środa, 24 sierpnia 2016

Joker: Kto śmieje się ostatni? + ZAPOWIEDŹ

Dzisiejszy post nieco różni się od pozostałych, które zwykłem wrzucać na naszego bloga. Dziś bowiem zapragnąłem podzielić się z wami częścią siebie, krótkim wyrywkiem mojej pracy fan fiction prezentującej legendarne już w świecie DC tortury Jasona Todda, sprezentowane przez Jokera. Postanowiłem ten fragment nieco przerobić, ubrać we własne słowa i stworzyć własną wersję. Tworząc tę wersję Jokera połączyłem charaktery wszystkich znanych mi jego wcieleń i wyszedł  psychopatyczny żartowniś, który w swych zbrodniach widzi dużo zabawy, dużo przyjemności, ale i wyższą ideę, chęć udowodnienia czegoś Batmanowi. Tekst jest również małą zapowiedzią recenzji komiksu z uniwersum Batmana, która niebawem zostanie opublikowana na blogu. Miłej lektury i do następnego razu!

– Czemu to robisz? Batman dobierze Ci się do dupy! – Wykrzyczał podwieszony na związanych sznurem rękach na haku Jason Todd. Z ciemności usłyszał ciche kroki i uderzanie czegoś metalowego o skórzany materiał rękawiczki. Gdy zżółkłe światło oświetliło jego twarz, nie było wątpliwości. Jason wiedział, kim jest ten mężczyzna.
– By ukazać mój punkt widzenia. Jak zawsze – Odparł mu głęboki, wyważony głos. Po chwili jednak ten sam głos zamienił się w histerycznie ochrypły skrzek, gdy mężczyzna wydał z siebie okrutny, chory śmiech. Jason już nie tylko słyszał zbliżające się kroki, ale także widział Jokera we własnej osobie, kierującego się w jego stronę z łomem w ręku.
– A teraz powiesz mi... kim tak naprawdę jest Batman pod tą maską. I powiesz mi to szybko. Bo nie należę do ludzi cierpliwych, ani rozsądnych. Spytaj Barbary Gordon. – Dodał Książę Zbrodni po chwili ciszy, jaka zapanowała w pomieszczeniu po jego śmiechu. Był to, na pierwszy rzut oka, jakiś stary magazyn. W pomieszczeniu nie było nikogo innego oprócz tej dwójki i szczurów, które donośnie piskały pod ścianami w poszukiwaniu pożywienia. Jason milczał jak grób, nie mógł przecież wydać swojego przyjaciela i mentora. Był już w niewoli od tygodnia i zaczynał wątpić, że Batman mu pomoże.
– On przyjdzie... założę się, że przyjdzie! A wtedy jak zwykle pożałujesz swoich czynów. – Warknął młody Robin i machnął nogą w powietrzu. Joker udał zaskoczonego i lekceważąco zachichotał.
– Oh, czy jesteś pewien, że przyjdzie? No popatrz, co ja teraz zrobię? – Zamachnął się i zadał kilkanaście ciosów zardzewiałym narzędziem. Nie wszystkie trafiały w brzuch. Niektóre lądowały na głowie, żebrach i kroczu. Uderzenia były na tyle mocne, że protegowany Nietoperza spadł z podwieszenia. Joker przyklęknął obok niego i złapał go za policzki. – Obawiam się, że pokładasz w nim zbyt wielką nadzieję. On nie przyjdzie, młodzieńcze. Jako jego najlepszy przyjaciel muszę ci coś zdradzić w sekrecie. Jest beznadziejny, jeśli chodzi o zażyłe relacje. Nasza przyjaźń jest najtoksyczniejszym związkiem w historii! Wyłączając mnie i Harley oczywiście. Ale ty przecież to wiesz, prawda? Jesteś z nim od tylu lat... to urocze i trochę smutne. Ciągniesz go w dół, mój drogi. Jesteś księżycem, który zasłania jego promienie. Nie pozwalasz mu oświetlać mojej osoby tak, jak to było, zanim pojawiłeś się ty i tobie podobni. – Joker zamyślił się i wpatrywał w umęczoną i opuchniętą twarz młodzieńca. Po chwili ohydnie zaśmiał mu się prosto w twarz, co Jason skomentował jedynie splunięciem w otwarte usta.
– Mmm... to było niespodziewanie, niekomfortowo przyjemne. Zrób to jeszcze raz. – Odparł  Joker, śmiejąc się tak mocno, że zgiął się w pewnym momencie w pasie. Gdy śmiech ustał, Jason zdążył zobaczyć jedynie szeroki uśmiech. Później stracił przytomność.
 
– No to co? Powiesz mi, kim jest Batman? I, uwaga, bo nagrywamy razem film! Postaraj się wypaść wiarygodnie, w końcu trafi to do Najwspanialszego Detektywa Świata, on wykryje każdy fałsz. – Powiedział Joker, filmując jedną ręką związanego na krześle Jasona Todda, a drugą trzymając pokaźny fioletowy rewolwer. 
Todd był ucharakteryzowany na Jokera. Największa i najokrutniejsza obelga, jaką mógł Batmanowi uczynić. Szczególnie, że... młody w końcu pękł. Nie dosłownie, rzecz jasna! O nie! Oprócz połamanych żeber i jednej nogi, która najczęściej trafiana była łomem, to wszystko było w idealnym porządku! Cóż, oprócz jego rozbitej psychiki, ale z tym łom Jokera nie miał nic wspólnego. No, może odrobinę.
– Powiem wszystko tylko... tylko przestań już bić. – Odrzekł Todd, cichutko łkając pod nosem. Joker skierował kamerę na siebie, przewrócił oczami i kontynuował swój monolog.
– Musisz mi wybaczyć, Nietoperku, ale ciężko dzisiaj o profesjonalnych aktorów. Ten dzieciak jest cholernie nudny! I przy okazji strasznie nieodporny na ból.
Gdy tylko skończył mówić, wybuchł okrutnym śmiechem, zachrypniętym jak zwykle, ale jakby wymuszonym. Spojrzał się na złamanego młodzieńca i filmując przystawił mu rewolwer do głowy.
– Cóż wybierze wierny Robin? Czy zdradzi tożsamość Batmana tylko dlatego, że z własnego egoizmu pragnie przerwać swoje cierpienie, nie zważając, że tym samym przyniesie Gotham zagładę? Co zrobi udręczone miasto bez swojego herosa? Oh, ja wiem, ja wiem! Zdechnie.
Jason spojrzał prosto w kamerę, która przesyłała sygnał na żywo do kryjówki Batmana i zagryzł porozcinane wargi.
– Przepraszam Cię. Joker. Prawdziwa tożsamość Batmana to Bru... – Nigdy jednak nie udało się Jasonowi dokończyć, gdyż Książe Zbrodni pociągnął za spust.
– Mówiłem, że chciałem jedynie udowodnić swój punkt widzenia! Każdego... każdego da się złamać. Widzisz, Batku. To właśnie się dzieje, gdy wciągasz swoich przyjaciół w tę naszą małą, szaloną grę. – Odrzekł do kamery, po czym wybuchnął zachrypłym śmiechem raz jeszcze i szybkim krokiem wyszedł z pomieszczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz