piątek, 24 czerwca 2016

Kłamstwa i miłość...

Cecelia Ahern jest autorką znaną niemal każdemu, kto zetknął się z książkami. Jeśli nie czytał którejś jej powieści, na pewno słyszał gdzieś to nazwisko, choćby w czasie premiery filmu Love, Rosie. Oglądając go, myślałam, że książka musi być naprawdę interesująca, a autorka utalentowana. Jednak Miłość i kłamstwa to moje pierwsze spotkanie z Cecelią (jak wiecie, nie lubię czytać książek, których ekranizację zdążyłam już obejrzeć), autorką lubianą i poczytną. Czy udane? Przekonajmy się, bo na chwilę obecną sama nie jestem pewna swoich odczuć...


Tytuł: Miłość i kłamstwa
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat


Sabrina Boggs jest około trzydziestoletnią żoną, matką, ratowniczką. Basen i pływanie jest jej pasją, a powiedzenie, że w wodzie czuje się jak ryba jest w jej przypadku bardzo trafione. Problem w tym, że nie może w pełni się rozwijać w swoim zawodzie, a jej codzienność jest zlepkiem powtarzalnych chwil. Jednym słowem, Sabrina żyje w monotonii i nie tylko to jest jej problemem. W małżeństwie ostatnio się nie układa, bo nie dogaduje się z mężem. W pracy nie jest tak, jakby tego oczekiwała. Ojciec o imieniu Fergus dostał udaru i trafił do szpitala pozbawiony pamięci o wielu istotnych sprawach swojego życia, do tego wraz z matką – która już od kilkunastu lat jest z Fergusem rozwiedziona – muszą spakować jego rzeczy. Obie kobiety uważają, że Fergus jest tylko... Fergusem, a w jego życiu były tylko kobiety i praca w zawodzie sprzedawcy, która i tak nigdy się go długo nie trzymała. Ich myślenie zmienia się, gdy Sabrina odkrywa pudełka, których nie pakowała z matką i nie wie, skąd się wzięły. Ich zawartość jest tak zaskakująca i tajemnicza, że Sabrina postanawia przeprowadzić małe śledztwo i dowiedzieć się więcej o przeszłości ojca. Nie spodziewała się jednak, że pozna zupełnie innego człowieka. Człowieka, który już nie żyje, a o którym pamięć Fergus starał się pielęgnować.
Wszyscy mamy coś, o czym nigdy nie chcielibyśmy zapomnieć. Wszyscy potrzebujemy kogoś, kto będzie o tym pamiętał, tak na wszelki wypadek.
Na drodze Sabriny pojawia się wiele osób, o których do tej pory nie miała pojęcia, nie znała ich osobiście, nie interesowała się nimi, mimo że w większości byli jej krewnymi. Jeden dzień odkrywa przed młodą kobietą głęboko i starannie ukrywane tajemnice. Jeden dzień pokazuje jej, że nie wszyscy są tymi, za kogo się podają. Jeden dzień zmienia... wszystko.

Mniej więcej w ten sposób mogę sucho przedstawić fabułę książki Miłość i kłamstwa, jednak to za mało. Zdecydowanie za mało. Ale zacznijmy od początku... Zainteresowała mnie ona głównie ze względu na opis, jaki wydawnictwo umieściło z tyłu książki. Jeśli ktoś z was nie wie, odsyłam tutaj. Muszę przyznać, że zapowiadała się interesująca historia, która pochłonie mnie na tyle, że skończę czytać jeszcze tego samego dnia, co zaczęłam. Te słowa są po prostu... piękne, idealnie zachęcają, by sięgnąć po kolejną (w moim przypadku pierwszą) historię stworzoną przez Cecelię Ahern. Nie mogę powiedzieć, że są one złudne... Nie mogę powiedzieć też, że jestem zawiedziona, bo byłyby to słowa za ciężkie i nie mogłabym wziąć za nie odpowiedzialności. Ale powiem, że oczekiwałam czegoś... czegoś innego. Czegoś, co mną, czytelnikiem obyczajówek, wstrząśnie. Myślałam, że coś się będzie działo, że będzie się działo lepiej i więcej. Miałam dostać świetnie stworzonych bohaterów, co sugerowały mi zdania "Sabrina ma tylko jeden dzień na poznanie sekretów mężczyzny, którego rzekomo tak dobrze znała. Dzień, który wydobywa na światło dzienne wspomnienia, historie i ludzi, o istnieniu których nie miała dotąd pojęcia. Dzień, który na zawsze zmieni ją i wszystkich wokół niej"... Ale dość, za bardzo się rozgadałam! W tej historii jest naprawdę dużo bohaterów. Poznajemy całe rodziny różniące się od siebie diametralnie. W moim odczuciu niestety nikogo nie poznajemy na tyle dobrze, by móc przez książkę przejść z sympatią do którejś z postaci (nawet głównej). Sabrina to zwykła kobieta, Fergus to zwykły facet... i nie ratuje go nawet wyjątkowe hobby, bo czytanie wciąż o kulkach momentami mnie nudziło. Aczkolwiek do niego mam najmniej zastrzeżeń. Najlepiej zrozumiałam jego postępowanie i to, co nim kierowało. Nadal niestety wszystko zostało tylko wspomniane, zasygnalizowane czytelnikowi.
Chciałem kogoś lepszego od siebie. Dopiero później doszedłem do wniosku, że to ja chciałem stać się w ten sposób lepszy, zupełnie jakby Gina mogła mieć na mnie wpływ.
Początek zapowiadał dobrą historię. Cofnęliśmy się w czasie do lat dzieciństwa Fergusa, który był uczniem niesprawiedliwie traktowanym w szkole i to właśnie on opisywał swoje przeżycia i początki wyjątkowego hobby. Następny rozdział przeniósł czytelników do teraźniejszości widzianej oczami Sabriny, która przybliża swoją sytuację. Dalej wszystko toczy się właśnie w ten sposób – na zmianę. Zabieg dobry, zauważyłam że coraz częściej stosowany w książkach. Pozwala dokładniej wczuć się w sytuacje bohaterów, zobaczyć je z różnych stron. To jest wielki plus, jednak realizacja pozostawia wiele do życzenia... Miałam wrażenie momentami, że autorka próbowała powiedzieć za dużo na raz, a opisy stawały się długie i nudne, ale mało wnoszące. 

Mam też duże zastrzeżenia do fabuły. Wyżej napisałam, że myślałam, że coś będzie się działo. Działo się owszem. Ale co? No właściwie to... nic. Wszystko wydarzyło się jednego dnia. Nie wiem, jakim trzeba być robotem i jakim środkiem transportu podróżować, by zdążyć jednego dnia zrobić to, co zrobiła Sabrina. Rano była w pracy, w pracy coś narozrabiała, w szpitalu odkryła pudła dla taty, porozmawiała o tych pudłach z mamą, później wróciła do domu i te pudła rozpakowała, poukładała wszystko na podłodze i poprzeglądała, pojechała do prawnika, do jakiegoś faceta, znów do prawnika, do szpitala, na pole, spotkała wielu ludzi i zdążyła z nimi posiedzieć i porozmawiać... No nie da się tego wszystkiego zrobić w jeden dzień, nawet gdy wstanie się o godzinie ósmej i pominie śniadanie. Owszem, w książce są przywoływane również wspomnienia Fergusa i ludzi z nim związanych, jednak patrzę tylko na poczynania Sabriny.

Jednak nie mogę się tylko czepiać szczegółów... Może po prostu Miłość i kłamstwa nie jest w moim guście, może źle nastawiłam się do lektury. Jedno zdanie z opisu na okładce się sprawdziło. Książka skłoniła mnie do refleksji nie tyle o pozornie najzwyklejszych decyzjach (o czym myślę, że napiszę jeszcze niedługo na blogu, bo mam dużo w głowie, a nie chcę aż tak spoilerować książki), co o znaczeniu jednego dnia w życiu i o jego symbolice w książkach. Patrząc pod tym kątem, zamysł był świetny, bo symboliczny "jeden dzień" może wywrócić wszystko do góry nogami i jest rzeczywiście często używany... Ale nadal jestem zdania, że realizacja leży i kwiczy.
Tam jest ktoś, kto na ciebie czeka, kto chce ci pomóc... Ktoś, kto cię kocha. To powinno motywować cię do wysiłku.
Kończąc mój już i tak za długi wywód, powiem jeszcze, że... z jednej strony się wynudziłam i trochę "męczyłam" tę książkę, z drugiej jednak uważam, że istnieją czytelnicy, którym może się spodobać, przypaść do gustu, bo to akurat coś, co każdy ma własne. Dla mnie temat książki nie został zrealizowany, a wszystko kręci się wokół jednego (chociaż dzieje się dużo). Ale nie mogę jej odradzić nikomu, nie chcę jej odradzać. Ba! Chcę ją polecić. Przeczytajcie tę książkę i powiedzcie, co o niej sądzicie. Powiedzcie, jakie myśli w was obudziła, bo nawet we mnie jest to dość sporna kwestia. Nie mogę powiedzieć z czystym sumieniem "nie podobała mi się" i kropka. Nie mogę powiedzieć też "wow, po prostu świetne". Mogłabym gadać i gadać, taką mieszaninę uczuć wywołały we mnie Miłość i kłamstwa. A to właśnie w książkach cenię. Lubię, gdy pobudzają mnie do myślenia o sprawach, nad którymi bym się nie zastanowiła nawet pod prysznicem.

Jeśli masz ochotę dowiedzieć się, do jakich przemyśleń Miłość i kłamstwa mnie skłoniły, zapraszam TUTAJ.


Za książkę dziękuję

4 komentarze:

  1. Cóż, ta autorka zdecydowanie ma lepsze książki niż ta :) Mam nadzieję, że kolejne będą lepsze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam okazji czytać żadnej książki autorki, ale książkę mam na półce, więc to również będzie moje pierwsze spotkanie. Obym odebrała ją lepiej! ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak już wiesz, uwielbiam tej autorki "Love, Rosie" i "Zakochać się". Po "Miłość i kłamstwa" mam zamiar sięgnąć, ale muszę trochę odpocząć od Ahern, bo od początku roku przeczytałam 3 jej książki :p Jestem ciekawa jak odbiorę tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się wyłamię i przyznam, że niczego z jej dorobku nie czytałam; nie podejrzewam też, żebym miała zacząć, ale kto wie? :)

    OdpowiedzUsuń