poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Związek na odległość: początek

źródło
Internet opanował już chyba każdą sferę życia ludzkiego. Przez internet możemy pracować, robić zakupy (nawet żywnościowe), przelewy, płacić rachunki, wypełniać PITy... Łatwiej byłoby chyba wymienić, czego przez internet robić nie można, prawda? Dziś nie jest problemem zalogować się na Skype'a i połączyć się z rodziną na drugim końcu Europy, świata...

Prawda jest taka, że świat przez kilka lat skurczył się do rozmiaru niewielkiej kulki i nie stanowi już problemu żadna odległość. Dzięki internetowi możemy widzieć i słyszeć, co dzieje się teoretycznie poza naszym zasięgiem. Jednego dnia rozmawiamy przy włączonych kamerkach, następnego lecimy już samolotem i chwilę później lądujemy w ramionach drugiego człowieka, który jest "tak strasznie daleko". Jak w średniowieczu oni mogli podróżować tygodniami, nie wiedzieli co to samolot? Pff, zacofani głupcy...

Powiedzieć ktoś może "okej, z rodziną można się w ten sposób kontaktować, z przyjaciółmi, z ludźmi, których znaliśmy, ale z różnych powodów los rozrzucił nas po całej Ziemi. Znamy ich, wiemy, jakimi są ludźmi, co robią, jakie są ich codzienne przyzwyczajenia... Jednak przez internet nie jesteśmy w stanie poznać drugiego człowieka na tyle, by być go pewnym i zaufać mu bezgranicznie, tak, jak ufamy tym osobom...". Osoby, które obracają się na wątpliwych stronach internetowych, gdzie zbierają się ludzie o niekoniecznie czystych zamiarach, ludzie pragnący jedynie "ot, zabawić się", w większości te słowa potwierdzą, jednak znajdzie się grupa takich, którzy jak ja – jak my – byli w dobrym "miejscu", o dobrej porze i w celu rozwijania siebie, w celu poznawania ludzi rzeczywistych i normalnych. Nie będę wchodzić w szczegóły, bo historia znajomości mojej i Kiera jest dość skomplikowana, a także nie chcę jej obdzierać z sentymentu, jednak w internecie możemy znaleźć ludzi i Ludzi, a granica między zwykłymi pikselami a rzeczywistością często okazuje się cienka.

Żeby nie zanudzać, przejdźmy do meritum. Najtrudniej, jak pewnie wiecie, jest wytłumaczyć funkcjonowanie internetu i ludzi w nim osobom starszym. Jakie pytania bądź słyszałam (czas przeszły, bo już się niemal wszyscy przyzwyczaili) najczęściej, dotyczące "tego wszystkiego"?

Jak można poznać człowieka przez internet – nie tylko jego imię, nazwisko, płeć...?

Bardzo prosto, tak, jak w życiu codziennym. I tak samo trzeba mieć pewien dystans do słów nowo poznanej osoby. Zaufanie zdobywa się z czasem, codzienność polega na poznawaniu ludzi i ocenianiu (nie oszukujmy się) ich intencji, prawdomówności, a pewność zdobywa się z czasem. Tak samo jest w internecie – odpowiadałam. Faktem jest, że cała ta otoczka – monitor, klawiatura, ciemność, niewidzenie twarzy drugiej osoby – jest pewnym ułatwieniem: nie można w oczach ujrzeć kłamstwa, nie można usłyszeć tonu wypowiadanych zdań... Przynajmniej na początku, bo internetowe znajomości z reguły zaczynają się od pisania (są wyjątki – moja koleżanka poznała swojego chłopaka z Ameryki, robiąc sobie żarty na Omegle). Jednak jeśli ktoś potrafi myśleć, a ludzie są istotami myślącymi, z łatwością wyłapie błędy logiczne i próbę wykreowania się na kogoś, kim się w rzeczywistości nie jest. Zapewne kojarzycie stronę Poszkole.pl, gdzie swego czasu narodziła się wręcz moda na udawanie, tzw. "kreatywne pisanie": tworzyło się własną postać i z drugą osobą wchodziło w interakcję, pisząc wspólnie swoiste "opowiadanie".

Jednak fikcja również dużo mówi o człowieku: pokazuje jego marzenia (często niespełnione), oczekiwania wobec innych, historię, światopogląd... Jednak najciekawszy jest ten "moment przejścia", gdy piksele zaczynają przekształcać się w rzeczywistość... U nas była to pierwsza rozmowa na Skype, chociaż też nie jestem pewna, czy nie zaczęło się to wcześniej – jak już pisałam, granica jest bardzo cienka.

No bobrze, ale przecież na Skype też nie można być pewnym, czy człowiek mówi prawdę, czyż nie?

Idąc tym tokiem myślenia, rodzina ze Stanów też może na Skype nie mówić całej prawdy... 
Przecież już się widzimy i słyszymy, możemy więcej w kwestii poznawania. Mało kto potrafi założyć maskę pokerowej twarzy i zamknąć całkowity dopływ emocji do nerwów, mało kto również potrafi kłamać, mając świadomość, że jest obserwowany.

No dobrze, znacie się, ale co dalej?

Jak to co dalej? Trzeba się o tę relację starać... ba! Czasami dbanie o nią jest cięższe, niż pielęgnowanie relacji bezpośredniej. Wszystko dlatego, że nie da się pokazać sobie czegokolwiek dotykiem, troskę wyraża się tylko za pomocą pytań i poleceń... co nie znaczy, że nie można uczestniczyć w życiu tego drugiego człowieka. Kluczem – jak można się domyślić – jest rozmowa: o codzienności, o problemach, o ludziach, wydarzeniach, poglądach, miejscach... Jednak to nie wszystko. Jak bywa w "normalnych" związkach, dobrze jest, gdy można razem pomilczeć, a jedna osoba nie wypomina drugiej, że podczas trwania rozmowy na Skype uczy się, czyta, pisze... Jednak już wkraczamy na teren zwany "dbaniem o związek na odległość", a o tym będzie następny post... 


Mam nadzieję, że ten wstęp – nie wnikam, czy długi, czy krótki – zachęci do odwiedzenia nas ponownie i przeczytania więcej na temat związku na odległość. 

5 komentarzy:

  1. No no kto by się spodziewał. Wśród Francuzów, którzy przyjechali do naszej szkoły, znalazł się taki jeden niezwykły, nie powiem, język stanowi przeszkodę, no i moja uroda, rzecz jasna. Nie no tak troszkę palnęłam nie w temacie, ale ... Jak dla mnie związki na odległość to straszna próba, jeśli chodzi o mnie, nie przetrwałabym. Chyba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o tym będzie też kolejny post... :)

      Usuń
  2. Nie wierzę w związek na odległość. Mój nie przetrwał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nie można po jednym nieudanym związku stwierdzić, że żaden nie przetrwa. Tak samo jest ze związkami "normalnymi", "na miejscu" jedne się udają, a inne nie. Myślę, że po prostu muszą na siebie trafić odpowiednie osoby.

      Usuń
    2. To, że jednej osobie się nie udało, nie oznacza, że nikomu się nie uda. Nie można generalizować. Tym bardziej że chodzi o uczucia – to osobista sprawa każdego człowieka i w tę sferę ingerować wręcz nie wolno.

      Usuń