wtorek, 25 października 2016

Zabójczy Żart – kultowy, niepowtarzalny, konieczny!

Są takie komiksy, które w pewien sposób odmieniają cały nurt. Odmieniają go nie koniecznie dlatego, że mają najlepszą opowieść czy najwspanialszą kreskę (choć ten przypadek jest wyjątkiem) w danym okresie. Stają się ikoniczne, ponieważ wypełniają lukę, której zalepienia pragną czytelnicy. Ponieważ przedstawiają opowieść, której fani pragnęli od lat. Coś, czego poszukiwali pomiędzy wierszami i czego łaknęli. Tym właśnie jest dla mnie Zabójczy Żart autorstwa Alana Moore'a i Briana Bollanda. To odpowiedź na zapotrzebowanie na rynku. Odpowiedź, która raz na zawsze odmieniła postrzeganie i sposób przedstawiania Jokera jako takiego.


Tytuł: Batman: Zabójczy Żart
Scenariusz: Alan Moore
Kreska: Brian Bolland
Wydawnictwo: Egmont


Komiks jest dość specyficzny pod względem opowieści w nim przedstawionej, gdyż jest ona podzielona na dwie części. Jedną z nich jest kolejna brawurowa ucieczka Klauna z Arkham oraz plany, które realizuje, a druga z nich to właśnie to, co zapełniło tę lukę. Historia Jokera. Historia mężczyzny, zanim stał się Księciem Zbrodni i najlepszym wrogiem Batmana. Mamy tu więc pogoń Batmana za swym nemezis i naszą własną pogoń za powodem, przez który biedny, niedoceniany komik stał się socjopatą. Fragmenty przeplatają się ze sobą niezwykle zmyślnie i finezyjnie, nie pozwalając nam się nudzić nawet przez chwilę. Niezwykle mocno nakreślana jest tutaj różnica pomiędzy Batmanem a Jokerem. Bohater i jego nemezis. Zło i dobro. Anarchia i prawo. Autor wyraźnie stara się nam pokazać grubą kreskę oddzielającą obie postaci. Stara się jednak tę kreskę pomiędzy nimi zacierać, ukazując nam, że obu z nich stworzył jeden zły dzień. Jeden moment, który odmienił ich życia, nadał im nowego znaczenia i sensu. Moment cierpienia, który wrył się w ich psychikę na zawsze, całkowicie odmieniając spojrzenie na świat.

Joker nie poprzestaje jednak na próbie wmówienia Batmanowi, że są identyczni. O nie. Joker nawet tak nie uważa. Uważa bowiem, że Batman nadal jest przed przyznaniem się przed sobą samym, że jest wariatem. Że oszalał. Oszalałem, ale jestem na tyle mądry, by się do tego przyznać! Dlaczego i Ty nie możesz? Joker szuka czegoś, co potwierdzi jego wizję świata. Świata pozbawionego reguł, chaotycznego, w którym wszyscy są tak naprawdę dokładnie tacy jak on, a jedynie ukrywają się za moralnymi fasadami, które ich więżą. W tym celu postanawia zresztą posłużyć się komisarzem Gordonem i jego córką, Barbarą. Planem Jokera jest więc udowodnienie, że nasze życie może być definiowane, i jest, przez momenty. Bardzo silne momenty, których bagaż emocjonalny eskaluje później na całe nasze życie.


Kreska zastosowana w tym komiksie i kolorystyka paneli są moimi ulubionymi w komiksach W OGÓLE. Nie boję się użyć tak wiążących i potężnych słów. Kreska jest dokładna, detaliczna i niezwykle precyzyjna, a także bardzo symboliczna. Przedstawia nam nie tylko, jak w przypadku innych komiksów, szczegóły na temat obecnych i nadchodzących wydarzeń, ale i przemawia do nas jak wiersz. Nie zawsze wszystko da się wychwycić. Komiks jest idealny do wielokrotnego przeczytania (i jestem dobrym na to przykładem, gdyż komiks przeczytałem już około czternastu razy), co wszystkim polecam. Można odnaleźć w nim olbrzymie pokłady różnorakich smaczków fabularnych. Klimat przedstawiony w komiksie jest ciężki. Melancholijny i ciężki. Ukazuje nam Batmana, którego męczy już ciągła gonitwa za Jokerem, bicie go i wsadzanie do Arkham, by ten mógł po raz kolejny z niego uciec. Męczy go też i prawdziwie dołuje fakt, że doskonale wie, w jakim kierunku oboje zmierzają. A Nietoperz chce tego uniknąć. Odczuwa sympatię do Jokera, zresztą z wzajemnością. Oboje mogą, ale nie potrafią tego skończyć. Są na siebie skazani. Dopełniają się. Ich życia coś sobie wzajemnie ukazują. Z każdej kwestii wypowiadanej przez postacie klimat aż kapie. Pomimo całego mroku, uczucia ostateczności i tajemnicy jest też kilka zabawnych momentów, które doskonale neutralizują ciężkość przedstawianej nam opowieści. Tak – mogę powiedzieć, że pod względem klimatu i budującej go kreski jest to jeden z najlepszych komiksów jakie czytałem. Czy jednak jest on bez wad?


Komiks ma kilka drobnych luk fabularnych, które w przypadku komiksów zdarzają się jednak na tyle często, że przeciętny czytelnik nie zwraca na nie najmniejszej uwagi, bo i po co? Nie psują zabawy. A komiks to naprawdę kupa frajdy. Od fabularnej strony po tę ilustratorską i klimatyczną mamy tutaj masę kreatywności, sukcesu we wdrażaniu pomysłów i... po prostu kawałka świetnego komiksu! Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z tym jakże kultowym Żartem, to z przyjemnością zapraszam was do przeczytania. Szczególnie, jeśli macie ten jeden zły dzień! 

3 komentarze:

  1. Bardzo dobra recenzja bardzo dobrego komiksu :) Swoją drogą może nie jestem obiektywny, bo należę do grona tych, którzy wolą Jokera od Gacusia, ale moim zdaniem ten pierwszy miał rację, że obaj są obłąkani - na zupełnie różne sposoby, ale jednak. No bo czy przebieranie się za nietoperza świadczy dobrze o psychicznym zdrowiu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się! Jest pewne, że Joker miał wiele racji w tym co mówił. Batman również zmienił się psychicznie, wychodząc delikatnie poza margines społeczeństwa, ale odgiął się w dokładnie przeciwną stronę niż Joker. To cudownie ukazuje jakimi dopełniającymi się przeciwieństwami są!

      Usuń
  2. Jeśli mówicie o obłąkaniu Gacka i Jokera, to ja Panowie polecam Wam przeczytać Azyl Arkham. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń