosłych jest bardzo ciężko: po powrocie z pracy koło godziny 17 jedzą obiad, mama przygotowuje się do pracy następnego dnia, tato... zasypia. Powieki opadają same ze zmęczenia i nawet gdy człowiek bardzo chce poczytać, nie ma na to sił, bo literki dwoją się i troją przed oczami. Rzadko słyszę natomiast "nie lubię czytać", a jeśli nawet – to bez konkretnego uzasadnienia. Przychodzi mi  wtedy na myśl małe dziecko, które krzywi się na widok owoców morza i mówi, że ich nie lubi, mimo iż nigdy nie spróbowało. Dlatego też dziwię się, że często dorośli są jak dzieci... 
Niedawno, gdy czytałam książkę jadąc autobusem, zagadnął mnie chłopak w dresach, bluzie, kapturze na głowie... Zapytał po prostu, co czytam. Książkę, romans na odprężenie – odpowiedziałam. Usłyszałam od niego, że nie lubi czytać. Zapytałam więc, jaką książkę przeczytał, która go do tego zraziła... Odpowiedział, że nie wie, nie czyta. Pamiętajmy, że ten tekst jest subiektywny, więc skomentuję to na swój sposób: nie traktuję poważnie osób, które nie miały w ręku książki, a mówią, że nie lubią czytać. Nie wiem, od czego to zależy: czy nastawiają się z góry na nudę czy mają braki w wyobraźni (o tym Kier pisał trochę tutaj)? 

Odeszłam jednak trochę od sedna tego postu, więc jeśli sama siebie zainspiruję, powstanie kolejny – teraz czas wrócić do czytelnictwa w Polsce. 
Polacy nie czytają. Zgodzić się, czy nie?
Nie ukrywajmy, Facebook pochłonął większą część życia nie tylko Polaków. Dlaczego więc łatwo znaleźć grupy osób, które czytają i się tego nie wstydzą, a próby poszerzenia ideologii nieczytania książek legły w gruzach? 
Polacy nie czytają.
Te nagłówki prześladują mnie nawet w snach, bo większość osób, które spotykam – nie chodzi o moich bliskich, a przypadkowych ludzi w autobusie, u lekarza... – czyta. W wolnych chwilach, ale jednak. Zastanawiam się, czy słowa Polacy nie czytają nie użyte źle i krzywdząco dla Polaków. Chyba że nieczytanie jest wstydliwe, wtedy... dlaczego z tego wstydu ludzie czytać nie zaczną? Istnieje przecież tak wiele rodzajów książek: obyczajowe, fantastyczne, kryminalne, poradniki, biografie... Czy rzeczywiście jest tak, że istnieje osoba, która nie znajdzie nic dla siebie? Czy rzeczywiście Polacy nie czytają?

Myślę, że rozpiszę się w niedalekim czasie na ten temat, gdyż zanudziłabym wszystkich na śmierć. Zostawiam Was z tymi pytaniami i zapraszam do dyskusji, bo oczywiście mogę się mylić. 

PS: Lubimyczytać przeprowadza ankietę na czytelnikach, zapraszam do wypełnienia tutaj.

5 komentarzy:

  1. pomówienia:P ja czytam! :v

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja myślę, że po pierwsze, te badania to zwykła statystka, czyli mogli zapytać 10 osób, 9 powiedziało, że nie czyta i już jest hałas, że NIKT W POLSCE NIE CZYTA KSIĄŻEK, a po drugie, badanie przeprowadziła biblioteka. Nie wiem jak inni, ale ja wolę kupować książki, te które mi się nie spodobają, sprzedaję po prostu. Do biblioteki chodzę rzadko, tylko kiedy potrzebuję książek naukowych na moje studia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawda jest taka, że wszystkie ankiety są średnio wymierne. Wszystko jest tu kwestią tego do kogo dana ankieta trafi a tego nie wie nikt - popytasz ludzi o to czy brali udział w jakiejkolwiek sondzie to nie znajdziesz osoby, która by miała okazję udzielać odpowiedzi. Prawda jest taka, że będziemy żyć w niewiedzy ile procent Polaków tak naprawdę czyta książki, popiera daną frakcję polityczną czy myje się codziennie...

    Zapraszam: http://kackiller.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest ciekawe zjawisko dla nas, którzy z książkami obcują na co dzień. Jakim cudem takie wyniki wychodzą badaczom, skoro widzimy tyle ludzi czytających, tyle osób należy do grup na fb, tyle lajkuje strony książkowe, tyle bloguje o książkach itd? Może po prostu, jak w samym raporcie jest napisane, czytanie to zjawisko społeczne i bardziej jesteśmy wyczuleni na to, by widzieć książki i czytelników? Jedynym w miarę wiarygodnym sposobem, by poznać najbliższe prawdzie dane dotyczące osób czytających, zakładając oczywiście, że ludzie nie skłamią, byłby spis powszechny, w którym każdy byłby zapytany o zwyczaje czytelnicze. Każdy inny sposób nie pokaże wiarygodnych danych - nawet ta ankieta na lubimyczytac.pl, bo ją z kolei wypełnią przede wszystkim książkoholicy. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja czytam. W mojej rodzinie nie czytają może ze dwie osoby (tej, z którą mam stały kontakt). Znajomi i przyjaciele czytają, nawet moja babcia czyta! Myślę sobie, że tragedii nie ma. Wydaje mi się, że przeprowadzając badanie w tak nielicznej grupie, niewiele można powiedzieć o całości, to krzywdzące.

    Ankietę na LC wypełniłam :)

    OdpowiedzUsuń