wtorek, 28 czerwca 2016

SuperHot – nawet mnie można zaskoczyć!

źródło
Dzisiejszą recenzję piszę, mówiąc szczerze, delikatnie zaskoczony. Nigdy wcześniej nie sięgałem po tytuł tak bardzo nieświadomy tego, że może okazać się czymś więcej, niż z początku zakładałem. Zakupiłem grę pragnąc niczego innego, jak tylko odmóżdżającej i prostej, aczkolwiek efektownej, strzelanki. Dostałem natomiast produkt o pewnym niespotykanym wcześniej w grze tego kalibru stopniu złożoności i innowacyjności. Gra o której mowa nazywa się SuperHot studia BlueBrick. Guess what? To polskie studio i rodzima gra! Przyjrzyjmy się więc temu niezwykle intrygującemu shooterowi...
źródło

Warto wspomnieć kilka słów o grafice, która pomimo głębi, o której jeszcze wspomnę, utrzymuje prawdę w stwierdzeniu, że prostota ma jakieś swoje rustykalne piękno. Wygląda jak koncept dopiero powstającej gry. Postaci to kryształowe osoby. Czerwoni to nasi przeciwnicy, my jesteśmy czarnym ludzikiem, a całe otoczenie utrzymane jest w odcieniach bieli. Niezwykle oszczędne i delikatnie psychodeliczne wystroje pomieszczeń, w których będą toczyć się nasze bitwy, dają nam wrażenie artystycznego minimalizmu. Jest schludnie i ładnie, ale nie ma szału. Nie ma przepychu, który odwracałby uwagę od ważniejszych elementów produkcji. Jest to przemyślany i zrozumiały zabieg ze strony twórców, którzy doskonale znając swoje słabe i mocne strony, postanowili przykuć naszą uwagę do tych drugich.
źródło
Gameplay jest niezwykle prosty do zrozumienia, ale trudny do wymasterowania. Mamy tutaj mnóstwo mapek następujących po sobie, w których, używając jedynie swoich rąk, przedmiotów znalezionych na stołach oraz broni odebranej przeciwnikom, musimy pokonywać wyrzucanych na nas przeciwników. Oczywiście ich ilość jest przytłaczająca i nigdy nie było sytuacji, że walczyliśmy jeden na jednego.

Cały pic tej produkcji polega na tym, że czas biegnie jedynie w momencie, w którym się ruszymy bądź wykonamy jakąś akcję. Gdy stoimy w miejscu, biegnie on przerażająco wolno i mamy wtedy czas na to, by przemyśleć nasz następny krok. Tak moi mili. Przemyśleć. Gra, choć nie obfituje w najbardziej inteligentne AI świata, wymaga od nas myślenia, gdyż siła naszego wroga nie leży w jego jakości, a w ilości. Pocisków latających wokół nas w zwolnionym tempie czasami jest tak dużo, że nie mamy w którą stronę się obrócić, aby ich uniknąć. Rozgrywka jest niezwykle przyjemna i płynna, gra wymaga myślenia, zręczności i stalowych nerwów. Te ostatnie potrzebne są szczególnie w sytuacjach, gdy akcja przytłacza nas tak mocno, że zaczynamy się stresować i popełniamy niezwykle głupie błędy. W tym momencie macie przed oczami obraz gry ciekawej, może i innowacyjnej pod pewnymi względami, ale na pewno nie tak głębokiej, jak starałem się wam ją przedstawić, prawda? Wiem, że tak jest, nie próbujcie mnie oszukać, moi mili!
źródło

W czym więc leży głębia, o której tak nawijałem na samym początku mojego wpisu? Leży ona, moi drodzy, w innowacyjności poprowadzenia FABUŁY! Owszem. Ta gra ma fabułę. Zaczyna się tak, że jakiś nasz kolega podsyła nam tę właśnie grę. SuperHot. Poleca nam ją i pisze, że koniecznie musimy w nią zagrać. Po kilkunastu minutach rozgrywki za pomocą hasła przedostajemy się do zablokowanych przez twórców map. Jak się okazuje SuperHot to nie gra, a narzędzie kontroli. Tym samym sposobem trafiamy poniekąd w niewolę gry, jak i jej twórców, którzy zdolni są nawet w jakiś sposób zrobić nam krzywdę. Do dziś pamiętam sytuację, gdy w grze udałem się do pomieszczenia będącego odwzorowaniem pokoju głównego bohatera i uderzyłem siebie samego w głowę, co poczuł tenże bohater. Nie możemy nawet powiadomić naszego kolegi o tym, co dzieje się od grania w tę produkcję, gdyż nasz system, przejęty przez złowrogą organizację, kontroluje nasze wiadomości i zmienia ich treść. To dość przygnębiające i pogmatwane, a także niezwykle innowacyjne, jeśli mówimy o samym sposobie narracji.

W tej grze... gramy w grę, która, jak się okazuje, potrafi przejąć nad swoim użytkownikiem kontrolę, a raczej osoby, tworzące tę produkcje. Była nawet sytuacja, w której System zmusił mnie do wyłączenia gry, co wyrzuciło mnie do pulpitu. W takich sytuacjach można rzeczywiście poczuć się jak osoba podglądana, kontrolowana i szpiegowana. Niesamowite!

Jak sami widzicie, gra SuperHot jest... super. Po prostu! Ma oczywiście drobne problemy z płynnością, nawet na maszynie takiej jak moja, i nieco za bardzo stara się być skomplikowaną produkcją, podczas gdy największym jej plusem jest właśnie prostota, ale... W tym szaleństwie jest metoda. Gra jest niesamowicie grywalna, przepysznie chora i dziwaczna, i właśnie dzięki temu niestandardowa, świeża i po prostu dobra. Wracajcie do swoich Call of Duty, odgrzewanych kotletów. Ja ustrzelę jeszcze kilka czerwonych kryształków i spróbuję wyrwać samego siebie z macek szalonego Systemu. 

2 komentarze:

  1. Od gier raczej stronie, ale może akurat podczas wakacji się skuszę na tę ;)
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    Sylwia
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń