piątek, 8 kwietnia 2016

Konflikt aborcyjny okiem Kiera

To nie jest zwyczajowa tematyka moich wpisów, ale skoro zapewne chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o tym, co czuję i myślę, to postanowiłem się nieco uzewnętrznić. Poruszę dziś sprawę niezwykle poważną oraz niezwykle trudną. Dzisiaj, moi drodzy, poruszę temat aborcji. Nie powiem jednak, co sam o tym sądzę, gdyż jest to temat na wiele niezwykle długich postów. Chciałbym natomiast skrytykować obie strony tego odgrzanego niedawno konfliktu. Kościół oraz środowiska lewicowe/progresywne.

Kościół, choć ma prawo i obowiązek głosić swoje poglądy na tematy aborcji czy jakiekolwiek inne, nie powinien wtrącać się do polityki, na pewno nie w tak ważnej sprawie, tak... kontrowersyjnej. Sytuacje nie zawsze są zero-jedynkowe, często kobieta nie ma innej opcji, niż aborcja, by przeżyć, bądź by dziecko nie musiało męczyć się z brakiem połowy szczęki przez resztę – i tak krótkiego – życia. Jest to w niektórych przypadkach okazanie łaski. Kościół natomiast sprzeciwia się nawet kompromisowi aborcyjnemu, który dotąd łączył obie strony konfliktu (aborcja ze wskazań medycznych).

Środowiska lewicowe/progresywne to jest z kolei inna para kaloszy. Oni niezwykle często o tej aborcji mówią, ba, nawet działają w celu jej całkowitego zalegalizowania. To nic złego. Szanuję coś takiego jak wolność słowa i wolność wypowiedzi. Złym jest, o ile nie chce się po prostu podpuścić do dyskusji, wchodzenie do kościoła, przybytku reprezentującego odmienny światopogląd, wiedząc o tym, że coś wywoła oburzenie nadal samemu je udawać. Obie strony same się nakręcają do tej kłótni, dolewają oliwy do ognia. Istne Perpetuum mobile polskiego światka polityczno-filozoficznego.

Co ja sądzę na temat samej aborcji, a raczej co sądzę o problematyce tego właśnie zabiegu i jego moralności? Otóż uważam, że musimy na to najpierw odpowiednio spojrzeć. Każdy z nas ma chyba jakiś wyrobiony światopogląd, a jeśli się interesujemy, to z pewnością czytaliśmy jakieś książki czy chociażby artykuły. Clue całego tego sporu jest takie, że zwaśnione strony nie zgadzają się co do momentu, w którym powstaje człowiek. Widzicie, z pozycji libertariańskiej wygląda to tak, że człowiek ma niezbywalne prawa do życia i do rozporządzania swoim ciałem. Jeśli przyjmiemy więc założenie, że ta dorosła kobieta, samoposiadająca siebie, w pełni ludzka jednostka podejmie decyzję o dokonaniu zabiegu aborcji, to ma ona prawo go wykonać. Może to zrobić jednak tylko wtedy, gdy płód nie jest jeszcze człowiekiem. Dopóki nie jest człowiekiem, to naszym moralnym(?) obowiązkiem nie jest chronienie jego praw, powinniśmy zamiast tego bronić praw tej właśnie kobiety.
Tak właśnie sądzą środowiska tzw. Pro-choice. Płód to według nich zlepek komórek, nie człowiek w żadnym ze stadiów, aż do samych narodzin, dlatego nasz imperatyw o chronieniu niezbywalnych, ludzkich praw tutaj nie działa.

Jeśli jednak spojrzymy na środowiska konserwatywne, czyli tzw. Pro-life, zobaczymy opinię absolutnie odwrotną. Sądzą oni, że dziecko to człowiek od momentu poczęcia, więc nie mamy prawa pozbawiać go życia, gdyż jest to z natury niemoralne. Jeśli jest to człowiek, to pomimo że bez organizmu matki nie przeżyje i to w nim się rozwija, nie możemy dokonać na nim aborcji, gdyż odebralibyśmy mu jego niezbywalne prawa życia i wolności.

Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Środowiska wolnościowe, z których pochodzę, od lat kłócą się o to, po której stronie konfliktu się opowiedzieć. Z jednej strony bowiem mamy kobietę, która bez dywagacji jest człowiekiem, a z drugiej płód, którego człowieczeństwo poddawane jest dyspucie. Mogę jedynie powiedzieć, że jestem gdzieś pomiędzy obojgiem ze stanowisk, uznając prawa kobiety, ale wciąż kontemplując moment, w którym płód zdobywa swoje człowiecze prawa. Gdy ten punkt w nauce zostanie wyznaczony oficjalnie, to konflikt powinien albo się zakończyć albo wręcz rozgorzeć, gdyż zmieni to bądź utwierdzi przekonania którejś z dwóch grup.


DON’T TREAD ON ME

6 komentarzy:

  1. Zgadzam się, że kościół zdecydowanie nie powinien mieszać się w sprawy polityczne i na odwrót.
    Moim zdaniem aborcja jest dobra, gdy w grę wchodzi zagrożenie życia matki. Co z tego, że narodzi się dziecko, ale zaraz potem zostanie bez jednego członka rodziny (o ile ten drugi w ogóle będzie w stanie się nim zająć).
    Również dzieci chore powinny byś usuwane. Nie dlatego, że nie powinny żyć, moim zdaniem ich (krótkie) życie jest męczarniom. :(

    http://siatkareczkablogaq.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się z kolei uelastyczniam coraz bardziej, bo jeśli kobieta bardzo bardzo nie chce dziecka urodzić, to niech nie rodzi... Szkoda tylko, że nikt nie dopuszcza możliwości, że ojciec dziecka mógłby chcieć je wychować, nawet sam. Ale o ile aborcja ze wskazań medycznych jest jak najbarziej potrzebną możliwością, o tyle refundacja skrobanek dla wpadkowych po imprezach już mnie mierzi strasznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy nie wiem jaką decyzję bym podjęła mając np. urodzić chore dziecko czy nie. Fakt - punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Ale uważam, że prawo wyboru powinno być. Nie mówię o gówniarach, które bawiły się w słoneczko czy laskach z dyski, która daje d... każdemu kto postawi jej drinka. To jest ich głupota i ich problem. Ale wybór powinien być podczas, gdy kobieta zostaje zgwałcona lub ciąża zagraża jej życiu bądź dziecko jest genetycznie chore. Prawda jest taka, że cokolwiek taka kobieta wybierze i tak z pewnością sumienie i tak się odezwie. Bo przecież mogła usunąć a teraz siedzi w domu z dzieckiem, które nie ma szans na normalne życie, bądź co by było gdyby jednak urodziła to dziecko a okazałoby się, że np. lekarze pomylili się i jest zdrowe (w mojej rodzinie taki przypadek się zdarzył, a ciotka nie chodziła do znachora, tylko wielkiego, wspaniałego profesora...)
    BlondBlog.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja na to patrzę z perspektywy bycia mamą - wolałabym nie zostawiać swojego dziecka i nie musieć tłumaczyć, dlaczego mamusia musi umrzeć, skoro może żyć.

    (zmień płeć w 3 zdaniu :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwracam honor - dzisiaj jestem oszołomem i już się nie odzywam! :)

      Usuń
  5. Ja jestem całkowicie za aborcją. Lepiej ciążę usunąć niż zmarnować dziecku życie. Rozwijanie się społecznej patologi nikomu nie jest potrzebne.
    http://nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń