wtorek, 16 sierpnia 2016

Fallout Shelter – mały, ale wariat!

Rzadko kiedy recenzuje gry mobilne... właściwie to jeszcze nigdy żadnej nie zrecenzowałem! W takim razie to pierwszy raz i zarazem jubileusz. Widzicie, ostatnio poszperałem nieco w internecie i dowiedziałem się, że 14 lipca ukazał się port na PC popularnej jakiś czas temu gry wyłącznie na telefony komórkowe pt. Fallout Shelter. Zaintrygowany ogrywaną już kilka miesięcy temu gierką pobrałem ją z oficjalnej strony Bethesda Softworks (gra jest darmowa) i pełen nadziei, że gra będzie dobra, rozpocząłem rozgrywkę.

Jak można domyślić się po samym tytule, jest to produkcja umiejscowiona w świecie gry Fallout 4, którą miałem okazję RECENZOWAĆ. Jest to gra strategiczno-ekonomiczna czasu rzeczywistego, w której obserwując akcję od boku mamy za zadanie utrzymać i rozwijać Kryptę i jej mieszkańców jako że jesteśmy jej Nadzorcą. Niewiele więcej da się o tej grze powiedzieć, jeśli pragniemy jedynie opisać jej cel. Niezwykłą jednak zaletą jest absolutna losowość i różnorakie wydarzenia, które mogą, ale nie muszą się wydarzyć. Nadaje to grze unikalności i indywidualnych rys, dzięki którym gracz może utożsamić się z tymi malutkimi, wykonującymi swoje obowiązki ludzikami (inspirowanymi klasycznym, falloutowym Vault Boyem).


Jak to mawiał Juliusz Cezar – Do prowadzenia wojny potrzebne są trzy rzeczy: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Istotnie, kapsle są w tej grze niezbędne do dalszego rozbudowania Krypty, gdyż kolejne pomieszczenia coraz silniej oddziałują na nasz portfel. Najważniejsze jednak są trzy paski określające stan naszych zasobów kolejno energii, jedzenia i wody. Te zasoby, produkowane przez konkretne pomieszczenia, napędzają inne, równie ważne. Dla przykładu – na samym początku gry, gdy miałem tylko jedno pomieszczenie z reaktorami, bardzo często w niektórych pokojach nie było światła. Za niski poziom energii uniemożliwiał mi doprowadzenie jej do oświetlenia i rozmaitych urządzeń.

Jednak liczba pieniędzy i świadomość wagi tych trzech wskaźników nie jest ważna, jeśli nie mamy ludzi, którzy te surowce będą nam uzupełniać. Tu z pomocą przychodzą nam tzw. Dwellersi, czyli mieszkańcy naszej Krypty, których możemy pozyskać na kilka sposobów. Jednym z nich jest zwykłe wciąganie ich do Krypty, gdy podchodzą pod jej wrota. Innym jest zamykanie dwójki mieszkańców w jednym pokoju i oczekiwanie, aż z uroczego flirtu narodzi się dziecko. Gdyby to było takie proste, prawda, Panowie? No ale cóż – nie można mieć w życiu wszystkiego. Tym bardziej, że skomplikowanie gry się na tym nie kończy. Wręcz przeciwnie! Przypisując postaci do danej pracy musimy spojrzeć w okienko ich umiejętności i sprawdzić, którą z nich mają najwyżej rozwiniętą oraz w którym pomieszczeniu ich praca będzie najbardziej efektywna. Kiedy nauczymy się kontrolować te wszystkie elementy, możemy zacząć rozwijać naszą Kryptę, ale czy zdołamy ją uchronić?

Z pomocą przychodzi nam system misji oraz wypadów odkrywkowych, na które możemy wysłać naszych (najlepiej uzbrojonych) ludzi, którzy przeszukają Pustkowia i wielokrotnie przytachają do nas całą masę broni i pancerzy. Jak to? Będziemy mogli obserwować poczynania wysłanej postaci? Nie. Możemy jednak czytać o jej znaleziskach, starciach i rozmyślaniach w tabeli rozwijanej w logu zębatki. W tym też oknie możemy w każdym momencie wycofać naszego podopiecznego, ale pamiętajmy – jeśli wyślemy go na dwanaście naszych godzin, to będzie on musiał przynajmniej połowę tego czasu wracać. Jest to niezwykle ważny element gry i nie wolno go zaniedbać! Gdy zdobędziemy broń, mamy szansę przeżyć ataki Szponów Śmierci, bandytów i ohydnych radrakanów. Może. O! No i są pożary! O tym jednak dowiecie się już z samej gry. Rozgrywka daje niesamowicie dużo frajdy, ponieważ pomimo tego, że uzależnia, jest niezobowiązująca. Planujemy coś, rozdajemy mieszkańcom zadania i wyłączamy grę, a za kilka godzin zbieramy plony i podejmujemy kolejne kroki. Wymagające, warte zaangażowania i ciekawe. Jest to również intrygujący powrót do dawnego, dziś zapomnianego trybu rozgrywki w czasie rzeczywistym w tego typu grach. Kiedy każemy naszej grupie odkrywczej wykonać zadanie, które według ustaleń ma trwać dwanaście godzin, to dopiero za dwanaście godzin zobaczymy, czy to zadanie się powiodło. Niektórych może to irytować, ale mnie chwyciło od razu.


Grafika cieszy oko, ale jak się domyślamy, nie jest ona cudem techniki graficznej. Nie musi zresztą być! Przypomnijmy, że produkcja miała swą pierwotną premierę na telefonach komórkowych. To estetyczne połączenie grafiki 2D i 3D, które swymi spokojnymi, wyważonymi kolorami łagodzą nasz wzrok i nie pozwalają się mu od siebie odkleić. Świetnie pomyślane i wykonane, utrzymane w klimacie growego Fallouta, którego wielu z nas, graczy, z pewnością świetnie zna. Rzeczą, która z całą pewnością kuleje w tej grze, jest ścieżka dźwiękowa. Nie doświadczymy doskonale znanych z tego świata starych utworów, a jedynie odgłosy przyrody, maszyn i broni – odgłosy życia. Mogło jednak mieć to swój zamysł – alienację. Twórcy pragnąc sprawić, byśmy poczuli się samotni, delikatnie zagubieni i skoncentrowani, zdecydowali się usunąć z gry muzyczny soundtrack i wmontować jedynie samotne dźwięki żmudnej pracy, strzelanin i alarmów. Jeśli spojrzeć na to pod tym kątem, to grafika połączona z brakiem właściwej ścieżki dźwiękowej tworzy niekomfortową, pełną napięcia pustkę. Doskonale chyba rozumiemy, że to ścieżka audiowizualna buduje klimat gry, a klimat tej jest gęsty jak galareta.

Pomimo minimalizmu graficznego i dźwiękowego ta gra buduje niesamowite napięcie, którego tak naprawdę nie możemy się pozbyć przez całą rozgrywkę. Nawet pomimo tego, że wiemy, iż jesteśmy gotowi na wszystko, co dotąd gra pozwoliła nam poznać, czujemy niepokój. Niepokój o to, co może się jeszcze zdarzyć i czy będziemy w stanie temu czemuś sprostać. Niepokój ten z kolei buduje ciekawość, która przykleja nas do fotela, często na kilka godzin. I to właśnie ta ciekawość daje grze dużą przewagę.


Fallout Shelter to gra niepozorna, minimalistyczna i skromna, która oferuje rozgrywkę na bardzo wysokim poziomie. Nie jest jednak wolna od mnogich błędów, przez które ciężko jest sprawnie sterować zarówno postaciami, jak i obiektami dostępnymi w grze. Liczę, że twórcy wyeliminują te niedogodności oraz dodadzą kolejne funkcje. Wam pozostaje jedynie pobrać Fallout Shelter i dobrze się bawić, co mogę zagwarantować!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz