piątek, 18 marca 2016

Refleksje o znaczeniu prawdy

Wiecie, że nienawidzę, nie cierpię, nie znoszę kłamstwa (...). Gdy stykam się z kłamstwem, czuję się fatalnie i robi mi się mdło, zupełnie jakbym wziął do ust coś zgniłego. 
Joseph Conrad

Czym jest prawda?
Według Arystotelesa powiedzieć o tym, co jest, że jest, a o tym, czego nie ma, że tego nie ma, jest prawdą. Natomiast powiedzieć, że istnieje, o czymś, czego nie ma, jest fałszem. Prawda jest więc cechą wypowiadanych zdań określająca ich zgodność z rzeczywistością, stwierdzenie czegoś, co faktycznie miało miejsce lub stwierdzenie niewystępowania czegoś. Jednak czy można prawdę opisać sztywną regułką, która podaje suche fakty i nie uwzględnia wywoływanych uczuć czy też emocji? Dlaczego mówi się, że nawet najgorsza prawda jest lepsza od najbarwniejszego kłamstwa? Przede wszystkim dlatego, że człowiek jest istotą społeczną i potrzebuje kontaktu z ludźmi do prawidłowego rozwoju psychicznego i intelektualnego, a tylko prawda jest najlepszym nauczycielem życia.

W bezsenną noc rozmyślałam o znaczeniu prawdy w społeczeństwie zabieganym, chciwym, żyjącym z dnia na dzień. Sama zauważam, że często pędząc od jednego celu do kolejnego gubię się, zaczynam błądzić – jak dziecko we mgle. Przegapiam wiele momentów godnych uwagi, mijam ludzi potrzebujących pomocy czy zwykłej rozmowy, ignoruję ważne osoby i czuję, że oddalamy się od siebie. Doszłam do wniosku, że okłamujemy się wzajemnie, twierdząc "nie mam dziś czasu". W życiu są rzeczy ważne i ważniejsze, nie rozumiem, dlaczego tak często te drugie zostawiamy na później, jak również porzucamy, pomijamy. Przypomniał mi się wtedy wiersz Małgorzaty Hillar:
My z drugiej połowy XX wieku 
rozbijający atomy 
zdobywcy księżyca 
wstydzimy się 
miękkich gestów 
czułych spojrzeń 
ciepłych uśmiechów 

Kiedy cierpimy 
wykrzywiamy lekceważąco wargi 

Kiedy przychodzi miłość 
wzruszamy pogardliwie ramionami 

Silni cyniczni 
z ironicznie zmrużonymi oczami 

Dopiero późną nocą 
przy szczelnie zasłoniętych oknach 
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości
Za każdym razem inaczej go interpretuję. Dziś uznałam, że pasuje do moich rozważań, bo obrazuje "odczłowieczenie", jakby hierarchia wartości uległa ogromnym zmianom, zamieniając się w chaos. 

Doszłam do wniosku, że wielu ludzi żyje w kłamstwie. Kłamstwem jest, że wszelakie potrzeby można zaspokoić posiadaniem, działaniem, dążeniem do "czegoś" co rzekomo "jest", a zniknąć może tak nagle, jak niespodziewanie się pojawiło. Sława, kariera, piękno, nauka… Wszystko to jest ulotne, więc czy jest kłamstwem? Prawda jest pewnością, pewny jest tylko człowiek, a nieokazywanie uczuć jest oszukiwaniem siebie i innych, bo każdy ma w sobie niewypowiedziane "kocham cię", niewyjaśnione "nienawidzę cię", głośne "to moja sprawa" i chowa wszystkie tajemnice, bo prawda niesie ze sobą zbyt wiele konsekwencji. Łatwiej jest brnąć w kłamstwo… Do czasu, aż wypowiadane zdania przestają współgrać z kolejnymi wypowiedziami i czynami. Wtedy bardzo łatwo zamknąć się w sobie, zamknąć się na innych, na wiarę – bo jak wierzyć, skoro nie ufa się nawet sobie? – na wszystko. Jedno jest pewne: kłamstwo jest złe, a człowiek jest podatny na zło, które jest jak labirynt – pełne ślepych uliczek i groźnych zakamarków. Jedynie prawda jest w stanie wyzwolić. Doszłam do wniosku, iż kłamstwo jest zgniłą prawdą, jaka tworzy się w procesie kontrolowanym przez… Właśnie, przez kogo? (...) Właśnie dlatego Josephowi Conradowi kłamstwo smakuje mdło: jest to przegniła prawda, stworzona na potrzeby chwilowego zamydlenia oczu.

W dzisiejszych czasach prawda być może rozwiązałaby dużo konfliktów poczynając od tych pokoleniowych do państwowych… A może by je nasiliła? Zauważyłam, że dużo kłamstw wynika z przyjętych norm. Trzeba się uśmiechać, na sztuczne "dzień dobry" odpowiadać z przesadzonym entuzjazmem "witam szanowną sąsiadkę, jak się pani wiedzie?", ukrywając myśli i niechęć. Nie można wyrazić opinii, która kwestionowałaby autorytet osoby wyżej postawionej, jak pracownik w stosunku do szefa czy uczeń do nauczyciela. Nie można powiedzieć "nie radzę sobie", ponieważ wymagane jest, by robić to, co należy do obowiązków jednostki. Nagła zmiana mogłaby trwale naruszyć zależne od siebie społeczeństwo. 

Podobno istnieją trzy rodzaje prawdy… Ale tylko ta stuprocentowa, niczym nie skalana, jest właściwa. Nasuwa się zatem pytanie, czy przemilczenie jakiejś kwestii – bo wygodniej jest zamilknąć, niż się wypowiedzieć – jest kłamstwem? Wydaje mi się, że każdy udzieliłby innej odpowiedzi, ale zawsze dobrej. Mogę więc śmiało powiedzieć, że prawdę można zaliczyć do pojęć względnych, a jej znaczenie każdy ma wypisane w sumieniu i tam rozpatruje swoje słowa i czyny. Być może pojęć prawdy jest kilka, ale prawda jest tylko jedna – jak matka, która wstaje każdej nocy obudzona płaczem dziecka. Mogłaby je zignorować, bo dlaczego nie? Mogłaby zaczekać do rana, ale czuje, że musi wziąć je w ramiona, nakarmić i utulić do snu… Dla wielu zmęczenie matki ma naprawdę niewielkie znaczenie, jednak jeśli ktoś potrafi poświęcić się dla drugiego człowieka, sam jest wart poświęcenia. Jest to przykład ilustrujący myśl Alberta Einsteina Jeśli ktoś nie dba zbytnio o prawdę w sprawach drobnych, nie można mu ufać w sprawach istotnych. Umiejętność kierowania się prawdą w dzisiejszych czasach jest miarą dokładności człowieka oraz pierwszą braną pod uwagę przy odpowiedzi na pytanie: czy mogę mu zaufać? Dlatego też wiarygodność człowieka jest ściśle związana z uczuciami i emocjami. Gdy zawodzi ktoś, kogo darzyliśmy ogromnym szacunkiem, komu myśleliśmy, że można powiedzieć wszystko, narasta w nas rozgoryczenie, fala rozczarowania drugim człowiekiem i obawa. Obawa przed prawdą. A to ponoć kłamstwa powinniśmy się bać… I tak jest. Życie w kłamstwie z początku wydaje się piękne, kolorowe i bogate. Mdłości przychodzą, gdy okazuje się, że nie ma tego, co uważaliśmy za istniejące. Dlatego też wielu ludzi uważa, że przyjaźń, która się kończy, nigdy nie była przyjaźnią.

W dzisiejszych czasach niczego nie można być pewnym. Fałsz bije się z prawdą o panowanie, rozum z sercem o rację, człowiek z człowiekiem o wyższość. Zapomina się przy tym, że prawdą jest, iż wszyscy ludzie są niepowtarzalni i wartościowi. Inni, lecz równi. Zapomina się, że kłamstwa ujmują wartości, że tylko trwanie w prawdzie przynosi pewne efekty. Zapomina się, że prawda jest jedna i trzeba obnosić się nią z szacunkiem – jak z matką. Choć widzę jak na dłoni, że społeczeństwo popada w obłudę i czerpie z niej korzyści, nadal wierzę w ludzi. Wierzę, że prawda jeszcze jest gdzieś między nimi i prędzej czy później się ujawni. Mimo utraty zaufania do wielu osób nadal daję kredyt kolejnym, bo szukam prawdy i wiem, że pewnego dnia ją odnajdę. Jednak w drodze do niej nauczyłam się również doceniać istnienie kłamstwa, bo dzięki niemu poznałam, czym jest autentyczność i nauczyłam się odróżniać ją od fałszu. Kłamstwo nie istniałoby bez prawdy.

1 komentarz:

  1. Twój post dał mi do myślenia. Przyznaję Ci rację z ręką na sercu! :)

    OdpowiedzUsuń