niedziela, 6 marca 2016

Tygodniowa wycieczka



W minionym tygodniu mogliście przeczytać:

Poniedziałek

"Silmarillion", czyli Ziemia kołem się toczy – recenzja książki Silmarillion J.R.R. Tolkiena

Jestem fanem fantasy. Myślę, że warto od tego zacząć. Wątki fantastyczne płyną w mojej krwi wartko jak rzeka, nieprzerwanym nurtem od wielu, wielu lat. Nie mógłbym jednak nazwać się fanem fantastyki jeśli nie przeczytałbym pewnych kanonicznych książek, który każdy, właśnie taki jak ja, fan powinien przeczytać. Mój wybór padł na Silmarillion, czyli dzieło J.R.R. Tolkiena, autora, którego prawdopodobnie nikomu nie muszę przedstawiać, gdyż jest to postać tak znana i tak wybitna w środowisku nie tylko pisarskim, że nie dopuszczam myśli, że ktoś może go nie kojarzyć... czytaj więcej

Wtorek

20 faktów książkowych o mnie – berek książkowy

1. Nie wiem, ile książek mam w domu. Nie dlatego, że nie liczyłam. Nie dlatego, że mnie to nie interesuje, przeciwnie – jestem tego bardzo ciekawa! Problem w tym, że nie wiem, gdzie niektóre książki się znajdują. W moim pokoju na widoku jest ich ok. 300 sztuk, jednak wciąż odnajduję nowe w zakamarkach szafy. Ostatnio podczas wizyty w piwnicy również znalazłam kilka książek, które nie wiem jakim cudem tam zawędrowały. Do tego jest ich trochę w szafie w przedpokoju, w salonie, w kuchni... One są wszędzie, jakby się rozmnażały... czytaj więcej


Środa


WYWIAD z Małgorzatą M. Borochowską i WYNIKI konkursów

1. Kiedy ujrzałam Pani książkę w zapowiedziach, pierwsza moja myśl była "ależ ta okładka podobna do okładki Pianisty". Jak duży miała Pani wpływ na projekt okładki?

Złamane pióro opowiada historię artystów, z których każdy jest inny i wypowiada się, stosując zupełnie różne środki artystycznego wyrazu. Uznałam, że forma powinna być spójna z treścią książki, stąd artystyczny język i projekt okładki, którego podjął się mój syn. Na okładce jest moja ręka, mój nóż i mój czarny demon ;). Okładka jest esencją treści. Nie wszystkim się podoba. Obraz na okładce powinien wywoływać emocje: zaciekawiać, zachwycać, szokować, przerażać… Interpretacja to rzecz subiektywna. Nie narzucam nikomu odbioru. Zmieniając okładkę pod wpływem sugestii niektórych czytelników, być może zyskałabym ich sympatię, ale pozostałoby pytanie: czy to ciągle ja i moja historia? czytaj więcej

Czwartek

RETRO DAY – Gothic okiem Kiera

W 2001 roku nie było nikogo, kto spodziewałby się czegoś takiego. Niezależne niemieckie studio, bez wcześniejszego doświadczenia (oprócz oczywiście wykształcenia), postawiło sobie za cel odnieść sukces przy niskim budżecie i małym zapleczu pracowniczym. "Piranha Bytes" śmiało wpłynęła w staw prężnie rozwijających się cRPG'ów i starała się jak najszybciej znaleźć na samym szczycie łańcucha pokarmowego. To nie będzie recenzja, a wspomnienie. Wspomnienie o jednej z pierwszych gier, w które zagrałem W OGÓLE, oraz jednej z gier, której pomimo upływu lat po prostu nie da się zapomnieć. Powitajmy gorącymi oklaskami klasyk gatunku, idealnie niedoskonałego potomka niemieckiego studia – grę Gothic! czytaj więcej

Piątek

Pokonać zło – recenzja książki "Posłaniec" Lois Lowry

Posłaniec Lois Lowry – mała książka, dająca do myślenia. Po pozornie nic nie wnoszącej lekturze Skrawków błękitu przenosimy się do kolejnej wioski, w której życie wygląda zupełnie inaczej, niż w społeczności Jonasza i Kiry. Tworzyli ją ludzie niedoskonali: ślepi, głusi, kulawi, którzy w realiach dwóch poprzednich części nie mieliby prawa życia. Stworzyli więc sobie utopijny zakątek świata, gdzie wszystko dzieje się w zgodzie z naturą i zasadami moralnymi, gdzie człowiek zastępuje człowiekowi oczy, uszy i rodzinę. Matty, którego zdążyłam polubić już w poprzedniej części, staje się głównym bohaterem opowieści i już od kilku lat mieszka z Widzącym, ojcem Kiry, w idyllicznej wiosce, otoczonej złowrogim i śmiercionośnym Lasem. Każdy kto kiedykolwiek wszedł na jego ścieżki, dostał ostrzeżenie, po którym kolejny krok na terenie tego potwornego i żyjącego miejsca zbliżał już tylko do śmierci. czytaj więcej

Sobota

Recenzja Nienawistna ósemka – najnowszy film Quentina Tarantino

To było cholernie dziwne doświadczenie, ten film, proszę mi wierzyć. Jestem fanem dobrego kina, dlatego nie mogłem nie wybrać się na ósmy film Quentina Tarantino pt. Nienawistna ósemka. To byłby niewybaczalny grzech. Każdy, kto obejrzał choć jeden jego film, a z całą pewnością większość z czytających oglądała np. Pulp Fiction, wie doskonale, jak wygląda typowy film tego reżysera. Pełen dziwnych scen, na pozór niepasujących do siebie, czarnego humoru i bezkompromisowo szczerego języka, który nie szczędzi nam przekleństw. czytaj więcej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz