piątek, 30 grudnia 2016

SOS! Psychologiczna apteczka

Przełom starego i nowego roku to bardzo symboliczny czas. Każdy spisuje jakieś postanowienia noworoczne, stawia przed sobą cele na nadchodzący rok czy po prostu próbuje się zmotywować do uczynienia swojego życia lepszym. Pójdę na siłownię, zacznę ćwiczyć, biegać, zdrowo się odżywiać, zapiszę się na kurs tańca, rysunku, przeczytam 52 książki, pogodzę się z przyjacielem sprzed lat, zmienię fryzurę, garderobę, faceta (kobietę)... Nie ma w tym nic złego; zmiany są dobre, pozwalają ruszyć z miejsca i przestać "się cofać". Ale często zapominamy pomyśleć o swojej psychice. Zapominamy, że niektóre rany tworzą się i rozdrapują codziennie, bo... takie jest życie. Nie dość, że nieopatrzone w porę mogą się zakazić, to jeszcze będą hamowały nas w dążeniu do "doskonałości". Skoro nowy rok to czas zmian, zmieńmy swoje nastawienie do higieny psychicznej :). A w tym pomoże nam książka dr. Guy Wincha Emocjonalne SOS. Jak uleczyć negatywne emocje wydana niedawno przez wydawnictwo Muza.

Tytuł: Emocjonalne SOS. Jak uleczyć negatywne emocje
Autor: Dr Guy Winch
Wydawnictwo: Muza


Kiedy ktoś pyta nas "gdzie jest apteczka?", automatycznie odpowiadamy "w szafce pod umywalką!", "w dolnej szufladzie!", "nad lodówką!"... A kiedy wpada do nas zapłakana i roztrzęsiona przyjaciółka, i pyta "masz jakąś pierwszą pomoc na rany psychiczne?", często nie wiemy, co odpowiedzieć. A powinniśmy wtedy krzyknąć "jest na regale w pokoju na drugiej półce!". We wprowadzeniu do Emocjonalnego SOS... autor porównał tę książkę do podstawowej apteczki, którą każdy ma w domu, żeby móc udzielić pierwszej pomocy w razie drobnego wypadku. Daje nam konkretne plastry, bandaże, płyny, byśmy mogli "opatrzyć urazy psychiczne", jakich doznajemy w życiu codziennym. A to nie wszystko! Dr Guy Winch nie mówi ogólnikowo, a w osobnych rozdziałach opisuje aż siedem typowych urazów psychicznych: odrzucenie, samotność, stratę i traumę, poczucie winy, rozpamiętywanie, porażkę oraz niskie poczucie własnej wartości. Jako praktykujący psycholog bazuje na najnowszych badaniach naukowych i do każdego podaje konkretny przykład obrazujący ze swojego doświadczenia zawodowego, szczegółowo opisuje, czym jest, jakie psychiczne rany może zadać i... jak te rany leczyć


Dr Winch wspomina, że do niedawna stosowało się zasadę, że pacjent sam musi dojść do rozwiązania swojego problemu. Ale – jak to ze zdrowiem bywa – nie zawsze z katarkiem, kaszelkiem czy bólem głowy pędzimy do lekarza. Po prostu bierzemy tabletkę czy syropek z domowej apteczki. I taką "tabletką" czy "syropkiem" jest książka Emocjonalne SOS... Po szczegółowym omówieniu urazu dostajemy wytyczne do kilku kuracji. Często są to ćwiczenia pisemne, wymagające myślenia i... pięciu minut. A czasami to po prostu wskazówki, co robić, jak zmienić myślenie czy nastawienie. Ale! Ćwiczenia w ramach kuracji nie są ani trochę nudne. Niektóre mogą być jedynie trudne, jeśli rana jest świeża. Jednak autor zaznacza, w jakich sytuacjach dany lek stosować, a w jakich się wstrzymać i poczekać na odpowiedni moment. Ja radzę go "słuchać" i rzeczywiście nie stosować danej kuracji, jeśli jest za wcześnie. Myślenie "e tam, jestem silna/y, nic mi nie będzie, to nie może być trudne..." może okazać się zgubne i obciążyć nas niepotrzebnymi na tym konkretnym etapie myślami czy wnioskami. 


Starałam się tę książkę poznać jak najlepiej (a także pokazywać wam to na Facebook'u i Instagramie) i zrobić każde ćwiczenie, przeczytać nawet te rozdziały, które sprawiały mi trudność. I, muszę przyznać, nie tylko mnie zainteresowały i zmusiły do innego myślenia, niż na co dzień, ale także pomogły się uporać z niektórymi problemami... Może nie do końca, bo na to potrzeba czasu, ale czuję ogromną poprawę zdrowia psychicznego, odkąd zaczęłam robić to dobrze. Dlatego – muszę się powtórzyć – słuchajcie Dr. Wincha, gdy mówi, żeby dane ćwiczenie zostawić "na później", jeśli jesteście na tym i tym etapie leczenia. Obchodźcie się z tą apteczką dobrze, a jest szansa, że poczujecie poprawę. Kolejną wskazówką, jaką dostajemy, jest opis sytuacji, w której podstawowe leczenie może nie wystarczyć i trzeba wybrać się do specjalisty. Każdy rozdział kończy się taką poradą, dzięki czemu łatwiej się zorientować, jak bardzo "zakażona" jest rana.

Czy Emocjonalne SOS. Jak uleczyć negatywne emocje jest potrzebne, jeśli nie odczuwam opisanych w niej problemów?

Moim zdaniem tak, bo nigdy nie wiadomo, kiedy w życiu codziennym doznamy jakichś urazów. Możemy się nie kaleczyć czy nie parzyć, a jednak środki pierwszej pomocy na wszelki wypadek posiadamy. Tak samo jest z tego typu apteczką. Przyda się ona nie tylko nam, ale też naszym bliskim, przyjaciołom, którzy wpadną do nas po radę. Od ludzi nie uciekniemy, a żyjemy wśród nich cały czas, więc dobrze wiedzieć, jak ich wspierać i jak "udzielić im pierwszej pomocy". Książki nie trzeba też czytać jednym haustem, bo poszczególne rozdziały dotyczą innego urazu, więc nie łączą się ze sobą. Nie trzeba też czytać ich po kolei. Kolejnym ułatwieniem – i na pewno dużym plusem – jest język, jakim książka jest napisana. Nie dostajemy tutaj medycznego jazgotu, nie jesteśmy atakowani ze wszystkich stron naukowymi określeniami i opisami, a czytamy po prostu o zwykłych ludziach, ich problemach. Czytamy o sobie, o naszych emocjach.

Emocjonalne SOS... jest o tyle dobre, że jeśli nie ma akurat wyleczyć, to na pewno pomoże wzmocnić psychiczną odporność i uwolnić się od urazów i zahamowań uniemożliwiających rozwój osobisty. A kto stoi w miejscu, ten się cofa! Więc jest to obowiązkowa pozycja dla każdego, kto ma jakieś postanowienia noworoczne. Nawet mężczyźni, którzy mogą być nastawieni trochę "anty" ze względu na bardzo cukierkową okładkę – zamknijcie oczy i nie patrzcie na te kolory, które mnie osobiście uspokajają i zachęcają do lektury... Ale każdy jest inny, więc wspominam prewencyjnie ;).


 Za egzemplarz dziękuję Business & Culture

3 komentarze:

  1. Bardzo sceptycznie podchodzę do takich książek. Na całe szczęście nie widziałam jej w żadnej księgarni. Ale dziękuję za zdjęcie - ten spis treści umocnił mnie w tym, że nie muszę czytać tej książki, aby wyrobić sobie opinię na jej temat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię tego typu książek, kiedy mam jakiś problem albo w przyszłości będę go mieć, zwracam się do najlepszej przyjaciółki, która zawsze potrafi podnieść mnie na duchu, wykopać z dołka. Może kiedyś się skuszę, ale nie widzę takiej potrzeby.
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
  3. Do you need free Twitter Followers?
    Did you know that you can get these ON AUTOPILOT AND TOTALLY FOR FREE by registering on Like 4 Like?

    OdpowiedzUsuń