czwartek, 12 stycznia 2017

Serce z popiołu

Na trzecią część serii stworzonej przez Kathrin Lange czekałam długo i – muszę przyznać otwarcie – z niecierpliwością. Po lekturze dwóch poprzednich nie stwierdziłam, że jest to coś na tyle dobrego, by mogło uchodzić za coś więcej, niż czytadło, jednak (jak na literaturę młodzieżową) wydawało się dość ambitne i wyjątkowe. W poprzednich częściach autorka wprowadziła ciekawe tajemnice i fabułę, chociaż od początku miałam zastrzeżenia do uczucia łączącego głównych bohaterów. A teraz... Teraz zrobiło się dziwnie. Inaczej, niż wcześniej. Serce z popiołu po prostu spaliło w moich oczach wszystko, co do tej pory uważałam za atut serii.



Tytuł: Serce z popiołu
Autor: Kathrin Lange
Wydawnictwo: Muza



Nie da się przybliżyć fabuły na tyle delikatnie, by nie zaspoilerować Serca ze szkła i Serca w kawałkach, dlatego o Sercu z popiołu powiem raczej krótko. Trzecia część rozwiązuje wiele problemów i daje odpowiedzi na pytania, jakie czytelnicy zadawali sobie podczas wcześniejszej lektury. Dowiadujemy się, jakie są przyczyny problemów psychicznych Dawida. Rozumiemy, przynajmniej częściowo, powody takiego a nie innego zachowania ojca w stosunku do syna. Zostają nam przybliżone motywy mieszkańców wyspy, ich przeszłość i przede wszystkim rozwiązanie tajemniczej klątwy. Może z grubsza brzmi to ciekawie... Ale wszystko jest spalone, gdy w grę wchodzi banalna miłość nastolatków.

Może jestem za stara na takie książki? Nie wiem. Wiem, że nie sądziłam, że autorka rzeczywiście sięgnie do tak przewidywalnego i sztampowego zakończenia całej (umówmy się, że mam na myśli części poprzednie) historii i tajemnicy jako takiej. Dobrze, motywy ojca Dawida i ich wspólna przeszłość były dość ciekawe i zaskakujące, jednak główny problem wyjaśniono czytelnikom tak beznadziejnie, że przyćmiło to resztę plusów. Przynajmniej w moim odczuciu. Po skończeniu książki, powiedziałam od razu "to było takie słabe, przecież taka miłość nie istnieje". Chyba że czytałam ją w złym momencie życia, to możecie mnie poprawić...

Poprzednie dwie części przeczytałam jednym tchem. Każda zajęła mi dzień czy dwa. Serce z popiołu z kolei ciągnęło się w nieskończoność, nie mogłam się wczuć w opowieść, wszystko było takie... przepraszam, innego słowa znaleźć nie mogę – naciągane. Chyba wolałabym, żeby seria Serca skończyła się na tej drugiej części i bym mogła sama dopisać sobie zakończenie, bo na pewno byłoby ciekawsze i kreatywniejsze. Z tego samego powodu nie mogłam się zabrać za napisanie recenzji. Po prostu nie mam nic do powiedzenia na temat tej książki. Po prostu jestem zawiedziona. Po prostu czekałam tyle czasu na... nic. Nudę i sztampę. Po prostu to sprawia, że nawet w tej chwili wiem, że nie napiszę prawdziwej recenzji czy opinii, bo nie potrafię wykrzesać z siebie jakichkolwiek przemyśleń po lekturze trzeciej (i na szczęście ostatniej) części serii. 

Polecam czy nie polecam? Nie wiem (cóż za błyskotliwość). Warto przeczytać, jeśli chce się znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Niby warto je znać, jednak uważam, że każdy z nas dopisałby tej historii lepsze zakończenie i ciekawiej odpowiedział na trapiące nas pytania. Plusem jest, że mogę podsumować serię w całości. Są to książki dla odmóżdżenia. Nie wprowadzają nic do życia, jedynie odprężają i fascynują. Do czasu. Nie są ani dobre, ani złe. Ani wyjątkowe, ani ciekawe. Niby coś w nich jest, ale nie do końca. Podsumować mogę to tak: da się czytać. 


 Za egzemplarz dziękuję Business & Culture

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz