piątek, 8 lipca 2016

Narodziny odwagi

Mię Sheridan znacie już zapewne dzięki książkom Bez słów i Stinger. Żądło namiętności. Dziś chcę przedstawić wam kolejną historię stworzoną przez tę autorkę. Historię piękną i nieprawdopodobną. Historię, która znakomicie pokazuje, jak wielką rolę w życiu człowieka odgrywa wiara – nawet ta najbardziej absurdalna. Historię, która obrazuje, jak bardzo ludzie są podatni na manipulacje. Calder. Narodziny odwagi albo skradnie serce, albo trochę zanudzi. Jak to będzie z wami? Myślę, że powinniście się przekonać po prostu po nią sięgając. A jak to było ze mną?


Tytuł: Calder. Narodziny odwagi
Autor: Mia Sheridan
Wydawnictwo: Septem (Helion SA)

– Tak. Wszyscy potrzebujemy azylu. Na świecie dzieje się wiele zła. A niektórzy ludzie chcą mieć poczucie przynależności. (...) Ale nie za taką cenę.
(...) – A jaka jest cena azylu tutaj, Matko?
(...) – Śmierć.
Wyobraźcie sobie, że gdzieś za miastem, tuż obok cywilizowanego i nowoczesnego świata, istnieje mała wioska, której społeczność żyje według zupełnie innych zasad. Ludzie wyrzekają się wszystkich dóbr współczesności, odrzucają ułatwiające życie technologie i zapominają o przyjemnościach. Do przeżycia, pracy, uprawiania pól mogą używać tylko tego, czym obdarzyła ich natura, ściślej mówiąc – bogowie. Ludzie ci nazywani są robotnikami, nad którymi kontrolę sprawuje zarząd. Hector, przywódca tej społeczności, głosi, że właśnie wyrzeczenia i czystość doprowadzą ich do Elizjum, gdzie mają trafić już niedługo. 

Elizjum to piękne miejsce, w którym każdy będzie tym, kim zechce. Będzie bogiem. Calder już jako chłopiec zauważa pewne nieprawidłowości i sprzeczności w tym, co Hector mówi, a co sam robi. W siedzibie zarządu znajdują się bowiem wszystkie udogodnienia, od prawdziwych toalet po pralki. Mieszkający tam nie muszą się wyrzekać niczego, a i tak będzie im dane trafić do cudownego miejsca. Ponadto przywódcy mają możliwość opuszczania wioski i podróżowania do wielkiej społeczności, czego Calder właśnie pragnie. Jest pewien, że jako jeden z urodzonych wśród robotników, nie sprowadzony przez Hectora z zewnątrz, da radę przedostać się do zamkniętego grona przewodniczącego i dowiedzieć się więcej o tym, co jest poza wioską. To niestety nie jest tak łatwe, jak się Calderowi wydaje, a z czasem na światło dzienne wychodzą tajemnice dotyczące jego osoby. Calder musi stawić czoła wielu przeciwnościom i problemom, by spełnić swoje marzenia. Musi być silny i odważny, wytrzymały i sprytny, gdyż Hector popada w szaleństwo, którego powodem jest Eden, dziewczyna, którą sprowadził w wieku ośmiu lat do wioski z zamiarem jej poślubienia. Przedstawił swoim wyznawcom – bo trudno nazwać robotników inaczej – dziewczynkę jako ich przyszłą matkę, której przeznaczeniem jest odegrać znaczącą rolę w przepowiedni...
(...) niektóre rzeczy tu, na ziemi, także są piękne i sądzę, że należy się nimi cieszyć. Nie zostaliśmy powołani do życia po to, by ich nie doceniać. Nasze nie serca są stworzone, by nie czerpać radości z tego, co zostało nam dane tutaj.
Nie czytam wielu książek, w których poruszana jest tematyka sekt, więc zapewne nie ocenię Caldera... obiektywnie. Jednak przyznaję, że Mia Sheridan nawet tą pozycją pokazała, że trzyma poziom, a fabułę buduje pomysłowo i wyjątkowo. Autorka jest znana jako "miłosna pisarka", która na pierwszym planie stawia relację dwójki zakochanych osób. Tak było w przypadku dwóch wyżej wymienionych książek, jednak tutaj odczułam, że nie miłość gra pierwsze skrzypce, a właśnie ogólny problem sekty, nietypowego niewolnictwa. Ta historia przedstawia czytelnikom grupę ludzi, która uwielbia sprawować kontrolę, a także inną grupę, która jest podatna na manipulacje. Jedni i drudzy nie wychodzą najlepiej na takim podziale, jednak do końca wierzą, że tak ma być i tak jest dobrze.

Zawężę trochę krąg rozważań do najistotniejszych bohaterów tej powieści. Przede wszystkim główny bohater, Calder, jest taki, jak inni główni bohaterowie książek Mii: jako dziecko sympatyczny, kontaktowy, radosny, gdy staje się mężczyzną robi się ponadto wysoki, umięśniony, przystojny charyzmatyczny i romantyczny. W wielu kluczowych sytuacjach pokazuje swoją odwagę i siłę, które – przez ludzi, którym są nie na rękę – stają się jego wadami i przyczynami cierpienia. Eden z kolei jest... bohaterką Mii: śliczna, zgrabna, długowłosa blondynka o pięknych oczach. Na szczęście żadna z tych postaci nie jest nudna czy sztuczna, a dobrze dopasowana do świata, w którym wszystko się dzieje. Mimo że jest to wciąż nasz świat, jego zasady są zupełnie inne, przestarzałe. Calder i Eden – zapewne dlatego, że są głównymi bohaterami – wyłamują się z obu grup. Podejmują ogromne ryzyko, które doprowadza ich na skraj wytrzymałości... Na koniec świata (dosłownie i w przenośni).

Jednym z lepiej wykreowanych bohaterów był Hector. Dlaczego? Bo budził we mnie ogromną niechęć, czasami wręcz odrazę. Swoje okrutne czyny potrafił tak uargumentować, że w gruncie rzeczy wszystko wychodziło na dobre. Jego... nazwijmy to "metody wychowawcze" były momentami tak okrutne, że nielegalne w danym stanie, a jednak dzięki poddaństwu robotników nic, co działo się wewnątrz społeczności, nie przedostawało się poza jej granice. 
Będę chronił twoje czyste, pełne nadziei serce. Przysięgam ochraniać cię przed wszelkim złem tego świata i zawsze być twoim schronieniem w czasie burzy.
Historia Caldera wydawała mi się nieprawdopodobna. Przez cały czas lektury miałam wrażenie, że jest ona o niczym. Wszystko to zmieniło się, gdy zaczęłam ją głębiej analizować przed snem. Myślę, że wielu czytelników odbierze tę książkę inaczej, co jest jej ogromnym atutem. Lubię książki, które nie są banalne i skłaniają do życiowych przemyśleń. Calder. Narodziny odwagi nie jest powieścią, w której wątek miłosny odgrywa główną rolę. Czasami był on przewidywalny i prosty. Jednak nawet w tym minusie odnajduję pewną zaletę. Otóż nie mamy do czynienia z historią dwójki dorosłych ludzi, a ledwie nastolatków... młodych dorosłych. Taka relacja jest prosta w rzeczywistości, więc Mia prawdziwie zobrazowała pierwszą miłość. Na naszych oczach ona się rozwija i dojrzewa, gdy zakochani zaczynają się poznawać, przestaje być infantylna. Jak to bywa w książkach Mii Sheridan, uczucie jest znakomicie połączone z miłością cielesną. Autorka pokazuje, jak krok po kroku odkrywać przyjemność i łączyć ją z innymi sposobami okazywania uczuć. W recenzji Stinger. Żądło namiętności wspomniałam, że w przypadku jej bohaterów seks prowadził do miłości, z kolei jeśli chodzi o bohaterów Bez słów, to miłość prowadziła do zbliżenia. W powieści Calder. Narodziny odwagi jest dokładnie tak samo: uczucie dojrzewające w bohaterach latami sprawia, że chcą pokazać je sobie w inny sposób. Jak w przypadku poprzednich książek, miałam wrażenie, że wszystko to znakomicie się dopełnia.
(...) czyś jest lordem, czy biedakiem, ulicznikiem, czy księciem, pragnę tylko ciebie i nikogo innego. Dopóki starczy tchu, dopóki w proch się nie zmienię, ty, najdroższy, i nikt inny.
Ale to jeszcze nie koniec przygód Caldera, jeszcze nie było wielkiego finału i jeszcze wiele czeka nas, czytelników, w drugim tomie. Dopiero po przeczytaniu Eden. Nowy początek będzie można powiedzieć wszystko o tej historii. Będzie można ją zachwalać bądź krytykować. Jednego jestem pewna: Calder. Narodziny odwagi trzymał mnie w niepewności do końca. Były momenty, w których musiałam odetchnąć, bo było mi ciężko na sercu, a informacje były trudne do przetworzenia. To książka bardzo emocjonalna i myślę, że warta przeczytania.


Za książkę dziękuję:

4 komentarze:

  1. Czytałam "Bez słów" tej autorki, więc z chęcią sięgnę również po tę powieść. Chociaż nie spodziewałam się, że jej tematem będzie sekta, myślałam, że to będzie taki romans po prostu, no ale zobaczymy, może mi się spodoba :)
    Juliana Bookworm

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej się nie zdecyduję, nie przekonuje mnie kompletnie ta książka ;) Ale na pewno znajdzie się wiele osób, którym się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaintrygowałaś mnie tą historią, z chęcią sięgnę po tę książkę ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    https://evalinecat.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Spotkałam się i z bardzo pozytywnymi ocenami, i z tymi mocno negatywnymi. Pozostaje przeczytać i się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń