poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Nie czytam książek...


Na wszystko znajdzie się jakieś wytłumaczenie. Jak to mówią, "paluszek i główka to szkolna wymówka"... Wychodzi na to, że nie tylko szkolna, ale też czytelnicza. Mówią, że 63% Polaków nie przeczytało żadnej książki. Ostatnio czepiałam się, że badanie było przeprowadzone na grupie 3 tysięcy osób – okej, rozumiem, że jest to grupa reprezentatywna, ale nie powinno się mówić że "Polacy nie czytają", bo żeby sprawdzić akurat to, trzeba by przepytać każdego obywatela (a jak wiadomo, to wymaga sporego nakładu pieniędzy). Mogłabym teraz napisać, że "zapytałam Polaków, dlaczego nie czytają książek", ale ja zapytałam kilku osób – obcych i bliskich, przypadkowych i nieprzypadkowych. Jakie "szkolne wymówki" były używane najczęściej?

1. ...bo nie lubię

Odpowiedzi tej udzielają najczęściej dzieci i młodzież w wieku szkolnym. Czym to jest spowodowane, wszyscy wiedzą – zmuszaniem do czytania lektur. Przez przymus i termin, często ciężką tematykę książek (sama narzekałam przez całe liceum, że mam dość książek o śmierci, cierpieniu, stracie, bólu, rozczarowaniu, chorobie, obozach koncentracyjnych, nieszczęśliwej miłości, powstaniu, wojnie...), a to w połączeniu ze stresem i ciągłym przypominaniem o egzaminach (testy gimnazjalne, matura) często sprawia, że czytanie po prostu brzydnie. Nastolatki mają coraz częściej wypaczone pojęcie tej czynności, myśląc o niej jak o obowiązku, nie chwili przyjemności i oderwania się od "szarego świata i życia w monotonii".

Prawda jest taka, iż książki są tak różnorodne, że moim zdaniem każdy znajdzie coś dla siebie. W sklepach jest dziwny podział na książki dla mężczyzn i książki dla kobiet (zauważyłam to ostatnio chyba w Biedronce, gdy na paragonie miałam napisane właśnie te dwie grupy), jednak często one są uniwersalne. Z Kierem lubimy sobie usiąść i poczytać wspólnie tę samą książkę, a interesuje nas ona w równym stopniu. Ponadto utarło się, że kobiety uwielbiają romanse i obyczajówki (w sumie to ja), jednak wiele z nich nie gardzi dobrą fantastyką, thrillerem czy nawet kryminałem (co jest raczej przypisywane płci męskiej). Ja również lubię przełamać monotonię i sięgnąć czasami po coś "innego", więc wychodzi na to, że – w zależności od humoru – czytam wszystko. 

Do czego dążę? Nawet jeśli wydaje ci się, że nie lubisz czytać, to... no właśnie, może ci się tylko wydawać. Literatura jest tak różnorodna, że wystarczy tylko pomyśleć chwilę (np. jakie lubię filmy? o czym marzę?) i dopasować odpowiednią dla siebie tematykę.

2. ...bo nie mam czasu

"Piszę maturę", "uczę się", "pracuję", "trzymam kredens"... Jeśli o czas chodzi, wystarczy odrobina chęci, bo można czytać zawsze i wszędzie: w przerwach między zajęciami, w środkach komunikacji miejskiej, w kolejkach, w toalecie... Prawda jest taka, że każdy ma chwilę wolną, jednak zaobserwowałam, że lepiej zmarnować godzinę na oglądanie telewizji, niż oglądać pół godziny i czytać pół godziny. Być może współczesne społeczeństwo jest zabiegane i wszędzie się spieszy (ostatnio ja np. poszłam na pocztę odebrać paczuchę z książkami, przy okienku zapłaciłam, kupiłam jeszcze kopertę i wyszłam, bo leciałam na autobus... a paczucha została, więc musiałam się wrócić), ale to nie znaczy, że rzeczywiście nie ma czasu na przeczytanie przynajmniej kilku stron dziennie. Nie trzeba siadać i zmuszać się do czytaniu kilkuset stron dziennie, ponadto nie każdy czyta tak szybko, więc trzeba mierzyć siły na zamiary. Prawda jest taka, że im częściej się czyta, tym szybciej te strony się przewracają. I czasami wystarczy te piętnaście minut w autobusie, by czytać z wypiekami na twarzy.

3. ...bo mi się nie chce

Lenistwo jest chyba chorobą cywilizacyjną. Każdy chodzi i powtarza w kółko, jak bardzo mu się nie chce i jak wiele ma do zrobienia, ale mu się nie chce. Później mu się nie chce, bo wszystko się nawarstwiło... Przede wszystkim w okolicach szesnastych urodzin przychodzi ten jakże ważny i ciężki moment w życiu, by w końcu spiąć pośladki i nauczyć się organizować sobie dzień. Nie mówię tylko o przełomie, który zobrazowany jest budynkiem szkoły ponadgimnazjalnej, ale o ogólnym czasie powolnego przechodzenia w dorosłość. W tym wieku powinniśmy mieć już mocno zarysowane pasje i zainteresowania, jakiś tam szkic na przyszłość... "Lenistwo" powinniśmy wykreślić ze słownika! Mamy się rozwijać, nie siedzieć przed telewizorami/monitorami i chłonąć wszystko, co podane na tacy. Nawet gdy ogarnia człowieka zmęczenie po obfitym dniu, można się położyć ze słuchawkami na uszach i zapuścić sobie audiobooka. Nie może on całkowicie zastąpić książki papierowej (czy e-booka, jak kto woli), bo zasad interpunkcji, poprawnego budowania zdań się na nim nie nauczymy, ale może być alternatywą. Dlaczego gdy "nic się nie chce", nie można skorzystać z tej formy, a w pociągu/kolejce/przerwie między zajęciami czytać?

4. ...bo czytanie jest głupie/nie ma sensu

Ale granie w LOLa i oglądanie Blondynki ma mnóstwo sensu i w ogóle jest sensowne, cool, prodaktiw i w ogóle supi... Czasami podsłuchane rozmowy w autobusie doprowadzają mnie do szału, zastanawiam się, czy urwałam się z choinki czy spadłam ze schodów podczas którejś z przygód lunatyka? Czuję się, jakbym żyła w świecie, który nie jest mój, do którego nie pasuję i nie należę, bo potrafię się wypowiadać, myśleć logicznie i znam polskie synonimy słowa "fajny". Poza oczywistym rozwojem wyobraźni, czytanie wzbogaca słownictwo, poszerza horyzonty... O tym, dlaczego warto czytać książki, rozpiszę się jeszcze zapewne w kolejnym poście.

Moim zdaniem nieczytanie nie ma sensu i jest głupie, bo później rani się uszy przypadkowych ludzi w autobusie.

5. ...bo są za drogie

To akurat jest chyba najdziwniejsza wymówka, po której nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać. Biblioteka istnieje w każdym miasteczku, można raz na dwa miesiące (wypożyczyć na miesiąc i przedłużyć na kolejny) wybrać się na mały spacer – coś dla ciała i coś dla duszy. Można również pożyczyć od znajomego, bezterminowo zapewne, ale wypada zwrócić – przynajmniej będzie pretekst do wyjścia na kawę. 

Są jednak takie dziwaki (jak ja), że nie lubią czytać "po kimś" i tutaj każdy powinien znać nazwy księgarni i dyskontów książkowych. W niektórych miastach stołecznych swoją siedzibę ma księgarnia dyskontowa Tak Czytam, która bije na łeb i szyję Empiki, Matrasy i inne księgarnie. Nie znaczy, że te "inne" są gorsze, bowiem często sprzedają za grosze towar, który został zwrócony ze względu na niewielkie uszkodzenia. Internetowo robię zawsze duże zakupy na stronie nieprzeczytane.pl, aros.pl i znak.com.pl (swoja drogą, często mają świetne promocje i prezenty dla czytelników newslettera). Zniżki sięgają czasami 50%, żeby nie powiedzieć, że 40% to norma. W zestawie jeszcze taniej (ostatnio się obkupiłam jak głupia, bo dorwałam okazję 9,90 za sztukę, max 3 sztuki w koszyku)... Wielu książkoholików poleca również księgarnie czytam.pl, lovebooks.pl i takie tam, jednak te wyżej moim zdaniem są podstawą. Do tego przed Świętami Bożego Narodzenia jest coś takiego, jak Czarny piątek – zniżki w sklepach, szał ciał, tłumy i tak dalej... Jednak odbywa się on również w internecie, trzeba tylko uważnie obserwować strony księgarń (w minionym roku informowały o tym na Facebooku).

Zgodzę się, że książki w cenach okładkowych są drogie – gdybym się z tym nie zgadzała, nie wybierałabym się na promocyjne łowy. Jednak nieprawdą jest, że książki są drogie. Trzeba umieć szukać, albo ruszyć się do biblioteki. 


Jakie znacie wymówki dotyczące czytania książek i co najczęściej na nie odpowiadacie?

8 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy post :)
    Nie czytam bo trzymam kredens :D Śmiechłem, nie powiem.
    Ja najczęściej spotykam się z tym, że czytanie jest beznadziejne, a gry są bardziej ekscytujące i ogólnie wszyscy nie lubią czytania. Bezsens totalny. Osoby w moim towarzystwie to raczej gatunek ludzi, który woli robić sobie zdjęcia i dodawać je na Facebooka niż nawet przeczytać 15 stron lektury.
    Mam wrażenie, że ówczesne pokolenia to ludzie ekranu. Czytanie daje tak wiele, ma same zalety. Czasami to już bezsilny wśród osób w mojej klasie jestem.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie ;)
    czytamboczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że brak czasu i funduszy są główną wymówką osób nieczytających. Zaś argument "bo mi się nie chce" znam nawet i ja, bo szczerze - nie zawsze ma się na to ochotę. Ale przynajmniej osoby nieczytające nieświadomie i tak czytają - tryliony durnych tekstów w necie. Zawsze to jakieś literki! :)
    Pozdrawiam serdecznie, Ania z http://pizama-w-koty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Z księgarń polecam też Świat Książki, zawsze mają 30% rabatu na nowości i darmowy odbiór w ich księgarniach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobry artykuł. c: Podobają mi się powody jak i bardzo trafne argumenty.
    Chociaż wiele osób twierdzi, że wyniki ankiety są bardzo zawyżone to według mnie nie koniecznie musi tak być. Wbrew pozorom niewielu Polaków znajdzie chwilę aby sięgnąć po książkę przy której czytaniu trzeba się skupić i spędzić o wiele więcej czasu niż przy filmie który można oglądać "z jednym okiem zamkniętym". Między pracą a obowiązkami domowymi dorośli coraz częściej wybierają inną formę odpoczynku niż czytelnictwo, chociaż trudno się dziwić.
    Podejście numer jeden i trzy reprezentuje mój brat, który cały czas powtarza jak mantrę przytoczone przez ciebie słowa, gdy polecam mu jakąś powieść. Pocieszam się myślą, że może kiedyś przeczyta coś i zachwyci się literaturą, ale zobaczymy jak to będzie. ;)
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  6. Uf jak dobrze, że to tylko ankieta z nieczytającymi osobami, a już się przestraszyłam, że to będzie o Tobie ... Niestety mam tak, że jeżeli ktoś nie czyta to strasznie traci w moich oczach, zastanawiam się wtedy skąd taki człowiek może czerpać swoją wiedzę, bo chyba nie ze śmiesznych filmików z yt? (tzn. oby) Szukanie informacji w internecie jest pożyteczne i ciekawe, szybko znajdujemy to czego potrzebujemy, ale nie do końca można ufać ich rzetelności dlatego brak zaglądania do książek naukowych, tematycznych uważam, że wielką stratę dla inteligencji i wiedzy danej osoby. A im mniejsza wiedza tym mniejsze spektrum tematów, które można poruszyć... Odnośnie tych kategorii męskich i damskich to mam wrażenie, że ktoś (nie wiem kto) odgórnie próbuje zamknąć nas w jakich wyimaginowanych ramach, a przecież umysł ludzki jest nieograniczony i może fascynować się i poznawać dowolną dziedzinę, niezależnie od płci. Też lubię obyczajówki, najlepiej z dziewiętnastego wieku :)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  7. "A czytanie Cię nie nudzi..."- to słyszałam najczęściej. I może jestem jakaś inna, ale mnie nudzi telewizja. Owszem lubię chodzić do kina i zdarza mi się obejrzeć z chłopakiem film, ale gdy jestem w domu sama tv dla mnie nie istnieje, a i oglądając z kimś film i tak muszę w tym czasie mieć czymś zajęte ręce, bo inaczej się nudzę i czuję, że tracę czas... ;)
    http://nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ever wanted to get free Twitter Re-tweets?
    Did you know you can get them ON AUTO-PILOT & TOTALLY FOR FREE by registering on Like 4 Like?

    OdpowiedzUsuń