piątek, 11 marca 2016

Tajemnicze zniknięcie w Audley Court






Tytuł: Tajemnica lady Audley
Autor: Mary Elizabeth Braddon
Wydawnictwo: Zysk i S-ka








Tajemnica lady Audley zawiera w sobie wszystko, czego wytrawny czytelnik oczekuje od klasyki powieści sensacyjnej: od bigamii, przez morderstwa, do szaleństwa. Opowieść porusza wciąż lubiane przez pisarzy tematy, jest wydawniczą sensacją swoich czasów i wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Kluczowym problemem powieści jest szaleństwo lady Audley, o którym bohaterowie rozmawiają i szukają znaczenia słowa "szaleństwo". Ponadto historia jest oparta na faktycznej sprawie Constance Kent z czerwca 1860 roku. Powieść, tak jak rzeczywista sprawa, przedstawia złą macochę, tajemnicze i brutalne morderstwo w posiadłości wiejskiej, ciało wrzucone do studni…

Audley Court to piękna posiadłość na terenie Wielkiej Brytanii. Mieszkańcy potężnego i trochę ponurego zamku, który odstrasza i intryguje zarazem, mają do swej dyspozycji alejki spacerowe, ogród, żyzne pastwiska, a całość zapierającego dech w piersiach widoku dopełniają stare drzewa w dolinie. W zamku mieszka samotny Michael Audley z córką Alicją – złośliwą i wybuchową nastolatką, która wmawia sobie, że jest zakochana w swoim kuzynie Robercie Audleyu. Michael, bogaty starszy pan, zakochuje się w urodzie guwernantki wiejskiego lekarza. Zupełnie traci głowę dla jej różowej buzi, jasnych włosów i delikatnej figury. Lucy Graham postawiła sobie za cel odciąć się od przeszłości, biedy, głodu i poniżenia, a do tego potrzebuje bogatego i wpływowego męża. Dlatego przystaje na propozycję małżeństwa sir Audleya, zastrzegając sobie jednak, że nigdy nie będzie w stanie go kochać, gdyż kocha tylko siebie.
(...) nic prócz nieszczęścia nie może wyniknąć z małżeństwa podyktowanego jakimkolwiek innym motywem niż prawda i miłość.
Pewnego dnia na wyspę przypływa George Talboys, który prawie cztery lata wcześniej wypłynął do Australii w pogoni za fortuną. Zostawił żonę z małym dzieckiem, skreślając kilka słów na kartce, po czym opuścił mieszkanie. Teraz, gdy ponownie może zapewnić rodzinie życie w luksusie, wraca uradowany, że żona na niego czeka i znów zobaczy jej piękną buzię, złote loki i cudowny uśmiech. George jest niepoprawnym optymistą, nieznającym życia. Wszystko widzi kolorowo, nie dopuszcza do świadomości możliwości rozczarowania i jakichkolwiek zmian. Jest przekonany, że podczas jego krótkiej nieobecności nic nie mogło się zmienić. Rzeczywistość okazuje się jednak okrutna i w restauracji, w której żona miała zostawić dla niego list informujący o miejscu jej przebywania, młody mężczyzna dowiaduje się z ogłoszenia w gazecie, że Helen Talboys zmarła tuż przed jego powrotem. Nagle na jego drodze pojawia się przyjaciel z dawnych lat, Robert Audley, który proponuje mu zakwaterowanie i towarzystwo. Mężczyźni są ze sobą bardzo zżyci, spędzają wspólnie każdą chwilę. Dzięki Robertowi los łączy Georga z nową panią Audley. Gdy tylko widzi on obraz Lucy, staje się niespokojny i nerwowy. W pewien leniwy dzień, gdy mężczyźni łowią ryby i śpią przy strumyku niedaleko Audley Court, George Talboys tajemniczo znika na terenie rezydencji. Po tym zdarzeniu stan psychiczny lady Audley gwałtownie się pogarsza, a ta samą siebie wpędza w pułapkę. Robert, który do tej pory nie przejmował się nikim i niczym, podejmuje pierwsze w swej karierze prawnika śledztwo. Stawia sobie za cel odnalezienie przyjaciela – martwego czy żywego, nieważne. Niestety, ktoś stara się za wszelką cenę go zmyślić, podając fałszywy trop, sprzeczne i niewiarygodne zeznania świadków.
Z pewnością błędem jest oceniać to, co jest w stanie zrobić człowiek, po tym, co zrobił do tej pory.
Tytułowa lady Audley jest postacią stworzoną w ciekawy sposób, jednak wystarczy kilka stron, by ją przejrzeć. Myślałam, że zawiodę się na tej książce, gdy już zorientowałam się, kim właściwie tajemnicza piękność jest. Na szczęście się pomyliłam, bo gdy prawda wychodzi na jaw, bohaterka staje się coraz bardziej złożoną kobietą, której umysł wcale nie jest tak płytki i prosty, jak mogło się wydawać.

Historia jest podzielona na trzy części i każda jest coraz bardziej dynamiczna, ciekawsza i wciągająca. Czytelnik łączy fakty, do których dotarł w trakcie śledztwa Robert, i sam staje się detektywem. Narrator wszechwiedzący zwraca się często bezpośrednio do czytelnika, zatrzymując na chwilę akcję i dając czas na przemyślenia. Autorka pokazuje podejście mężczyzn do kobiet ówczesnych czasów, którzy uważają je za bezlitosne i niebezpieczne, władcze i tajemnicze, a mimo to nadal bardzo im potrzebne. Nawet największy indywidualista, który nie zawraca sobie głowy miłością, w końcu traci głowy dla tej jedynej. Wtedy tracą znaczenie wszystkie niepochlebne opinie, a kobieta staje się ideałem. Jest to pokazane przede wszystkim na przykładzie Roberta, wiecznie odpornego na wdzięki Alicji i jej zaloty. Jest to jednak bohater inny od sir Audleya, stary bogacz zakochuje się bowiem jedynie w wyglądzie swej wybranki, nie podejmując trudu zajrzenia do jej wnętrza. Powieść znakomicie pokazuje, że nawet uroda nie może przysłonić wewnętrznego zepsucia, jednak jest ona swego rodzaju kartą przetargową, która pozwala zmylić towarzyszy i stworzyć wyimaginowany wizerunek siebie. Lady Audley wie, jak wykorzystać swoje atuty, co zrobić, by być w centrum uwagi, jak zdobyć sympatię ludzi, by móc nimi manipulować. Prawda jednak zawsze prędzej czy później wychodzi na jaw. Ponadto książka pokazuje życie w wiktoriańskim domu "od kuchni", które – choć wydaje się idealne i luksusowe – nie jest bezpieczne ani idealne. Relacje między ojcem a córką zostały zepsute przez macochę "aktoreczkę", która celowo odsunęła od siebie bliskie osoby, by móc mężem manipulować.

Powieść Mary Elizabeth Braddon trzeba oceniać tak, jak byłaby oceniona przez współczesne autorce społeczeństwo. W dzisiejszych czasach nie wywołałaby takich sensacji i nie byłaby na pewno tak wciągająca i fascynująca jak niegdyś. Dziś czytelnicy rzadko kiedy lubią barwne opisy okolic i wnętrz, rozterki emocjonalne bohatera na dwie strony i przemyślenia na temat pozycji społecznych. Autorka często pokazuje różnice klasowe, sprzeciwy wobec awansów społecznych i relacji między osobami różnych sfer. Zaskakujące może być też to, że kobieta przejmuje kontrolę nad swoimi poczynaniami, jednak i tak dociera w końcu do ślepego zaułka swojego umysłu.

Całość fabuły opiera się na szaleństwie tytułowej lady Audley, jednak to nie ona w rzeczywistości jest główną bohaterką historii. Jest przyczyną. Najdłużej czytelnik towarzyszy Robertowi Audleyowi i jego śledztwu, które jest wciągające, ale i nieudolne oraz irytujące. Można wytłumaczyć to oczywiście bardzo dobrą kreacją bohatera, który mimo iż był prawnikiem, nigdy nie prowadził żadnej sprawy. To on odkrywa tajemnicę w gruncie rzeczy nieznajomej kobiety i za jego sprawą bohaterowie często poruszają kwestie szaleństwa, rozmawiają i rozmyślają o nim. Pojawiają się też częste nawiązania do śmierci i sumienia, czytelnik rozumie, że umrzeć można tylko z czystym sumieniem.
Widzę wszystko, być może, w nazbyt pesymistycznych barwach, ponieważ długa monotonia życia dała mi zbyt dużo czasu na rozmyślanie o smutkach,
Jak na czasy współczesne Braddon książka jest ciekawa, jednak dziś mało kogo by porwała. Faktem jest, że bardzo mi się spodobała, a szybkie rozwiązanie zagadki nie wpłynęło na zakończenie książki, co decyduje o jej pozytywnym odbiorze. Mimo przewidywalności i monotonności niektórych zdarzeń książka rozkręca się w połowie i wszystko zaczyna nabierać sensu. Myślę, że zakończenia nikt by się nie spodziewał. Lektura Tajemnic lady Audley może czytelnika zrelaksować i rozerwać, jest po prostu lekka i czyta się ją jednym tchem – oczywiście zależy to od podejścia. Ja uwielbiam barwne opisy, więc nie nudziły mnie ani trochę. Książka zostaje w pamięci, choć momentami jest monotematyczna (może dlatego, że była publikowana w odcinkach). Myślę jednak, że zostanie ona w mojej pamięci na długo. I mam ochotę na kolejne spotkanie z Mary Elizabeth Braddon.



5 komentarzy:

  1. Powieść sensacyjna nie jest gatunkiem, za jakim przepadam, dlatego odpuszczę sobie ten tytuł, pozostawiając go fanom takich klimatów. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z kolei jestem szalenie zainteresowany tą powieścią. Ciągle nie mogę sobie wyobrazić jak wygląda powieść sensacyjna XIX wieku. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jakoś nie jestem przekonana do powieści osadzonych tak daleko w przeszłości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo nie! Tylko nie przewidywalność i monotonia! :P Ale za to pięknie wydana... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja, ale jakoś nie ciągnie mnie do tej książki :c

    OdpowiedzUsuń