wtorek, 8 marca 2016

Wiedźmin 3: Dziki Gon – marzenie z dzieciństwa spełnione


Temat ten, mój drogi czytelniku był już wałkowany wiele razy i z pewnością widząc taki nagłówek  natychmiast scrollujesz dalej, nie chcąc tracić czasu na recenzję gry, o której wiesz już tak wiele. Nie mogę Cię za to winić, jeśli zechcesz – scrolluj dalej. Dla mnie jednak ta gra to coś więcej. To ukoronowanie mojej „kariery gracza” oraz zamknięcie pewnego rozdziału w życiu. Wykształciłem swój gust przy Wiedźminie. Był to mój pierwszy RPG i to dzięki niemu zostałem w tym gatunku już prawdopodobnie na zawsze. Przede wszystkim, to historia, która jest bliska mojemu sercu, gdyż porusza do bólu brutalne i istotne kwestie naszego świata. Brzmi podniośle? W pewnym sensie właśnie takie jest. Chciałbym Ci więc, mój drogi czytelniku, przedstawić grę cRPG, która ukazała się w maju 2015 roku – Wiedźmina 3: Dziki Gon, dzieło CD Projekt RED, ostatnią część z serii Wiedźmin, stworzonej na podstawie sagi Andrzeja Sapkowskiego o takim samym tytule. Razem przyjrzymy się temu niedoskonałemu dziecku.


Zarys fabularny

Zaprawdę, nie masz nic wstrętniejszego ponad monstra owe, naturze przeciwne, wiedźminami zwane, bo są to płody plugawego czarostwa i diabelstwa. Są to łotry bez cnoty, sumienia i skrupułu, istne stwory piekielne, do zabijania jedynie zdatne. Nie masz dla takich jak oni między ludźmi poczciwymi miejsca. A owo Kaer Morhen, gdzie ci bezecni się gnieżdżą, gdzie ohydnych swych praktyk dokonują, starte być musi z powierzchni ziemi, a ślad po nim solą i saletrą posypany.


Monstrum albo wiedźmina opisanie.

Anonim


Ciężko jest mi dopuścić taką możliwość, ale zdaje sobie sprawę, że są jeszcze osoby, które nie wiedzą z czym się tego Wiedźmina je. Postanowiłem więc, że po krótce wyjaśnię, o co w tym wszystkim chodzi. Otóż gracz kieruje poczynaniami tytułowego wiedźmina, adepta Cechu Wilka, dziecka zabranego rodzicom, które w wiedźmińskim siedliszczu Kaer Morhen zostało zmutowane i przeszkolone, by stać się elitarnym zabójcą potworów i wszelkiego tałatajstwa pokoniunkcyjnego, czyli powstałego w wyniku przenikania się sfer. Pogardzany i opluwany przez „normalne” społeczeństwo jest mu jednak nieodzownie potrzebny.Nie jest to byle jaki wiedźmin, sterujemy bowiem Geraltem z Rivii, znanym łowcą potworów, który swe piętno odcisnął prawdopodobnie na każdym z krajów Królestw Północy. Nie jestem w stanie streścić fabuły książek oraz poprzednich dwóch części, dlatego przytocze jedynie fabułę Wiedźmina 3. Nasz Geralt, który w końcu odzyskał pamięć, rusza w poszukiwania swojej dawnej i utraconej miłości i dziecka przeznaczenia, dziewczynki Ciri, którą kocha jak swoją własną córkę. Na drodze staje mu tytułowy Dziki Gon, który również ma plany co do niezwykle uzdolnionej Cirilli, a także światowa polityka, w którą chcąc nie chcąc nasz biedny mutant zostaje uwikłany. Nie jest to więc klasyczny RPG z cyklu „uratujmy świat”, a bardzo osobista historia, prowadzona odpowiednim tempem, które pozwala nam wsiąknąć w umysł protagonisty i odczuć jego bóle, radości i rozczarowania.

Protagonista

Tak Panie, wiedźmin, ale poza tym swój chłop.

Opis: żołnierz do chirurga Rasty’ego na temat Coëna.


Otóż to! W Wiedźminie 3: Dziki Gon nie mamy możliwości stworzenia swojego bohatera, toteż pewien profil psychologiczny jest mu już narzucony. Bez obaw! Geralt z Rivii to postać barwna, pełna humoru, często czarnego, ale również złożona, z wieloma moralnymi rozterkami, których teoretycznie jako mutant nie powinien mieć. Bardzo łatwo jest nam go zrozumieć, ponieważ nie dręczą go jedynie problemy wielkie, ba, w większości przypadków ma je gdzieś a meczą go problemy drobne, absolutnie ludzkie i przyziemne. Może właśnie dlatego tak łatwo się z nim utożsamiamy? Już po chwili jesteśmy zaangażowani w fabułę, przejęci i zainteresowani. Jest nam przykro, gdy Geralt jest smutny. Jesteśmy wściekli, gdy Geralt jest wściekły. Odczuwamy z nim całą tę historię, co nie zaskakuje, o ile ktoś grał również w poprzednie części (co polecam, gdyż ogrywając je wszystkie, widzimy tę historię w ciągłości, co nadaje jej niesamowitej głębi, pewnego osobistego wyrazu, tak rzadko spotykanego w dzisiejszych produkcjach). Nasz wiedźmin to człowiek zaplątany w samego siebie, pełen rozterek, wątpliwości i goryczy, aczkolwiek nie stroni on od pomocy nawet, gdy nie widzi w tym żadnego zysku, często wręcz doskonale orientuje się, że na tym straci. Bohater idealny? Sam w sobie na pewno świetny, niektórych może jednak znudzić po iluś-set godzinach gry, szczególnie jeśli dopiero wchodzi w ten gatunek i w pewien specyficzny klimat świata stworzonego przez Andrzeja Sapkowskiego.

Grafika

Każdy sen, ten czarowny i piękny, zbyt długo śniony zamienia się w koszmar. A z takiego budzimy się z krzykiem.


To dość kontrowersyjny punkt w tej recenzji. Nie zrozumcie mnie źle, grafika w Wiedźminie 3 jest przepiękna. Szczególnie na najwyższych ustawieniach, które całe szczęście było mi dane zobaczyć. Jest jednak pewien kłopot.
Oczekiwania.

Tak jak przy każdej grze z dobrą promocją, są one ogromne. W przypadku Wiedźmina 3 nie było inaczej. Do sieci wypływały różnego rodzaju materiały z gry, a grafika tam ukazana olśniewała i sprawiała wrażenie... po prostu – wrażenie. Zostało to jednak zweryfikowane po premierze gry, gdyż realna grafika okazała się znacznie mniej oszałamiająca, a to z jednego prostego powodu, którego niektórzy moim zdaniem nie potrafią pojąć. Rynek! To rynek wyznacza standardy i możliwości na jakie może sobie pozwolić deweloper. Nawet w obecnym stanie wymagania Wiedźmina 3 przerażają, a wiele komputerów uruchamia tę grę na średnich i  nawet to przychodzi z trudem. Twórcy Wiedźmina mieli do wyboru albo stworzyć grę, której pół świata nie uruchomi, albo też stworzyć taką, która nadal będzie olśniewać, ale będzie możliwa do uruchomienia na jak największej liczbie maszyn. Powiodło im się to w stu procentach, ponieważ szata graficzna Wiedźmina pomimo faktu, że nie jest tym samym, co dane nam było oglądać przed premierą, zachwyca. Liczba polygonów i szczegółów przeraża, a zachód słońca i ogólnie oświetlenie jest jednym z najlepiej zrobionych W OGÓLE. Czy to znaczy, że jest bez szwanku? Cóż, moim zdaniem dość ubogo wyglądają niektóre mury, płaskie i wyraźnie specjalnie "ubrzydzone" aby przystosować grafikę, tak jak już wspomniałem, do większej ilości komputerów. Roślinność również mogłaby być zrobiona z większej ilości elementów. Natomiast modele  NPC i potworów są zrobione cudownie, oddają ich przynależność klasową, miejsce pracy danej postaci i tym podobne.

(Wszystkie użyte screeny pochodzą z mojej PC'towej wersji gry.)

Druga część recenzji dostępna tutaj, a trzecia tutaj.

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wiedźmin 3 jest bardzo fajnie zoptymalizowany, więc istnieje szansa, że dałabyś radę :) Poza tym polecam również ogranie poprzednich części o ile jeszcze tego nie zrobiłaś :)

      Usuń
  2. Sama jestem czytelniczką, a nie graczem, ale coraz bardziej mam ochotę spróbować swoich sił w grze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś fanką Sapkowskiego, to uwierz mi, że gra jest genialnie odniesiona i według mnie jest świetnym uzupełnieniem "wiedźmińskiego" doświadczenia.

      Usuń
  3. Mój facet jest zapalonym graczem, ale nie jest Polakiem, więc o Sapkowskim i wiedźminie za bardzo nie słyszał, ale już go na wiedźmina namówiłam, więc zmiksujemy nasze zapędy książkowo-graczowe :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie podejście mi się bardzo podoba! ;)

      Usuń
    2. Takie podejście mi się bardzo podoba! ;)

      Usuń
  4. Już niedługo kupuję nowy komputer i pierwsze co kupię do niego to właśnie trzecia część "Wieśka". Już się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już niedługo kupuję nowy komputer i pierwsze co kupię do niego to właśnie trzecia część "Wieśka". Już się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju jak ta gra wciąga! Ja przechodzę ją już trzeci raz i nie mam dość ! :D

    OdpowiedzUsuń