piątek, 29 kwietnia 2016

Związek na odległość: recepta na szczęście

źródło
Pierwszy post z serii "związek na odległość" był bardzo ogólny. Odpowiadałam na najczęściej zadawane pytania: jak poznać człowieka, skąd mieć pewność i co dalej... Prawda jest taka, że nic w życiu nie jest proste i nie dostajemy instrukcji obsługi człowieka czy uczuć – może i byłoby to przydatne, ale jak wszystko by spłycało i zamykało w ramy schematu, monotonii. Nie chcę w tym krótkim tekście mówić, jak postępować w związku na odległość, czego nie robić. Chcę tylko podzielić się własnym doświadczeniem, dać wskazówki, bo my znaleźliśmy własną receptę. Receptę, która nie będzie odpowiadała każdemu, którą jedni krytykują, inni chwalą, jeszcze inni nawet podziwiają. Faktem jest, że za nami długa droga... Jednak przed nami wciąż wiele do przejścia i jesteśmy tego świadomi, wiemy, a przynajmniej domyślamy się, na co się zdecydowaliśmy. Skoro łączy nas miłość, nie może rozdzielić odległość.

Pod moim poprzednim wywodem pojawił się komentarz Nie wierzę w związek na odległość. Mój nie przetrwał. Mój związek na miejscu również nie przetrwał, czy to znaczy, że mam w "normalne" związki nie wierzyć? Przecież wiele par poznało się w klubie, w bibliotece, na mieście... To, że mi nie wyszło, nie oznacza, że tych związków nie ma. One są faktem, faktem są również związki na odległość, które istnieją i potrafią przetrwać. Nie ma tutaj kwestii "wierzę czy nie wierzę". Czy trawa jest zielona? Tak. Może ktoś widzi ją pomarańczową, ale jest zielona. Wiem, że każdy ma własny świat, każdy czuje inaczej i postrzega wiele sytuacji inaczej... Nie wyszło? Są dwie możliwości: albo w związku jedna bądź dwie osoby nie nadawały się do bycia na odległość, albo to nie było TO. Rzadko wychodzi za pierwszym razem, "na miejscu" również wiele związków się rozpada.

Przede wszystkim uważam, że nie każdy się nadaje do związku na odległość. Są osoby, które nie potrafią zaufać, które we wszystko wątpią i szukają podtekstów, intryg i niecnych zamiarów. Nic się z tym zrobić nie da, taki charakter – koniec i kropka. Są też osoby, które od związku oczekują CZEGOŚ więcej, nie wiedząc, czego konkretnie. Często szukają tego w bliskości, czułości i bezpośredniości. A tutaj potrzebna jest duża dawka zaufania, cierpliwości i wytrwałości, a przede wszystkim pielęgnowane uczucie. No ale właśnie, jak je pielęgnować? Ostatni akapit poprzedniego tekstu (znowu linkuję, bo może ktoś jeszcze nie przeczytał) trochę nakierowywał na te tory, jednak przydałoby się go rozwinąć. Przypominam, że to jest NASZA recepta, która nie zawsze może się sprawdzać.
źródło

1. Nie ograniczać się

Tak, przyznaję się do tego otwarcie: w tygodniu siedzimy razem po kilka godzin dziennie. Nie przeszkadza mi to, nie czuję się osaczona, uwięziona i ograniczona. Chodzi przede wszystkim o dzielenie się życiem, spędzanie czasu wspólnie. Nie mam nic przeciwko, gdy Kier ma ochotę pograć, poczytać, napisać coś... Można powiedzieć, że w tej kwestii się dopełniamy, bo często dostaję propozycję przeczytania i ewentualnej korekty jego tekstów.
Trwanie naszej relacji przypada głównie na czas szkolny, więc można pomyśleć, że niemożliwe jest spędzanie razem tylu godzin. Trzeba się przecież uczyć, odrabiać zadania... Przyjaciółka, którą poznałam już kilka lat po nim, nie mogła się nadziwić. Mówiła "wyłącz komputer, przecież tak się nie da uczyć". Najfajniejsze jednak jest to, że wspólne uczenie się przynosiło mi więcej efektów, niż samodzielne – skupiałam się na nauce, nie na oglądaniu sufitu, podłogi, paznokci... Poza tym, śmiejąc się wspólnie z moich notatek z historii: dziwnych skrótów, literówek, zabawnych anegdotek nauczyciela, zapamiętywałam dużo więcej, niż gdy kułam, kułam, kułam.
Nie ma również sensu robić sobie "scen", gdy któreś ma ochotę wyjść z przyjaciółmi na koncert, ognisko, do kina. Nie ma również powodów do obaw, że nagle nastąpi ten moment: zdrada. Fakt, znam wiele osób, których związek rozpadł się przez zdradę (nie tylko żyjąc na odległość), jednak jak wspomniałam, tylko związek opierający się na zaufaniu ma większą szansę przetrwać. Właśnie dlatego, że nikt nie lubi być ograniczany. Serce nie sługa, wszystko może się zdarzyć. Jednak ta cała miłość jest uczuciem tak abstrakcyjnym, że gdy człowiek czuje się obdarzony zaufaniem, chce w nim trwać.

2. Nie wątpić

To się nie uda, to nie ma sensu, jakoś nie widzę dla nas przyszłości... Takie myśli mogą, ale nie muszą się pojawić w trakcie trwania związku. Każdego kiedyś nachodzi chwila zwątpienia, ważne jednak, by umieć ją przezwyciężyć. Trzeba też pamiętać, że każda okazana słabość odbiera siłę nie tylko tobie, ale też twojej połówce oddalonej o kilkaset kilometrów... Gdy nie ma sił i motywacji, wiadomo, że związek się rozpadnie. Jeśli nie masz poczucia szczęścia, że ten związek jest faktem, że rzeczywiście obdarzono cię uczuciem, że komuś na tobie zależy (jeśli on się rzeczywiście stara), to znaczy, że nie potrafisz tego docenić. Od powtarzania powyższych słów jak mantry tylko jeden krok do zakończenia związku, płaczu, żalu i rozpaczy... Ważne jest, by nie wątpić. Doceniać to, co jest tu i teraz i przede wszystkim mieć na uwadze cel: wspólną przyszłość. Związek na odległość można porównać do przepysznego owocu, drogiego i trudnego do zdobycia, ale wartego każdych pieniędzy. Gdy już możemy go posmakować kolejny raz, chwila wydaje się skradziona z raju. Ja wychodzę z założenia, że wszystko ma coś na celu. Dobro wraca, a ludzie potrafiący dbać o siebie nawzajem w końcu mogą być razem aż do znudzenia (prawdopodobieństwo, że się sobą znudzicie, jest nikłe, więc zobaczcie, jak długo!).
Żeby nie być gołosłowną, przytoczę wypowiedź znajomego, z którym kiedyś rozmawiałam. Powiedział on wtedy (cytuję): "Nono, moja siostra też bujała się ze swoim facetem jedenaście lat na odległość... Jeździła do niego co kilka miesięcy, on jeździł do niej, jakoś to ciągnęli. Chajtnęli się niedawno, żyją sobie szczęśliwie i już dwójkę dzieciaków mają".

3. Nie obwiniać

Czasami tak bywa, że coś nie wychodzi. Projekt, obiad, ciasto czy właśnie spotkanie ludzi będących w związku na odległość. Ta w sumie przejściowa sytuacja, gdy jesteśmy daleko od siebie, jest często trudna, zwłaszcza gdy planujemy spotkanie na długi weekend, święta... I nagle bum! Zdarzyło się coś, co przekreśliło możliwość zobaczenia się akurat teraz. Przed wszystkim nie należy wyrzucać sobie, że "to twoja wina, możesz wybrać inny termin, inne miejsce...". To nic nie da, przeciwnie. Nie chcemy przecież ranić osoby, z którą jesteśmy blisko. A to właśnie jest rodzaj sprawiania krzywdy, bo nie tylko tobie zależy i nie tylko ciebie zaistniała niemożliwość zawiodła – ta druga osoba również się starała, również pragnęła tego spotkania. Wtedy trzeba po prostu powiedzieć sobie "następnym razem". W końcu wyjdzie, a wy będziecie najszczęśliwszymi ludźmi na ziemi. 
Ta zasada dotyczy również innych sytuacji, na przykład, gdy ukochana/y nie zadzwoni o umówionej godzinie, nie napisze dobranoc... Po prostu nie było możliwości i trzeba to zaakceptować.

4. Rozmawiać i dzielić się życiem

Zauważyłam, że ludzie żyjący w związku na odległość lepiej się dogadują, wiedzą o sobie więcej i nie krępują się rozmawiać ze sobą o... właściwie o wszystkim. Możecie zapytać, czy mówię to na podstawie własnego doświadczenia czy znam więcej takich par. Wśród moich znajomych jednak mam kilka osób, które są w związku na odległość i potwierdzają moje słowa. Wszystko dzięki temu, że etap związku "na odległość" opiera się na rozmowie, jest to wręcz jego fundament. Wszystkie nieporozumienia musimy wyjaśniać rozmową, wszystko musimy dogłębnie przeanalizować, wyjaśnić... Nie da się wysłać mailem kwiatów i tulaska na przeprosiny. Trzeba po prostu nauczyć się dopierać słowa. 
Spodobało mi się ostatnio stwierdzenie Kiera, gdy się ze mną droczył (jestem humanistką, on technikiem... można sobie wyobrazić, jak mi czasami dla żartu dogryza ;)), a jego mama powiedziała, żeby uważał, bo będzie mi przykro: wiem, na ile mogę sobie z nią pozwolić. Niby takie nic, ale bardzo pasuje do tego podpunktu.
Rozmawiać w związku na odległość należy o wszystkim, bo gdy coś zataimy, może wyjść na to, że druga osoba nie poznała ważnego faktu z naszego życia. Dzięki temu znamy swój tok myślenia, emocje... Poza rozmową napisałam "dzielić się życiem". Jedni razem grają godzinami w LOLa, inni razem coś tworzą, jeszcze inni oglądają wspólnie filmy i seriale... Różne pary możemy znaleźć na tym świecie. My robimy wszystko na raz i czasami dnia nam brakuje. Dzielić się życiem to też razem milczeć, bo nie sposób nawijać przez kilka godzin bez przerwy. Nie można dni milczących odbierać jako coś złego. Milczenie również zbliża. W tym czasie można robić bardzo wiele rzeczy: ja czytam, on pisze, czytamy wspólnie, piszemy wspólnie... Zaraz żalimy się sobie, opowiadamy śmieszne sytuacje z ogniska, z wyjścia na piwo. Znów chcę powtórzyć: związek na odległość nie jest ograniczeniem. Ale pamiętajcie, że jest związkiem.

5. Ufać

O tym pisałam już trochę w pierwszym punkcie. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że zaufanie w związku – na miejscu i na odległość – jest bardzo ważne. Jeśli nie ma podstaw, by o coś podejrzewać drugą połówkę, jeśli nie dała nam powodów do zmartwień, nie należy ich szukać. Należy jej zaufać, nawet jeśli pisze do ciebie znajomy, że twoja Miłość coś zrobiła na imprezie... Zawsze powinniśmy uwierzyć Miłości, nie osobom trzecim, które bardzo lubią mieszać. Zaufanie to podstawa. Powinno się je pielęgnować, a także starać się nie dawać powodów do jego zachwiania. 

A potem, dzięki temu... przychodzi w końcu moment, gdy możecie się zobaczyć na te kilka dni, ogarnia was to nieopisane szczęście, ta euforia... wszystko to, co daje siłę na kolejnych kilka miesięcy. Aż w końcu przychodzi myśl i już wiesz, że została wam ostatnia prosta do przejścia.



Teraz szykujemy się do wspólnej majówki, więc możliwe, że po niej (i po maturach) pojawi się kolejny post z serii. :) 

3 komentarze:

  1. Z moim mężem też zaczynaliśmy od związku na odległość. Na samym początku znajomości nie widzieliśmy się aż 3 miesiące. Potem widywaliśmy się tylko na weekendy. A teraz jesteśmy ciągle razem, mamy małego brzdąca i jesteśmy szczęśliwi. Jeśli to jest TO wtedy nie ma rzeczy niemożliwych. Kilka lat temu spotykałam się z chłopakiem, ale na studia wybraliśmy się do dwóch różnych miast, po miesiącu stwierdził, że to nie ma sensu. Różni ludzie, różne potrzeby. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Ja z moim chłopakiem na początku nie widzieliśmy się półtora roku! To dopiero był egzamin... Teraz widujemy się, gdy możemy, a od października również weekendy :) Warto!

      Usuń
  2. Myślę, że to czy umiemy stworzyć związek na odległość to też w dużej mierze kwestia wychowania. Nie mówię, że dla osób żyjących w takim związku rodzina nie jest na pierwszym miejscu, ale mnie mam nauczyła, że bliskie mi osoby muszą być blisko mnie.
    U mnie w domu zawsze mówiono, że jak ktoś wyjeżdża do pracy za granicę to to już nie jest związek tylko osobne życie. I faktycznie znam pary, które po takiej rozłące nie potrafią przeżyć wspólnie tygodnia. Gdy ojciec mojej koleżanki zjeżdża do domu to jest tam ciągła walka, ale znam też parę, która celebruj wspólne chwile, codziennie rozmawia przez telefon i odwiedza się w każdej wolnej chwili.
    Ja po prostu wiem, że nie dałabym rady w takim związku wytrwać. Jestem wychowana tak a nie inaczej i z moja psychiką też by nie było ok, nie potrafię funkcjonować normalnie, gdy nie widzę mojego chłopaka kilka dni, a co dopiero miesięcy ;)
    http://nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń