piątek, 2 września 2016

Namiętność silniejsza niż ból

Dość schematyczny początek, który zapowiada erotyk jak każdy inny... I zaskakująco inne rozwinięcie, o jakim bym nie pomyślała. Tak w dwóch zdaniach mogę opisać pierwszą część trylogii Driven, ale dwa zdania to za mało, by wyrazić rzeczywistą opinię i targające mną mieszane uczucia.



Tytuł: Driven. Namiętność silniejsza niż ból
Autor: K. Bromberg
Wydawnictwo: Helion (Septem)


Rylee jest zwykłą kobietą ze zwykłymi kompleksami i niezwykłą pasją. Colton jest niezwykle przystojnym facetem z masą pieniędzy i... niezwykłą pasją. Różnią się wszystkim, żyją w dwóch innych światach. Rylee pracuje w Domu, daje schronienie osieroconym chłopcom i jest dla nich jak matka. Wraz z innymi pracownikami opiekuje się dziećmi, które przeżyły jakąś życiową tragedię i nie mogą się z niej otrząsnąć. Colton natomiast znajduje się na pierwszych stronach magazynów, zmienia kobiety co kilka miesięcy (albo nocy), jeździ samochodami jak szalony. Żyje z dnia na dzień i nie potrafi wytrwać bez przygodnych przyjemności, nad którymi uwielbia sprawować kontrolę. Życie tej dwójki zmienia się nagle, gdy Rylee wpada w ramiona Coltona i ulega zapomnianej już spontaniczności. Okazuje się, że tę dwójkę łączy tragiczna przeszłość i nieumiejętność pogodzenia się z nią: z krzywdą, bólem, stratą, koszmarami. Do tej pory szukali jakiegoś antidotum, nie wiedząc, że w życiu zawsze jest potrzebny drugi człowiek służący wsparciem.
Rylee wie, że Colton ją skrzywdzi, ale chce spróbować zacząć na nowo żyć. Wie też, że nie może niczego do niego poczuć, że to "typowy" drań. Jak możemy się domyślić, Rylee zmieni życie sławnego Coltona, zmieni jego emocjonalność, postrzeganie świata i zasady. Jednak do czego to wszystko ich doprowadzi?
Czasem nasza podróż życiowa niemiłosiernie się ciągnie, gdy staramy się dotrzeć do kulminacji swoich wysiłków i osiągnąć jakiś cel. A gdy nam się uda, życie przyspiesza i szybko się kończy (...). Zapominamy, że najlepsza z tego jest właśnie podróż. To dla niej ruszamy w trasę i z niej najwięcej się uczymy.
Fabuła Driven – jak wspominałam – rozwija się dość schematycznie. Nie byłoby przecież erotyku bez szarej myszki i dominującego Adonisa. Naprawdę już na początku domyśliłam się, że ona będzie chciała go za wszelką cenę naprawić jak jednego z chłopców, którymi się opiekuje. Domyśliłam się też, że Colton zabierze ją na szczyt przyjemności... nie raz i nie dwa razy. Ale myślałam też, że co kilka stron będę czytać o nieziemskich rozkoszach i drodze do raju, wielu sposobach osiągania celu i dawania przyjemności. I jakie było moje zaskoczenie, gdy ten domysł akurat się nie spełnił. Fakt, każdy wspólnie spędzany czas tej pary wyglądał mniej więcej tak, jak to opisałam, ale nie było to nużąco częste i nachalne. W końcu znalazłam serię erotyczną, a której autorka rozwija charaktery postaci na tyle, by móc ich poznać przede wszystkim od strony osobistej: powodujące nimi wydarzenia, problemy codzienności i portrety psychologiczne głównych bohaterów są na pierwszym miejscu. Nie ma żadnych niedopowiedzeń i w przeciwieństwie do niektórych nie zapomina po pierwszym razie, że jej bohaterowie mają życie prywatne, rodzinę, przyjaciół, pracę i obowiązki ogólnie, a zręcznie splata ich spotkania w wolne dni.
Nikt cię nie wini za to, że się boisz, Rylee, ale życie polega na podejmowaniu ryzyka. Na bawieniu się, nie zawsze bezpiecznie.
Jeśli już o tym mówimy, sceny zbliżeń nie różnią się szczególnie od tych w innych erotykach. Cztery razy po dwa razy, osiem razy raz po raz. Na leżąco, na siedząco, na stojąco. Norma. Ale jest w tej "normie" coś, co przebija się przez te "inne". Przede wszystkim Colton to nie Grey, ma obsesję na punkcie kontroli, ale nie jest to kontrola przytłaczająca. Lubi też od czasu do czasu przekazać ster Rylee, dzięki czemu nie ma w ich bliskich spotkaniach żadnej monotonii. Sceny nie są nadmiernie wulgarne, ale opisywane w sposób dość szczegółowy i emocjonalny. I – co zasługuje na podkreślenie (jestem również po lekturze tomu drugiego) – tylko raz pojawił się tekst, którego tak bardzo nie lubię, który wydaje się tak niesamowicie sztuczny i jest w każdym erotyku. Pewnie wiecie, o czym mówię ;)

Główne postacie są stworzone tak, że chce się o nich czytać. Chce się wiedzieć, jak potoczy się ich znajomość, jak na siebie wpłyną i czy to przetrwa. Przyciągają się i odpychają, ale nie mogą bez siebie żyć. Natomiast drugoplanowe są już mniej wyraziste i indywidualne. Zlewają się trochę w jedno i nieszczególnie potrafiłabym je wymienić. To jest przyjaciółka, to jest szef: tyle wystarczy. Z czasem oczywiście znajomości się rozwijają, i to w dość ciekawy sposób, ale o tym w recenzji kolejnej części. Jednak jeśli o Driven chodzi: zakończenie jest tak zaskakujące i nietypowe, że nie można się powstrzymać od sięgnięcia po kolejny tom Fueled. Napędzani pożądaniem, co zrobiłam jeszcze tego samego dnia...
Czasem trzeba się roztrzaskać kilka razy, żeby poznać swoje błędy, a jak już opadnie dym, często okazuje się, że jesteś lepsza niż przedtem.
Ostatecznie, mimo tych drobnych uwag, szczerze polecam Driven. Może i jest to "typowy erotyk", ale jednocześnie dość ambitny. Myślę, że ucieszą się panie lubiące chwile relaksu, ale połączoną z ciekawymi postaciami i nietypową fabułą. Ciągle czai mi się w zakamarku jakieś "ale", jednak mam nadzieję, że będę potrafiła się go pozbyć albo ukonkretnić po skończeniu serii. Niemniej jednak tom pierwszy zapowiada jazdę bez trzymanki i na to się nastawiam.

Za egzemplarz dziękuję:

4 komentarze:

  1. Poluję na tę książkę ;)
    nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już kilka erotyków i seria "Driven" wybija się na ich tle na prowadzenie. Ta powieść jest naprawdę dobrze napisana. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem po przeczytaniu całej trylogii i jeśli nie czytałaś jeszcze kolejnych części to mogę Ci powiedzieć, że są o wiele lepsze od pierwszej. Cała seria jest cudownie przemyślana i ma swój sens. Autorka wykazała się świetnym warsztatem. Fueled to rollercoaster, a Crashed to lawina wydarzeń. Ja wpadłam w sieć Bromberg i nie mogę się z niej wydostać. <3
    Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dość ambitny erotyk brzmi zachęcająco. Skuszę się na tę książkę (może i na cały cykl), z ciekawości. Wszystkie erotyki pisane na jedno kopyto już mnie znudziły... Czasem chciałoby się od takiej literatury czegoś więcej.

    OdpowiedzUsuń