piątek, 30 września 2016

Nuda nad Bretanią

Lawendowy pokój był strzałem w dziesiątkę. Powieść tak mnie zachwyciła, że od razu wpisała się na listę ulubionych. Myślałam, że sięgając po kolejną książkę Niny George będę tak samo usatysfakcjonowana, dlatego od razu kupiłam Księżyc nad Bretanią i zaczęłam czytać... było to końcem kwietnia 2016 roku. Czytałam, czytałam, aż w końcu doczytałam. 


Tytuł: Księżyc nad Bretanią
Autor: Nina George
Wydawnictwo: Otwarte

Marianne chce skończyć ze swoim życiem. Próbuje popełnić samobójstwo, jednak jakiś natrętny facet postanawia ją uratować. Kobieta trafia do szpitala, gdzie przyjeżdża jej mąż, który zaczyna ją o wszystko obwiniać i nie okazuje ani trochę uczuć czy zwykłej troski o drugiego człowieka. Sześćdziesięcioletnia Marianne po wielu latach bycia nieszczęśliwą i pokrzywdzoną postanawia uciec... Od męża, od samej siebie. Obraz na kafelku przedstawiający port w Bretanii z łodzią o nazwie "Mariann" daje jej nadzieję na lepsze jutro i odnalezienie "swojego" miejsca na ziemi. Dzięki tej decyzji Marianne na nowo uczy się być szczęśliwa i spełniona. Trafia do małej wioski rybackiej i przez pomyłkę zaczyna pracę w restauracji. Poznaje wielu ludzi, których historie okazują się tak interesujące i momentami przykre, że Marianne zaczyna wszystko postrzegać inaczej. To miejsce, gdzie wszyscy wszystkich znają, gdzie dzieją się rzeczy cudowne, zmienia wszystko... Jednak w Bretanii pojawia się jej mąż, Lothar.

Początkowo historia wydaje się piękna. Podróżując pociągami nie mogłam wyjść z podziwu dla autorki, że stworzyła kolejną powieść z takim klimatem i językiem, jak Lawendowy pokój. Cytaty zaznaczałam jak szalona, wzdychałam czytają znakomite opisy i rozmyślania głównej bohaterki. Myślałam jednak, że tutaj również coś się zmieni, że klimat powieści nie będzie wciąż tak ciężki i przytłaczający. Jest to historia kobiety pokrzywdzonej przez los, która od lat nie mogła spełnić wielu swoich marzeń. Gdy w końcu jej się udaje zrobić coś tak banalnego, jak włożenie czerwonej sukienki, do czytelnika powinno dotrzeć, że w życiu liczą się małe rzeczy. Widziałam to, widziałam, co autorka chciała zrobić, co chciała przekazać. Chciała dać nadzieję, pokazując bohaterkę zmieniającą się pod wpływem nowego otoczenia i pozytywnych bodźców zewnętrznych, jednak... Coś nie wyszło. Musze przyznać, że Nina George ma znakomity warsztat pisarski, nie ma drugiej takiej autorki, która mogłaby pisać tak barwnie o życiu zwykłego człowieka. Ale akurat klimat Księżyca nad Bretanią wydawał mi się permanentnie depresyjny, nie do przebycia. 

Bohaterowie powieści to jej naprawdę mocna strona. Każda postać jest wykreowana na swój sposób, nie czuć w nich sztuczności czy "kopiuj-wklej" i każda wnosi do powieści coś innego, coś poza życiem Marianne. Ale nie potrafiłam się tym cieszyć, nie potrafiłam tego docenić i nie potrafiłam zakochać się w kolejnej książce tej autorki, książce tak trudnej, że aż męczącej. Być może to nie na moje nerwy, a może nie na mój wiek. Może powinnam sięgnąć po nią za kilkadziesiąt lat, gdy będę miała większą część życia za sobą, bagaż niespełnionych marzeń i ciężkich doświadczeń. Może jestem po prostu za młoda.

Cztery miesiące zajęła mi lektura tej książki przeplatana innymi pozycjami dla rozładowania napięcia i – co tu dużo mówić – nudy. Lawendowy pokój był ciężki i też musiałam czytać równolegle książkę lekką, jednak Księżyc nad Bretanią nie pokazał mi swojego uroku, może właśnie dlatego, że tak strasznie się ciągnął. Niemniej polecam książkę tym, którzy lubią czytać powieści z wieloma rozmyślaniami, powieści filozoficzne i aż za bardzo życiowe. Wiem, że są tacy, którym ta pozycja się podobała, jednak u mnie to chyba nie ten czas...

2 komentarze:

  1. "Lawendowy pokój" mam, czytam go od ponad roku (i chyba nigdy nie doczytam...). Styl pani George - jaki i cały pomysł na powieść - jakoś mi nie podszedł. Chyba za bardzo "nakręciły" mnie te wszystkie wychwalające recenzje.

    http://moje-buki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przeczytać 'Lawendowy pokój''😊😊

    booksureourworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń