czwartek, 27 października 2016

Klasyka nie starzeje się nigdy

Klasyka nie starzeje się nigdy, jest tak uniwersalna, że przejmuje wiek swojego czytelnika. O Wichrowych Wzgórzach niby każdy słyszał, ale czy rzeczywiście wie, kto jest ich autorem i jaką historię opowiada? W tym miesiącu wydawnictwo Zysk i S-ka wychodzi naprzeciw wszystkim niezdecydowanym, wydając ponownie książkę czytaną już od kilkuset lat, ale z nowym tłumaczeniem, które ma pomóc współczesnemu czytelnikowi wciągnąć się w lekturę i z przyjemnością spędzić czas z niepowtarzalnymi bohaterami. Przenieście się w czasie do XIX wieku i zatraćcie się w opowieści o tragicznej miłości aż po grób i mrocznej naturze człowieka.


Tytuł: Wichrowe Wzgórza
Autor: Emily Brontë
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Heathcliff jest właścicielem Wichrowych Wzgórz, a od niedawna także Drozdowej Ostoi, dwóch posiadłości w Yorkshire. Gdy przybywa do niego nowy najemca, pan Lockwood, nie umyka jego uwadze ponura atmosfera w domu właściciela i oziębłe relacje w rodzinie. Nie zostaje on miło przyjęty, dlatego postanawia dowiedzieć się więcej o tajemniczym Heathcliffie i reszcie mieszkańców. Na szczęście okazuje się, że gospodyni wynajmowanego przez niego domu pamięta wydarzenia sprzed wielu lat i dręczona przeszłością postanawia wyjawić panu prawdę. Dzięki Ellen wraz z Lockwoodem zanurzamy się w historii trzech pokoleń rodzin Earnshawów i Lintonów, która przepełniona jest obsesyjną, lecz na swój sposób piękną miłością, chęcią zemsty, ogromną tęsknotą i walką. Jest to historia chłopaka znajdy, który przybywając do Wichrowych Wzgórz całkowicie zmienił życie mieszkańców tej posiadłości i okolic. Historia upartej i zawziętej sieroty, spragnionego miłości i uwagi chłopca. Nikt by się nie spodziewał, że z pozoru niewinna istota może wprowadzić tak wiele chaosu i emocji do codziennego życia, posługując się przy tym kolejnymi naiwnymi ludźmi.
Zwodzić mnie ułudą nadziei przez osiemnaście lat to nader osobliwy sposób mordowania, nie cal po calu, lecz jedna grubość włosa po drugiej.
Wichrowe Wzgórza to książka jedyna w swoim rodzaju, z niespotykanym pomysłem na fabułę i narrację, idealnie stworzonymi bohaterami i niespodziewanymi zwrotami akcji. Emily Brontë w swojej jedynej powieści pozostawiła nam wspaniały klimat XIX-wiecznego domostwa, dzięki czemu możemy poczuć się tak, jakbyśmy szli z bohaterami przez całe ich życie. Książka zawiera opisy wystrojów wnętrz, ogrodów, budynków, a także ubrań panów i służby. Ponadto dokładnie stworzone postacie umożliwiają nam poznanie sposobu myślenia i wypowiedzi kilku warstw społecznych Anglii z tamtego okresu. Z relacji postaci można dowiedzieć się wiele o stosunkach panujących między ludźmi, zasadach społecznych i życiu ogólnym sprzed dawien dawna. Nie myślcie sobie, że Wichrowe Wzgórza to tylko taka wycieczka w przeszłość. Fakt, to, co wymieniłam, to bardzo mocne strony powieści, ale zdecydowanie najmocniejszą jest... fabuła. We współczesnych książkach trudno jest znaleźć "to coś", co wyróżniałoby je na tle innych. W rzeczywistości czujemy się, jakbyśmy czytali coś, co ktoś już kiedyś napisał.  

Wichrowe Wzgórza są wciągającą i nieprzewidywalną opowieścią o życiu trzech pokoleń z dwóch rodzin, które zostały na zawsze ze sobą związane. Czy to błogosławieństwo czy przekleństwo – musicie ocenić sami. Nie sposób się domyślić, o czym za chwilę będziemy czytać i co zrobią bohaterowie, a ich wypowiedzi i dialogi są tak interesujące, że nie sposób jest cokolwiek pominąć czy przegapić. Tak samo jest z opisami: wprowadzają nastrój, podkręcają atmosferę i dopełniają całość w taki sposób, że nie miałam ochoty kartkować czy jedynie prześledzić wzrokiem.
Zupełnie się wyleczyłem z chęci, by szukać uciechy w towarzystwie, czy to na wsi, czy w mieście. Rozumnemu człowiekowi powinno wystarczyć własne towarzystwo.
W tej powieści nie ma bohaterów jednowymiarowych, nudnych jak flaki z olejem. Każdy z nich ma własny charakter i poświęcono mu tyle czasu, ile potrzeba, by go zrozumieć i wczuć się w jego sytuację. Ponad wszystkich zdecydowanie wybija się Heathcliff jako główny bohater, któremu momentami współczujemy, o którego czasami się boimy, w końcu: który zaczyna nas przerażać i budzić niepewność kolejnych zdarzeń. To postać jak żadna inna, zimna i wyrachowana, ale jednocześnie bardzo uczuciowa i wierna. Przez lata walczy o swoją ukochaną, co w końcu doprowadza go do szaleństwa i niepoprawnych myśli. Pozostali bohaterowie są stworzeni tak dobrze, że czuć w nich historię. Czuć, że są niewspółcześni. To jest największa zaleta klasyki – nie ociera się ona o współczesność, jest prawdziwa i wyjątkowa. Takie książki nie powstaną już nigdy. 
– Nie ma pani książek? – zawołałem. – To jak bez nich może pani tutaj żyć, że ośmielę się spytać? Ja mam wprawdzie w Drozdowej Ostoi dużą bibliotekę, a i tak zdarza mi się okropnie nudzić. Gdyby mi odebrano książki, czułbym się zrozpaczony.
Jeśli macie wątpliwości, czy po nią sięgnąć, odłóżcie je na bok. Nawet jeśli w liceum z premedytacją pozbyliście się jej z listy lektur, nawet jeśli wtedy wydawała się ona trudna i nudna – spróbujcie. Jeśli usiądziecie do niej w domowym zaciszu, nikt nie będzie kazał wam interpretować postępowań bohaterów, nikt nie będzie kazał wam mówić o kulturze, tradycji... Warto przeczytać ją dla własnej przyjemności.

2 komentarze:

  1. A ja klasykę cenię zwłaszcza tę brytyjską ;)
    Zapraszam do mnie http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię twórczość sióstr Bronte, więc z chęcią sięgnę i po "Wichrowe wzgórza".

    OdpowiedzUsuń